„Na wszystko jest swój czas, a co się ma stać, to się stanie.”* Na marginesie „Gron gniewu” Johna Steinbecka słów kilka

Wszyscy zadają sobie to samo pytanie. Ku czemu idziemy? A mnie się zdaje, że do niczego nie idziemy. Zawsze tylko jesteśmy w drodze. Idziemy i idziemy. [s. 155]

Czasy „wielkiego kryzysu” gospodarczego, nazywane też okresem „wielkiej depresji” (1929-1933). Tom Joad wyszedł właśnie z więzienia i wraca w rodzinne strony. Na swej drodze spotyka niegdysiejszego kaznodzieję Jima Casy’ego. Gdy obaj docierają na farmę Joadów, okazuje się, że banki, wyrzuciwszy dzierżawców z ziemi, zmusiły całe rodziny do migracji. Tom podąża zatem za swoimi najbliższymi. Podróż Joadów od Oklahomy do Kalifornii staje się symboliczną peregrynacją tysięcy amerykańskich rodzin przełomu lat 20. i 30. XX wieku. Symboli zresztą w Gronach gniewu odnajdziemy mnóstwo – począwszy od żółwia (nieustannego wędrownika), którego na początku powieści łapie Tom, poprzez zgniłe brzoskwinie, skończywszy na ostatniej, wymownej scenie z udziałem siostry Toma – Rosasharn. Analogicznie z – ukoronowanymi finałową powodzią – aluzjami i nawiązaniami do Biblii. Nieodpartym pozostaje wrażenie, że powieść amerykańskiego pisarza jest swego rodzaju palimpsestem.

Wydane w roku 1939 arcydzieło Johna Steinbecka (Nobel w dziedzinie literatury w 1962) rok później otrzymało nagrodę Pulitzera i zostało sfilmowane. Antykapitalistyczny wydźwięk i opisy ruchów o charakterze socjalistycznym przyniosły falę krytyki i zapewne również w dzisiejszej czytelniczej recepcji pozostają kontrowersyjnym punktem. Być może dlatego, że prawda boli najbardziej. Obraz bowiem banków (tyleż machin zarządzanych przez bankierów, ile systemu nadzorującego wszystkich i wszystko – stąd reifikacja: banki, nie właściciele!, jako mityczne twory rugujące na bruk dzierżawców), bogatych posiadaczy, którzy czekają na desperację ludzi, by tylko ich upokorzyć, a później bez skrupułów wykorzystać, zastanawiająco aktualny jest do dziś. Niepokoje społeczne, rewolty i rewolucje to wszak efekt ucisku i wyzysku. Jednocześnie w Gronach gniewu podważa Steinbeck mit „wolnego kraju”, wskazując na konkretne grupy wykluczonych, bezpardonowo atakowanych tyleż za pochodzenie i poglądy, ile w ogóle za istnienie i domaganie się prawa do godnego życia.

Musi się dojść do różnych myśli, kiedy się człowiek zacznie zastanawiać nad tym i owym. [s. 27]

Nie tylko to, co jasne, świadczy o wybitności Gron gniewu. Walory artystyczno-literackie i sensy naddane zestawione ze społecznym zaangażowaniem odgrywają pierwszoplanową rolę w odbiorze dzieła. W książce Steinbecka załamuje się czas. Zaprezentowane w co drugim rozdziale losy Joadów – ich powieściową ramę wyznacza (znów symbol!) ciąża Rosasharn (co znamienne, każdy oddalający się od rodziny Joadów mężczyzna przepada bez wieści, znika bez śladu, wypada z orbity fabularnych zdarzeń) – przecięte zostają doskonale stworzonymi portretami wykluczonych i obrazami przestrzeni, której klamrą jest dominujące wieczne „teraz”, warunkujące dojrzewanie tytułowych „gron gniewu”. Całość nabiera cech quasi-przypowieści, utworu parabolicznego.

Filozofie życiowe wyznawane przez poszczególnych bohaterów oraz próby utworzenia przez niektóre z postaci spójnego światopoglądu (choćby zwątpienie Casy’ego i jego wizja, że każdy czyni to, co musi; konstatacja Toma, że należy konsekwentnie stawiać jedną nogę za drugą; obsesja grzechu i pokuty stryja; bierność ojca czy wreszcie aktywna postawa matki, jej determinacja w scalaniu i umacnianiu rodziny) ścierają się zarówno wewnątrz powieściowego świata, jak i w „dialogu” z czytelnikiem. Linia prosta wyznacza przestrzeń Gron gniewu – bohaterowie muszą dążyć przed siebie, nie oglądając się i nie rozpamiętując, gdyż każdy zwrot w tył naznacza śmiertelna skaza. Wielką metaforą jest, oczywiście, ów exodus, pochód wykorzystywanych i zniszczonych, głodnych i upokorzonych, który ciągnie od Oklahomy do (drogą 66) Kalifornii jawiącej się jako Eldorado, kraina ze snów i marzeń. W tym kontekście na uwagę zasługują także między innymi: tworzenie się małych społeczności i ich rozbijanie (rolnicy pod wpływem okoliczności muszą stać się wędrowcami, później przeobrażają się w koczowników wyznaczających małe społeczności, które z konsekwencją niszczone są przez prywatnych właścicieli) oraz silne zderzenie tego, co „cywilizowane”, z tym, co „barbarzyńskie”. Grona gniewu podporządkowane zostały, jak się wydaje, przychodzącemu cyklicznie, zgodnie z prawem przyrody, zniszczeniu i odrodzeniu (zagładzie i oczyszczeniu) – jak pory roku, jak zbiór bawełny czy brzoskwiń.

Z chwilą wyjazdu, gdy przymusowo opuszcza się rodzinne strony, należy odrzucić przeszłość, bo wyrugowanie to wykorzenienie, oderwanie, tyleż wycięcie, ile odcięcie – najstarsze pokolenie nie jest w stanie go przeżyć, dopiero najmłodsi rozpoczną od początku zapuszczanie korzeni w innym miejscu, w innym czasie, bez skazy przeszłości. Pokolenie przejściowe (to, które scala przeszłość i teraźniejszość, otwierając się nieznacznie na przyszłość) w powieści Steinbecka reprezentować będą ojciec i matka Toma. W burzliwych czasach przemian i przewartościowań to matka – przed wyjazdem spalająca szkatułkę z pamiątkami (symboliczne pogrzebanie przeszłości) – skonsoliduje i pociągnie rodzinę, podczas gdy ojciec pogrąży się w rozpaczy i rezygnacji:

Mężczyzna idzie przez życie jakby szarpiąc się i skacząc. Urodziło mu się dziecko, umarł ktoś z rodziny – szarpnął się i już jest gdzie indziej. Osiadł na swojej farmie albo ją stracił – znowu się szarpie i rzuca w co innego. A kobieta płynie, płynie jak strumień, jak rzeka. Spotyka w drodze jakieś tam wiry, czasem tu i tam zakotłuje się coś, ale i tak wszystko płynie naprzód, wciąż naprzód. Kobieta tak właśnie widzi życie. Nie bój się, nie skończymy się i nie wymrzemy. Ludzie wciąż jakoś wędrują naprzód, zmieniają się trochę, ale idą przed siebie nie zawracając z drogi. [s. 525]

To tylko kilka punktów i parę (zapewne mglistych) uwag zaznaczonych przez mnie na marginesie Gron gniewu. Podwójna narracyjna perspektywa, bogactwo potencjalnych odczytań, doskonały styl, przenikliwość i niezwykła wrażliwość Johna Steinbecka (jako człowieka i jako pisarza) czynią z Gron gniewu wyjątkowy, zachowujący do dziś swoją aktualność literacki obraz nie tylko wielkiego kryzysu gospodarczego, ale – w szerokiej perspektywie – drogi, którą musi przejść człowiek. Rewelacyjna powieść.

Życie potoczyło się dalej. Słońce dotknęło linii horyzontu i jak gdyby spłaszczyło się na niej. [s. 169]

——————
* John Steinbeck, Grona gniewu, przeł. Alfred Liebfeld, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971, s. 257. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

4 thoughts on “„Na wszystko jest swój czas, a co się ma stać, to się stanie.”* Na marginesie „Gron gniewu” Johna Steinbecka słów kilka

  1. To pierwsza powieść jaką przeczytałam w tym roku i jestem nią równie zachwycona jak ty. Rewelacyjna forma, tematyka, język. Paraboliczność i wielość kontekstów o których wspominasz – tę książkę naprawdę można czytać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać nowy nurt, nowe wątki. Genialne arcydzieło. Wyjątkowe postacie kobiece. Niedługo wracam do autora, mama w planach przeczytać „Myszy i ludzie”.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    1. tę książkę naprawdę można czytać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać nowy nurt, nowe wątki

      Otóż to! Arcydzieło.

      Tak, widziałam Twój wpis o Gronie gniewu, ale nie wgłębiałam się, bo nie znałam książki wówczas. Blogger mnie nie lubi od jakiegoś czasu i na niektórych bloggerowych blogach (bloggerowe blogi _^_) nawet po kilku(nastu) próbach nie wysyła mi komentarzy, więc korzystając z okazji dodam – ciekawe Twoje potyczki z Gombrowiczem. Liczę na ciąg dalszy xD

      Myszy i ludzie dzisiaj, o ile się nie mylę, mają premierę w Prószyńskim. Też planuję przeczytać xD

      Życzę owocnego podróżowania po literackich przestrzeniach!
      Pozdrawiam ciepło!^^

  2. Nieźle, tylko te „punki” w ostatnim akapicie średnio mi pasują do kontekstu. Ale spoko, powieść kiedyś przeczytam, mam ją na półce pod biurkiem komputerowym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s