Wilde’owska koncepcja opowieści grozy? O „Upiorze rodu Canterville’ów” Oscara Wilde’a

Świat jest sceną, na której idą źle obsadzone sztuki.*

Oscar Wilde, w Polsce głównie znany z tego, że napisał Portret Doriana Graya, tworzył z niemałym poczuciem humoru… opowieści grozy. Jednakże dzisiejszy odbiorca, który przyzwyczajony jest do literatury i kina epatujących makabrą, rzezią, krwią, posoką i wnętrznościami, niekoniecznie zagustuje w przewrotnych i inteligentnych (sic!) historiach grozy Wilde’a, ba! już nawet Edgar Allan Poe wyraźnie pozostaje poza czytelniczym zasięgiem, a szkoda… Na swoje pięćdziesięciolecie (2003 rok) Wydawnictwo Literackie wznawiało wiele interesujących i nierzadko unikalnych utworów (choćby Opowieści fantastyczne Fiodora Dostojewskiego), wśród nich znalazły się dwa opowiadania grozy Wilde’a – Upiór rodu Canterville’ów oraz Zbrodnia lorda Artura Savile.

Sądzę, że każdy powinien raz na miesiąc dać sobie odczytać swój los z ręki, aby wiedzieć, czego robić nie należy. Naturalnie i tak się to robi, ale tak miło być ostrzeżonym.**

Lady Windermere, bohaterka Zbrodni lorda Artura Savile, zaprasza na swoje snobistyczne przyjęcie sławnego i modnego naówczas chiromantę, pana Septimusa R. Podgersa. Mężczyzna, wśród śmiechów i żartów, odczytuje po kolei losy poszczególnych gości lady. Lord Artur Savile, który szykuje się do ślubu, również pragnie poznać swoją przyszłość. Ujrzawszy jego dłoń, chiromanta blednie i odpowiada zdawkowo. Lord Savile przeczuwa najgorsze. W prywatnej rozmowie w zamian za informację oferuje Podgersowi pieniądze. I oto okazuje się, że Artur… ma popełnić zbrodnię. Zrozpaczony mężczyzna, po długich wahaniach decyduje się, by odłożyć ślub i wpierw wywiązać się z obowiązku… zabójstwa. Dodam, że Zbrodnia lorda Artura Savile zaopatrzona została w przewrotny podtytuł – Studium obowiązkowości. Dopiero po tym czynie będzie w stanie ożenić się – paradoksalnie – z „czystym sumieniem”, czyli bez narażania żony na skutki dokonania przestępstwa podczas ich małżeństwa. Innymi słowy, musi niezwłocznie przyspieszyć nieuniknione. Rezultaty tyleż podążania za koniecznością (mimowolne skojarzenie z Ananke), ile kreowania swojego losu (jak niby-artysta albo aktor), uwypuklą tak charakterystyczne dla Wilde’a binarne opozycje. W przypadku tego opowiadania będą to między innymi: powaga-żart (zabawa), opatrzność-pokusa, przypadek-przeznaczenie czy wreszcie kreacja (sztuczność)-naturalność. A wilde’owskie poczucie humoru jest doprawdy wyborne.

Binarne opozycje lepiej widoczne są w Upiorze rodu Canterville’ów. Można je rozważać zarówno na planie historyjki (choćby od najprostszej – amerykańskość-europejskość), jak i w zestawieniu z powieściami gotyckimi (na ich tle wilde’owskie utwory są grozą à rebours). Amerykański minister Hiram B. Otis kupuje nawiedzone Canterville Chase. Upiór straszy tam od 1584 roku i zjawia się zawsze przed śmiercią każdego z członków rodu Canterville’ów. Amerykańska rodzina nie wierzy jednak w opowieści o duchach – nie przyjmują do wiadomości, że upiory, zjawy i strzygi istnieją naprawdę. Ba! ich podejście do zmory, gdy już się pojawi przed nimi, nacechowane jest protekcjonalnością, pobłażaniem i kpiną. Duch, zamiast siać grozę, sam jest straszony i to w niewybredny sposób. Kolejne, coraz bardziej wyrafinowane próby przestraszenia Amerykanów kończą się fiaskiem i upiór wpada w rodzaj otępienia, żeby nie powiedzieć depresji. Nie poddaje się jednak w zmaganiach z racjonalistycznie nastawioną familią. I finał jest zaskakujący. Podtytuł Upiora rodu Canterville’ówOpowieść hylozoiczno-idealistyczna – odsyła nas do dwóch poglądów, koncepcji filozoficznych: hylozoizmu i idealizmu. Jakkolwiek ich rola i odczytanie w odniesieniu do wilde’owskiej historii grozy sprawdzają się najlepiej poprzez odniesienie ich do dominujących w ówczesnych czasach tendencji spirytualistycznych (wszak w XIX wieku popularne były hipnozy, przywoływanie duchów czy jasnowidztwo) oraz powieści gotyckich. Niemniej jednak szersza perspektywa – dzisiejsze percypowanie świata i postrzeganie materii – wydaje się równie kusząca.

Oba utwory odznaczają się zachwycającym stylem, wnikliwością i doskonałą zdolnością obserwacji. Przewrotnie, z wielkim poczuciem humoru, dystansem i ironią poczyna sobie Wilde ze strukturą opowieści grozy. Dobry antydot na dzisiejszą „makabrę”.

——————
* Oscar Wilde, Zbrodnia lorda Artura Savile, [w:] tegoż, Upiór rodu Canterville’ów, przeł. Maria Przymianowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, s. 19.
** Tamże, s. 10.

Spis utworów:
1. Zbrodnia lorda Artura Savile. Studium obowiązkowości
2. Upiór rodu Canterville’ów. Opowieść hylozoiczno-idealistyczna

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

8 thoughts on “Wilde’owska koncepcja opowieści grozy? O „Upiorze rodu Canterville’ów” Oscara Wilde’a

  1. i znowu muszę napisać: nie znam. Doriana też nie, acz kojarzę kontekstowo – jest to swego rodzaju archetypiczny utwór, który przewija się w motywach wielu twórców.

    1. Portret Doriana Graya zatem polecam w pierwszej kolejności – warto.
      A przywoływany w różnych utworach bywa z – zasadniczo – dwóch powodów: tytułowego portretu oraz wilde’owskiej koncepcji sztuki zawartej w tym dziele.

  2. Czy lubisz, Luizo, bajki (bądź baśnie) Wilde’a?

    Dobre wieści: Poe znajduje się w moim zasięgu – w oryginale, w przekładach na nasz piękny język :)

    Pozdrowienia!

    1. Nie znalazłam ich jak do tej pory w bibliotece ani w antykwariatach (chociaż… na allegro nigdy nie sprawdzałam). Może kiedyś się uda.

      To dobre wieści. A nawet bardzo dobre ; )

      Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s