Bestseller. Recenzja „Dziedzictwa” Katherine Webb

Tekst można przeczytać na stronie bookznami.pl

Z racji, że (chwilowo?) stara strona bookznami.pl nie działa, zamieszczam tekst na blogu [27.04.2013]

„Światowy bestseller wydany w 24 krajach”. Taka informacja działa jak magnez. Ale bywa niebezpieczna, bo ściąga mimowolnie podejrzenia o przeciętność prezentowanej książki, zaciemnianą zręcznymi zabiegami marketingowymi. Dziedzictwo Katherine Webb (1977) śmiało można ocenić jako dobrą powieść obyczajową, poświęconą zmaganiom z trudnymi wydarzeniami przeszłości. I, szczerze mówiąc, nie dziwię się, że utwór brytyjskiej pisarki zyskał światowe uznanie. Atutem Webb jest umiejętność opowiadania, a zatem nie tylko konstruowania zarysów historii, ale i stopniowego jej rozwijania, aż do zaskakującego finału.

Zbliża się Boże Narodzenie. Trzydziestoparoletnie siostry, Beth i młodsza od niej Erica, przyjeżdżają do wielkiej posiadłości Storton Manor. Niedawno w wieku dziewięćdziesięciu dziewięciu lat zmarła ich babka – Meredith Calcott. W spadku zapisała rezydencję wnuczkom, jakkolwiek postawiła warunek: kobiety muszą przez dłuższy czas mieszkać w Storton Manor, by wiktoriański gmach stał się ich własnością. I nic nie byłoby trudnego w wypełnieniu tego zadania, gdyby nie… traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Gdy Beth miała dwanaście lat, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach ich kuzyn, Henry. Zderzenie się z demonami przeszłości komplikują dodatkowo niegdysiejsze pretensje i animozje między babką młodych kobiet a obozującymi na terenie posiadłości Cyganami, Dinsdale’ami. Wyprawa do labiryntu wspomnień i pamiątek, naznaczona niejasnymi przebłyskami z dzieciństwa, przeobrazi się w rewizję własnego życia, by w efekcie móc rozpocząć je na nowo.

Warto zwrócić uwagę na strukturę powieści Webb. Powieść współtworzą paralelne historie – obie rozgrywają się na początku XX i XXI stulecia. Pierwsza z nich dotyczy Caroline Calcott, nowojorskiej prababki Eriki i Beth. W młodym wieku popełniła mezalians – wyszła za mąż za farmera i wyjechała na Daleki Zachód. Trzecioosobowy narrator stopniowo odsłania kolejne wydarzenia, które doprowadziły do pojawienia się Caroline w 1905 roku w Anglii, w wielkiej posiadłości Storton Manor, jako lady Calcott. Narratorką w drugiej opowieści jest Erica (jakkolwiek bohaterka niekiedy drażni i irytuje swoim zachowaniem, to i tak jest w niej więcej życia niż w Beth – przerażająco schematycznej postaci z teatru cieni). Oprowadza czytelnika po rezydencji Calcottów, zestawiając dwa punkty widzenia: przeszłość (dzieciństwo) i teraźniejszość (dorosłość). Gdy Erica odkrywa tajemniczą fotografię Caroline z dzieckiem, datowaną na 1905 roku, jeszcze sprzed małżeństwa z Calcottem, rozpoczyna drugie „śledztwo”. O ile pierwsze „dochodzenie” dotyczy zaginięcia kuzyna i próby odtworzenia traumatycznych wspomnień, o tyle kolejne oscylować będzie wokół prababki i babki, a szczególnie ich wzajemnych skomplikowanych relacji. Obie bowiem w pamięci Eriki pozostały zgorzkniałymi kobietami, przepełnionymi niezrozumiałą nienawiścią.

Rozdziały poświęcone Caroline rozpoczynają się od tytułu (na przykład Prolog, Wyjazd) i daty; natomiast poszczególne odsłony teraźniejszości, czyli czasu Eriki i Beth, inauguruje cyfra, a niekiedy i poprzedza ją fragment utworu Mróz o północy Samuela Taylora Coleridge’a (1772-1834), brytyjskiego poety jezior. A jezioro w powieści Webb okaże się kluczem do rozwiązania jednej z zagadek. Dychotomiczna narracja (trzecioosobowy narrator preferuje czas przeszły, podczas gdy Erica wybiera czas teraźniejszy) rozbija strukturę powieści na dwie, względnie autonomiczne historie. Jedna przywodzi na myśl… western z Claudią Cardinale czy inną piękną kobietą, która znajduje się na Dzikim Zachodzie, wśród bezkresnych przestrzeni. Druga zaś – to swego rodzaju dziennik, zapiski Eriki, mające na celu nie tylko rozwikłać dziecięce traumy, ale i przywrócić do normalnego życia Beth, która od lat tkwi w martwym punkcie – usiłowała popełnić samobójstwo, odmawia jedzenia, apatycznie snuje się po małej, znanej sobie przestrzeni bezpieczeństwa, z daleka od przeszłości, która łatwo mogłaby zburzyć jej kruchy świat.

W utworze Katherine Webb, zbudowanym na retrospektywnych obrazach skonfrontowanych z „tu i teraz”, nie zabranie elementów Bildungsroman, powieści kryminalno-detektywistycznej, przygodowej i psychologicznej. Zgrabnie skonstruowana intryga i zaskakujące zakończenie to, bezwątpienia, mocne punkty książki angielskiej pisarki. Co istotne, Dziedzictwo to nie tylko konfrontacja z trudną przeszłością, ale i próba zrozumienia przodków. Potrzeba trochę czasu, żeby zobaczyć kogoś w nowym świetle, kiedy przez tyle lat patrzyło się na niego w określony sposób albo wcale się go nie widziało. [s. 507] Erica popełnia ten sam błąd, co większość z nas – ocenia własnych dziadków z pozycji dziecka. Naiwnie i uparcie nie dostrzega w nich ludzi niegdyś młodych, pełnych miłości, planów na przyszłość i marzeń. Życie, którego nie zna, odebrało im niejednokrotnie wiele. Ona spotyka ich dopiero, gdy są już starzy, schorowani, zgryźliwi, wyniośli i niedostępni. A to byli i są ludzie z pasjami, głębokimi namiętnościami zagrzebanymi głęboko w przeszłości. Nigdy jednak ślady i tropy niegdysiejszych czasów, dawnych uniesień, zachwytów i rozczarowań, nie będą w stanie przekazać prawdziwego, niezafałszowanego obrazu. Zawsze pozostaną białe plamy. Tak szeroki kontekst czyni z Dziedzictwa Webb interesującą i całkiem porządną propozycję wariantu współczesnej literatury obyczajowej.

Katherine Webb, Dziedzictwo, przeł. Olga Siara, Insignis Media, Kraków 2012.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

4 thoughts on “Bestseller. Recenzja „Dziedzictwa” Katherine Webb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s