Zabytki chińskiej literatury – słowo na temat „Opowieści o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej”

Właściwie Opowieść o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej nie jest autonomicznym (arcy)dziełem, a jedynie epizodem powieści Wu Ch’eng-ena (ok. 1500-1582), pisarza i poety epoki Ming (dynastia Ming panowała w latach 1368-1644). Wyimek ze stu, pokaźnych rozmiarów, rozdziałów arcydzieła chińskiej literatury – Wędrówka na Zachód – opracował Zhang Cheng, olśniewająco zaś zilustrował Zheng Jiasheng.* Dodać wypada, że fragmenty Wędrówki na Zachód „transponowano” także do opery, filmu i malarstwa.

Kanwą szesnastowiecznego utworu jest autentyczna podróż mnicha z VII stulecia, Xuanzanga (602-664). Powieść Wu bowiem to świetny literacko, pełen fantastycznych postaci, niesamowitych wydarzeń, zapis przygód, które spotkały mnicha buddyjskiego (jak wcześniej: Xuanzang, a w indyjskiej wersji: Tripitaka) w trakcie wędrówki do Indii. Celem wyprawy było sprowadzenie do Chin świętych buddyskich ksiąg. Towarzyszą Xuanzangowi: Wspaniały Król Małp Su Wu-k’ung, Wieprzek Zhu Bajie, Piaskowy Mnich Sha Wujing oraz Smok przemieniony w Konia. Postacie, co jasne, zaczerpnięte zostały z chińskiej mitologii. Nie trzeba chyba dodawać, że bohaterowie powieści Wu spotykają na swej drodze czarowników czy demony.

Opowieść o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej oscyluje wokół – jeśli nasza interpretacja wykroczy poza literalne rozumienie (dość oczywiste, vide: tytuł) – napięcia między oryginałem i (prawie doskonałą) kopią. Odróżnianie autentyku od fikcji, iluzji okaże się zadaniem trudnym nawet dla bogiń i bogów, czyli – szerzej rzecz ujmując – istot o zdolnościach przekraczających umiejętności ludzkie. Co oczywiste, odczytywać ten epizod można zarówno w kontekście funkcjonowania małpy w chińskiej kulturze (ale tu wymagana jest niemała wiedza), jak i z perspektywy uniwersalnej, czyniąc, wedle interpretacyjnych potrzeb, pewne paralele, choćby takie: między małpą prawdziwą a człowiekiem szczerym, otwartym, autentycznym; małpą nieprawdziwą a grą, udawaniem, „teatrem” zachowań czy wreszcie lustrzanym odbiciem, negatywem.

Polskie wydanie z 1987 roku Opowieści o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej zaopatrzone zostało w oryginalne przepiękne, fascynujące ilustracje – siedemdziesiąt osiem scenek składa się na epizod napisany przez Zhang Chenga. Niczym artystyczny komiks. Szkoda że nie pojawiło się wznowienie. Ważna jednak dla polskiego czytelnika będzie zapewne informacja, że w 1976 i 1984 roku opublikowano nakładem Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” dwie najobszerniejsze wersje tego arcydzieła chińskiej literatury, pod tytułami Małpi bunt oraz Podróż na Zachód. Wybór z oryginału, przetłumaczenie i opracowanie to zasługa Tadeusza Żbikowskiego.

Zachwycające.

Kilka kadrów:

——————
* W przypadku chińskich nazwisk obowiązuje zapis, w którym nazwisko poprzedza imię.

Opowieść o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej. Osnuta na motywach powieści Wu Cz’eng-ena „Wędrówka na Zachód”, napisał Zhang Cheng, ilustrował Zheng Jiasheng, przeł. z ang. Wiktor Bukato, Wydawnictwo ALFA, Warszawa 1987.

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

20 thoughts on “Zabytki chińskiej literatury – słowo na temat „Opowieści o małpie prawdziwej i małpie nieprawdziwej”

  1. Aż gęba mi się śmieje widząc ten wpis;D Stanowczo powinnaś pisać więcej, w miarę czasu, o arcydziełach chińskiej literatury, bo naprawdę warto, aby o nich pisać, i aby więcej ludzi do nich zaglądało. Ja pokochałam dobrą chińską literaturę właśnie za niesamowicie kolorowe i ciekawe postacie jakie na jej kartach się pojawiają. PozdrawiaM

    1. Hahaha, to dobrze xD

      Pewnie, że warto o chińskiej klasyce pisać (zresztą nie tylko chińskiej ; )). W najbliższym czasie będzie głównie „chińsko” na 終わりない夢, bo mam jeszcze trzy inne chińskie książki z biblioteki xD””

      A Ty, Alicjo? Czemu o arcydziełach chińskiej literatury nie piszesz na blogu? Chętnie bym poczytała.^^

      Pozdrawiam!

      Ach, bo bym zapomniała – Twoje ostatnie „lubię” przy poście jest setnym „lubię” na 終わりない夢 xD”’

  2. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy w temacie chińskiej literatury;)

    A czemu ja nie piszę u siebie? Dobre pytanie! Chyba tak po prostu wyszło. Czasu brak na pisanie o tym wszystkim co mnie kręci. Na Bo świat jest ciekawy najmocniej skupiłam się na przedstawianiu muzyków z Azji, a na Laboratorium Myśli początkowo dział Przeczytane miał być zarezerwowany dla lit. grozy, horrorów i thrillerów (a trochę się to i tak poszerzyło…), a póki co moja pasja filmowa mocna się odezwała i zaczęłam sporo pisać jeszcze o filmach. Ale w najbliższym czasie planuję napisać kilka recenzji wielkich dzieł chińskiej literatury dla eChiny więc na pewno wrzucę to też i do mnie więc będziesz mogła sobie przeczytać moje bardzo subiektywne wrażenia.

    Ach! Super, jestem numerem 100;D

    1. Czas – mam takie dziwne wrażenie – przyspiesza bez naszej wiedzy i kontroli ; )
      Tak, rozumiem. Zastanawiało mnie to tylko, bo podpatruję Twój blog o azjatyckiej muzyce, a na „Laboratorium Myśli” czasami i coś komentuję ; ) ale nic o chińskich (arcy)dziełach nie znajduję.

      A, to jeszcze jedno, skoro o recenzjach filmów – może o chińskich filmach coś napiszesz?

      Świetnie! Cieszę się, że masz w planach pisanie recenzji chińskiej klasyki! xD eChiny? Tam, o ile dobrze pamiętam, było opublikowane Twoje opowiadanie. Interesująca strona, swoją drogą xD

      Haha, ano, ano – numer 100 _^_;

      1. W planach jest, aby m.in. na blogu ukazały się recenzje „10 strasznych filmów azjatyckich”. Przybieram się też do napisania artykułu o Jackie Chanie, który jest w Chinach uwielbiany, a nam jest bardzo dobrze znany z wielu filmów. Do napisania o nim tekstu zainspirowała mnie rozmowa z przyjacielem z Chin, który podczas naszej rozmowy mówił jak J. Ch. jest postrzegany u nich.
        Tak, na eChiny.pl Swoją drogą dobrze, że mi przypomniałaś o opowiadaniu! Muszę podesłać wersję z poprawkami;D

      1. lepsze to niż odkryty niedawno przez popkulturę Sun Tzu. W pewnym momencie widziałem bodaj w Empiku ze trzy czy cztery różne wydania, w tym „kolekcjonerskie” w jakiejś przebajerzonej obudowie ;-)

      2. chyba faktycznie o takie wydanie mi chodzi, ale kumpel opowiadał, że dostał od swojej dziewczyny wersję absolutnie specjalną z jakimiś chińskimi gadżetami, typu kości do rzucania z bambusa czy coś jeszcze. Już nie pamiętam detali, niestety ;-)

      3. Oooo, z chińskimi gadżetami (*___*) Haha, no i jak możesz nie pamiętać xD
        To pewnie tylko w dużych sklepach internetowych dostępne (ale to chyba wersja angielska, nie wydaje mi się, żeby polska).

      4. kupiłem sobie kiedyś, dawno temu, raczej pocketowe wydanie Sun Tzu… może jako ciekawostka jest to interesujące, ale pod każdym innym względem rozczarowanie. Sun Tzu jako wielkie odkrycia prezentuje coś, co dzisiaj jest oczywiste dla dzieciaka w podstawówce. Jest to w pewien sposób smutne, acz i radosne. W ten sposób widzimy, że zestarzała się wielka mądrość, ale i że my tą mądrość przerośliśmy, staliśmy się intelektualnie więksi niż kumple Sun Tzu.

        w każdym razie od czasu tamtej lektury bardzo ostrożnie podchodzę do wielkich mądrości starożytnych. Kurcze, nawet z Kamasutrą było to samo ;-)

      5. O, kieszonkowe wydanie – musi być śliczne ; )
        No jasne, jasne – klasycy/starożytni/in. żyli w takich czasach, że dla nich to było odkrycie, a dla nas oczywistość xD
        Pytanie tylko, czy doszlibyśmy do takich samych wniosków, gdyby nie ci klasycy/wielcy/starożytni/in.?

        Ależ, z Kamasutrą to samo? Haha xD’ *padła*
        Może to już ta pora, by stworzyć samemu coś… innowacyjnego w… tej czy innej dziedzinie ; )

  3. Alicjo,

    fantastyczny pomysł z cyklem recenzji „10 strasznych filmów azjatyckich”!
    A, Jackie Chan, to ciekawe, jak jest w Chinach rzeczywiście postrzegany.
    To się będzie działo u Ciebie sporo, jeśli o „chińskim” aspekcie mowa. Cieszę się xD Z przyjemnością przeczytam xD

    Hehe.^^’

  4. Jak czytam Twoje recenzje o „chińskiej literaturze” to jestem zachwycona i zastanawiam się, czemu jestem taką ignorantką w tym temacie i czemu nie propaguje się tej literatury. Po prostu muszę coś o Chinach przeczytać :)

    1. Cała przyjemność po mojej stronie xD”” Nie jesteś na pewno ignorantką, jeśli mowa o literaturze tworzonej w Chinach/przez Chińczyków – po prostu w obrębie Twojego literackiego świata nie pojawiło się jeszcze nic albo prawie nic, co z Chinami byłoby związane (w literacki sposób). Może w Twoim literackim otoczeniu brakło podpowiedzi, może motywacji, czasu, sposobności czy czegoś innego. Ważny jest impuls, bo dzięki niemu spróbujesz się może kiedyś zmierzyć z chińską literaturą. Co będzie później (czyli: albo się spodoba, albo się nie spodoba), to już inna bajka xD

      Pozdrawiam słonecznie (prawie wakacyjnie ; ))!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s