Układanki. O „Kiedy byliśmy sierotami” Kazuo Ishiguro kilka słów

Wszyscy ci ludzie (…) powiedzą ci, że mają zasady. Ale (…) bardzo nieliczni z nich naprawdę je mają.*

Piąta (i jak na razie przedostatnia) powieść brytyjskiego pisarza japońskiego pochodzenia Kazuo Ishiguro (1954), Kiedy byliśmy sierotami, ukazała się w 2000 roku. Centralna postać i narrator utworu Christopher Banks jest uznanym brytyjskim detektywem. Po latach zmagań z przeszłością postanawia odnaleźć swoich rodziców, porwanych w Szanghaju. Minie wiele lat, zanim mężczyzna przepracuje traumatyczne wydarzenia i odnajdzie odpowiedzi na dręczące go pytania. Najważniejszym z zadań, które postawił przed sobą Banks już w dzieciństwie, jest walka ze złem, a tym samym ochrona świata – brzmi patetycznie? Imperatyw zniszczenia „wszelkiego zła tego świata” popchnie detektywa do wzmożonego działania, uruchamiając machinę wspominania i powrotu do treści wypartych ze świadomości.

Na uwagę zasługują konwencja oraz struktura powieści. Kazuo Ishiguro wybiera zasadniczo dwa schematy powieści kryminalno-detektywistycznej oraz zapisków pamiętnikowych. Podążamy wraz z narratorem-Banksem śladem nikłych reminiscencji, by odtworzyć (domniemane) fakty sprzed lat. Zdaje się, że Banks przedkłada dedukcję nad indukcją – ustala ogólną tezę i dopasowuje do niej dane czy raczej interpretuje drobne zdarzenia jako potwierdzenie przyjętego uprzednio twierdzenia. Zresztą relacje Banksa są kontrowersyjne – przemilcza pewne wydarzenia (choćby to, czemu tak długo zwlekał z podjęciem śledztwa w sprawie rodziców), swobodnie żongluje informacjami przedstawianymi czytelnikowi; jego zamglona opowieść (wrażenie, że ogląda się cudzy sen, nie opuści odbiorcy książki aż do końca) przywodzi na myśl majaki opiumisty (nota bene matka Banksa w Szanghaju walczyła z handlem opium) bądź nieustanne odgrywanie dziecięcej zabawy w scenki (wraz z przyjacielem z dzieciństwa, Akirą Yamashitą, Christopher wyłaniał, przekształcał i adaptował scenki z literatury; jakkolwiek po porwaniu ojca repertuar został rozszerzony o kadry z wyimaginowanej akcji śledczych mającej na celu uwolnienie rodzica).

Zaburzenia percepcji Banksa wyraziście zobaczy czytelnik podczas konfrontacji wspomnień detektywa ze znajomymi. Ishiguro, jako jeden z wątków, wprowadzi wariant motywu percepcji „ja” – „ja” widziany swoimi oczami skontrastowany zostanie z „ja” widziany oczami innych (poza Banksem i jego wyczuleniem na chłód oraz niechęć innych ludzi względem niego, warto zwrócić uwagę na Sarę Hemming, matkę i ojca, Akirę czy wreszcie wuja Pilipha, który odegra niebagatelną rolę w teatrze cieni detektywa). Christopher żyje w dziecięcym świecie, urojonej rzeczywistości – baśniowej nibylandii, gdzie dobro zawsze zwycięża, a zło zostaje przykładnie ukarane, później zaś całkowicie wyplenione. Dopiero podróż do Szanghaju, zmierzenie się z przeszłością i rekapitulacja pozwolą mu redefiniować, a w efekcie i przebudować życie. Ale… czy ostanie odsłony powieści to nie kolejne scenki fantazjującego umysłu?

Powieść zbudowana została na bazie retrospektywnych obrazów (napięcie między teraźniejszością a przeszłością jest niezwykle silne – „teraźniejszość” na dobrą sprawę w utworze Ishiguro nie istnieje, bowiem jest tym momentem, gdy Banks spisuje „przeszłość”, a zatem automatycznie staje się „przeszłością”), przy czym stopień sięgania w miniony czas uzależniony jest od sytuacji i konkretnej chwili, w której znajduje się narrator. Utwór dzieli się na siedem części, wyznaczanych w gruncie rzeczy przez daty i miejsca: lata 30. i przeskok do lat 50. XX wieku; Londyn (24 lipca 1930, 15 maja 1931, 12 kwietnia 1937, 14 listopada 1958) oraz Szanghaj (a dokładnie Hotel Cathey – jakby na znak, że Banks jest gościem, kimś z zewnątrz, obcym; 20 września, 29 września i 20 października 1937). Gra obrazów reminiscencyjnych (czyli elementy wspomnień, które wybiera Christopher, by nakreślić sytuację i pokierować czytelniczą uwagą na odpowiednie – według narratora – tory) ułatwia wbrew pozorom prześledzenie, w jaki sposób w poszczególnych odsłonach przeszłości Banks mimowolnie obnaża mechanizmy kompensacji: w szanghajskim dzieciństwie były to scenki z Akirą; w czasie pobytu u ciotki w Anglii – teatr jednego aktora, monodramy (scenki tym razem bez udziału kogokolwiek, nawet widzów); w czasie studiów i po ich ukończeniu – bycie detektywem, rozwijanie kompetencji oraz umiejętności śledczych; wreszcie opieka nad sierotą Jennifer (dziewczynka także straciła we wczesnym dzieciństwie oboje rodziców).

(…) powrót do przeszłości dla samego powrotu mija się z celem.***

Wuj Philip powiedział kiedyś Christopherowi: Ludzie muszą mieć poczucie przynależności. Do narodu, rasy. W przeciwnym razie, kto wie, co mogłoby się stać? Być może nasza cywilizacja runie. I wszystko się rozsypie (…).** Można słowa wuja, w powiązaniu do tytułowych „sierot”, rozważać z kilku perspektyw. Banks wychował się właściwie w Szanghaju, naówczas multikulturowym mieście, tym samym jest „sierotą” w znaczeniu narodowości. Nie czuje się w pełni Anglikiem. Chociaż ów dramat „narodowościowy” najlepiej widoczny jest u Akiry – odrzuconego przez japońskie społeczeństwo (Ishiguro z wyczuciem pisze o „japońskości” i budowaniu tożsamości przez Japończyków). Pod koniec powieści detektyw stwierdzi, że sieroty nieustannie ścigają cenie swoich rodziców. A gdyby tak pojęcie „sierota” rozszerzyć na „ludzkość” (choćby z uwagi na formę tytułu utworu Ishiguro, z naciskiem na „kiedy byliśmy”)? Poszukiwania praprzyczyny, prapoczątku naszego istnienia, czynią z nas wszystkich sieroty, które permanentnie biegną za nikłym śladem praprzodka (czy w sensie metafizycznym, psychicznym, intelektualno-umysłowym, czy fizycznym, zmysłowym, materialnym… – jakkolwiek będziemy chcieli to nazwać). Ale… to już o krok od nadinterpretacji. Ishuguro nie wychodzi aż tak daleko.

W opinii samego autora Kiedy byliśmy sierotami jest jego najsłabszą powieścią. Słabość tkwi zapewne w wielowątkowości utworu. Obraz rozpada się na odłamki sieroctwa, poszukiwania rodziców, kompensacji, krytyki zachowania Europejczyków w Szanghaju początku XX wieku (obojętność na wojnę chińsko-japońską, zrzucenie z siebie odpowiedzialności za handel opium i uzależnienie od niego Chińczyków – liczą się jedynie partykularne interesy Zachodu) czy w końcu budowania tożsamości oraz przynależności. I o ile do połowy Kiedy byliśmy sierotami jest zajmującą opowieścią o mityzacji świata, kreowaniu rzeczywistości – tak by dostroić ją do własnych potrzeb – o tyle rozdziały „szanghajskie” dryfują w kierunku absurdalnego snu, pomieszania nieco surrealistycznej gry z realnością, co może świadczyć zarówno na korzyść, jak i niekorzyść. Rozwiązanie okazuje się nazbyt trywialnie i okrutne. Brakuje też odpowiedniego momentu, by narrator się wycofał i zamilkł.

Właściwie Kiedy byliśmy sierotami to próba introspektywnej podróży. Narrator-bohater cofa się przed prawdą, kluczy w labiryncie dziecięcych mrzonek, nie chce czy nie potrafi przyznać się do permanentnego odgrywania scenek i tym samym życia w iluzorycznym świecie. Wyraźnie bawi go tyleż odnajdywanie, ile tropienie i śledzenie w gestach, słowach i zdarzeniach z przeszłości różnych odcieni, odcisków, często niejasnych, mglistych, a potwierdzających jego wyjściowe twierdzenia. Innymi słowy, Banks musi istnieć w wieloznaczności, którą podporządkowuje swoim chwilowym potrzebom psychicznym. Rozwiązanie nurtującej go od dziecka zagadki przynosi zderzenie z rzeczywistością, co zauważalne będzie w obrębie narracji, w sposobie odcyfrowywania i rejestrowania świata. Wydarzenia z przeszłości szybko ulegną wymazaniu, na skutek mistyfikacji pamięci – ot, mechanizm obronny świadomości.

——————
* Kazuo Ishiguro, Kiedy byliśmy sierotami, przeł. Andrzej Appel, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000, s. 93.
** Tamże, s. 85.
*** Tamże, s. 206.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

8 thoughts on “Układanki. O „Kiedy byliśmy sierotami” Kazuo Ishiguro kilka słów

  1. Być może powieść jest najsłabszą tego autora, ale po Twojej recenzji, przynajmniej dla mnie, książka „Kiedy byliśmy sierotami” wydała się całkiem interesująca…

    1. Cała przyjemność po mojej stronie ; )
      Zresztą to dobra książka. Na tle wydawanych i pisanych obecnie – nawet bardzo dobra. Ale jak na możliwości pisarskie Ishiguro, to rozczarowuje zakończenie.

  2. „Malarz świata ułudy” jakoś mnie rozczarował i wynudził… Chyba Kazuo Ishiguro nie jest dla mnie, niestety. A skoro sam twierdzi, że „Kiedy byliśmy sierotami” to jego najsłabsza książka, to raczej sobie podaruję…

    1. Wynudził? xDD hehe, ale Ishiguro ma taką niespieszną prozę – stopniowo odsłania kolejne fragmenty, jakkolwiek nic nie wyjaśnia. Polecam Ci (jeśli dasz mu kolejną szansę) Pejzaż w kolorze sepii – świetna książka.

  3. A ja właśnie kończę swoją pierwszą książkę Ishiguro: „Pejzaż w kolorze sepii”. I już mam ochotę na kolejną :-) Chyba będzie to „Kiedy byliśmy sierotami”. Dzięki za, jak zwykle, bardzo interesującą recenzję!

    1. Ooo, to super! Cieszę się niezmiernie. Cała przyjemność po mojej stronie.
      Mam nadzieję, że Kiedy byliśmy sierotami bardzo Cię nie rozczaruje, bo jest słabsza niż Pejzaż w kolorze sepii. Gdy już przeczytasz, to napisz, co sądzisz o niej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s