„(…) ptakiem wszak nie jestem…”* O tomiku aforyzmów „Z krańców Azji”

Kto nie uznaje
nawet rzeczywistości
za rzeczywistą,
jakże uważać może
sny swoje za przyśnione?

Saigyō [s. 34]

Niewielkich rozmiarów książeczka Z krańców Azji składa się ze złotych myśli, przypowieści i poetyckich fragmentów, stworzonych przez mieszkańców trzech krajów – Japonii, Korei i Wietnamu. Mądrości ludowe, niegdysiejsze spostrzeżenia przybierające formę lapidarnych słownych komentarzy, niejednokrotnie metaforycznych, właściwe są dla praktycznie każdego narodu – niezależnie od czasów, okoliczności historycznych, uwarunkowań społecznych i kulturowych. Dlaczego zatem o książce Z krańców Azji? Udowadnia bowiem, że uwagi o percypowanej przez nas rzeczywistości, chociaż wyrażone w innym języku, są ponadczasowym (i „ponadprzestrzennym”) sposobem komunikowania o kondycji człowieka.

O, gdybyż światu
zostało po człowieku
chociaż jedno słowo,
drobne jak liść bambusu –
karła nad brzegiem stawu!

Fujiwara no Nobuyoshi [s. 60]

Zbiorek otwierają aforyzmy z Japonii, stanowiąc najrzetelniej przygotowaną część, ale to nie dziwi, gdyż wyboru i przekładu dokonał „ojciec” polskiej japonistyki, Wiesław Kotański. Doskonały wstęp-szkic o kształtowaniu się japońskiego piśmiennictwa, przemianach zachodzących w obrębie literatury Kraju Kwitnącej Wiśni, niewątpliwie ułatwia recepcję zamieszczonych słownych miniaturek – nie tylko aforyzmów sensu stricto, ale także fragmentów poezji, przypowieści i traktatów. Na końcu części poświęconej japońskim myślom ulotnym znajduje się równie świetnie opracowany słowniczek oraz bibliografia (źródła).

(…) Człowiek bez przerwy
przemierza myśli swoje jak step bezkresne.

Murō Saisei [s. 94] [skrót dokonany przeze mnie]

Analogicznie zbudowane zostały kolejne odsłony Z krańców Azji – Korea oraz Wietnam. Kim Czun Thek przybliża koreańskie złote myśli, zaś Hoang Tuê – wietnamskie. Jakkolwiek na tle wstępu i opracowania Kotańskiego, dwie pozostałe części wypadają dość… blado. Autorzy zdawkowo i pobieżnie informują polskiego czytelnika o zrębach języków koreańskiego i wietnamskiego, a także stopniowego wyłaniania się literatur tych rejonów świata. Słowniczki i bibliografie cechuje lapidarność, nie można ukryć, że są znacznie skromniejsze w porównaniu do tych, które przygotował i zaprezentował Kotański.

Wygasłe ongiś sny nigdy nie powracają
i obumarła miłość nigdy nie zmartwychwstanie.

Horiguchi Daigaku [s. 94]

O ile w części poświęconej Japonii dominują urywki, wyimki z japońskiej poezji i traktatów (buddyjskich, wojskowych) czy przypowieści, o tyle w dwóch pozostałych (Korea i Wietnam) pojawiają się fragmenty baśni, legend. W każdej odsłonie myśli ulotnych osobno wydzielono przysłowia. Tematyka oscyluje, co jasne, wokół przemijania, kruchości, delikatności życia, ale – jakby na drugim biegunie – pojawiają się obserwacje i uwagi tyczące się brutalności i niegodziwości świata, implikujące swoistą tęsknotą za końcem, kresem cierpienia. Ulotna miłość, skomplikowane relacje między kobietą a mężczyzną, kwestie obyczajowe (w tym nauka, wykształcenie), samotność, niestałość i kapryśność ludzkiej natury oraz zmienność przyrody, autotematyzm, pragnienie pozostawienia śladu po swoim istnieniu, strategia wojenna – oto tematy, które japońskie, koreańskie i wietnamskie społeczeństwa układają w formę krótszych bądź dłuższych fraz, odznaczających się aforystycznością.

Wszystkie złote myśli cechuje, co oczywiste, bazowanie na paradoksach. Zauważalne jest jednak, że w przypadku koreańskich słów ulotnych dominują wyraźnie uwypuklone paralelizmy (składniowe, leksykalne i inne), liczne zestawienia i porównania; zaś japońskie – są silnie zmetaforyzowane, operują symbolami. Prowadzi to do interesujących spostrzeżeń na temat percepcji rzeczywistości przez Koreańczyków, Wietnamczyków i Japończyków. Zwłaszcza wtedy, gdy odbiorca zestawi aforyzmy „z krańców Azji” z polskimi.

(…) Ludzie, z pozoru nawet mądrzy, wydają raczej sądy o innych, a siebie samych bynajmniej nie znają. A jak można rozumieć innych, jeśli się nie wie nic o sobie samym?

Kenkō [s. 53] [skrót dokonany przeze mnie]

Słowo o polskim wydaniu – jak wspomniałam, książeczka jest niewielkich rozmiarów. Dominują w niej dwa kolory: zielony i czerwony. Tekst zapisano zieloną czcionką, elementy ozdobne (rysunki i ornamentacyjne znaki) wykonano przy użyciu dwóch wyżej wymienionych barw.

(…) A więc wierzyć można tylko w niestałość. Ona jedynie jest w tym świecie stała i nigdy nie zawodzi.

Kenkō [s. 54-55] [skrót dokonany przeze mnie]

——————
* Z krańców Azji, wybrali i przeł. z oryg. jap., koreańskich i wietnamskich Wiesław Kotański, Kim Czun Thek, Hoang Tuê, Wiedza Powszechna, Warszawa 1960, s. 21. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.

Wyżej myśli ulotne jedynie z „japońskiej” części, a zatem „koreańska”:

Prawda kryje się zwykle tam, gdzie ją łatwo dojrzeć.
Dlaczegóż tedy szukamy jej zawsze daleko?
/Pak-Dzi-won/ [s. 148]

Słowo rodzi słowo. [s. 180]

i „wietnamska”:

Nasza osobowość jest dla nas źródłem nieszczęść, a nieszczęścia kształtują naszą osobowość. [s. 194]

Na tym świecie na ogół ceni się człowieka albo według jego bogactwa, albo według jego pracy, nie zaś według tego, jaki jest sam w sobie. [s. 195]

Można znać człowieka i jego oblicze, nigdy się nie zna jego serca. [s. 197]

Trzeba się uczyć, żeby znać, trzeba iść, żeby dojść. [s. 219]

.
Autor: Luiza Stachura

Reklamy

8 thoughts on “„(…) ptakiem wszak nie jestem…”* O tomiku aforyzmów „Z krańców Azji”

  1. Luizo,
    dzięki za ten tytuł! Poszukuję właśnie takich do mojej kolekcji;) Mam nadzieję, że uda mi się go sprawnie gdzieś nabyć;)
    Z przytoczonych przez Ciebie cytatów najbardziej spodobał mi się ten: „(…) Ludzie, z pozoru nawet mądrzy, wydają raczej sądy o innych, a siebie samych bynajmniej nie znają. A jak można rozumieć innych, jeśli się nie wie nic o sobie samym?” (Kenkō).
    Cała przyjemność czytania czy to poezji lub prozy, złotych myśli czy przysłów z odległych regionów polega przede wszystkim właśnie na tym, że ma się szanse podpatrzeć w jak często inny sposób tamci autorzy piszą, opisują, postrzegają, czują;) Aż chyba jakąś skarbnicę złotych myśli chińskich u siebie zamieszczę. PozdrawiaM serdecznie

    1. Alicjo,
      Z krańców Azji znajdziesz tylko w antykwariacie (jeśli chcesz mieć na własność taki tomik) albo w bibliotece – książka jest wszak z 1960 roku.
      Hm, ja nie lubię zbiorów/wyborów aforyzmów. Zawsze mam wrażenie, że poszczególne frazy brzmią słabiej, gdy w nadmiarze się je zestawia ze sobą. Innymi słowy, tracą na sile wyrazu, stają się jedynie wypowiedzeniami mniej bądź bardziej trywialnymi. Pojedyncza myśl ulotna, gdy ją wypowiedzieć/zapisać w odpowiednim czasie i miejscu, robi odpowiednie(jsze) wrażenie. No ale to tylko mój punkt widzenia ; )
      Jeśli zgromadzisz chińskie sentencje na blogu, to chętnie się im będę przyglądać. Ale – może po jednej w każdym wpisie (na przykład raz czy dwa razy w tygodniu)? Im więcej, tym (czasami) gorzej – takie wrażenie odnoszę. Może to tylko wrażenie?
      Miłego popołudnia!

      1. Wiem, wiem. Najpierw przy czasie na allegro zobaczę czy jest.
        Jasne, zbiory nie mają takiej siły przekazu, ale prywatnie lubię od czasu do czasu sobie takowe poprzeglądać. A dlaczego? Bo lubię jakąś myśl /aforyzm odnieść do swojego życia, usiąść wieczorem z kubkiem gorącej herbaty i sobie porozmyślać. Poza tym często w takich zbiorkach znajduję jakś myśl /cytat, który mnie tak zafrapuje, że szukam głębiej, docieram do konkretngo tytułu i całość czytam.
        Na pewno jeśli zacznę gromadzić chińskie sentencje to najprawdopodobniej będę to robiła w odniesieniu do konkretnych tytułów, do których też zostawię swój komentarz. I na pewno nie będzie ich za dużo bo kiermaszu sentencji nie urządzę ani Wam, ani sobie na blogu.
        Pozdrawiam serdecznie

      2. A jest nawet na allegro ; )
        Pewnie – każdy woli inną formę. Żadna nie jest ani lepsza, ani gorsza – po prostu inna.
        To będę wyglądać wpisów z chińskimi sentencjami.
        Pozdrawiam!

  2. Chyba zawsze najtrudniejsze w ogarnięciu są najprostsze prawdy, które czasem z racji własnej głupoty, albo nierozgarnięcia, traktujemy z lekceważeniem. Podobają mi się szczególnie słowa, którymi rozpoczęłaś tekst.

    1. Tak. Czasami najprostsze i najważniejsze „prawdy” wypowiedziane na głos/zapisane i odczytane zdają się – w pierwszy odruchu – tak oczywiste, że aż nazbyt trywialne. A szkoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s