Samotna podróż przez czas. I przestrzeń. Kilka myśli o „Czterech życiach wierzby” Shan Sy

Może walczyłem we śnie, o sen? Bo przecież świat, zobojętniały, dalej trwa.*

Cztery życia wierzby francuskiej pisarki i malarki chińskiego pochodzenia Yan Ni, publikującej pod pseudonimem Shan Sa (1972), to tyleż zbiorek czterech autonomicznych opowiadań, ile jedna opowieść rozpisana (czy raczej rozrysowana) na cztery szkice, miniaturki połączone tytułową wierzbą. Innymi słowy, każda kolejna odsłona utworu Shan Sy prezentuje następne wcielenie wierzby. A że literacka roślina posiada bliźniacze rodzeństwo, sprawa komplikuje się znacznie, bo autorka tym samym dość swobodnie może wprowadzić nie tylko motyw bliźniąt (nie wspominając o rozbudowanej symbolice wierzby w kulturze zarówno chińskiej, jak i europejskiej**), ale przede wszystkim wątek połączenia dwóch przeznaczonych sobie istot, przerywający ograniczenia czasoprzestrzenne. Może i brzmi nieco trywialnie czy nawet patetycznie, jakkolwiek w całości prezentuje się interesująco i zaskakująco dobrze.

Lekko, przezroczyście (okładka polskiego wydania utrzymana w tonacji biało-niebieskiej jest dobrym wyborem – głównie takie, deszczowe kolory ewokuje opowieść francuskiej pisarki), z drobnym odcieniem poetyckiej ascetyczności, szkicuje Shan Sa powiastkę o Czong Yangu, który jako dziecko zasadził niedaleko swojego domu wierzby. Później został zmuszony je porzucić, lecz one nie zapomniały o swoim dobroczyńcy. Czytaj dalej