„Myśl istnieje i działa bez względu na to, czy się ją zapisze, czy nie.” Recenzja „Powieści sensacyjnych” Stefana Kisielewskiego

Recenzję można przeczytać na stronie bookznami.pl

Z racji, że (chwilowo?) stara strona bookznami.pl nie działa, zamieszczam tekst na blogu [01.05.2013]

 

Na trzeci tom dzieł zebranych Kisiela składają się cztery powieści sensacyjno-kryminalne. Ale, jak to u przewrotnego pisarza, publicysty, kompozytora i posła na Sejm bywa, żaden z utworów nie wpisuje się w schematy fabularne, wykraczając poza standard. Poszczególne dzieła przenoszą czytelnika w powojenną rzeczywistość pełną absurdów, ironicznego uśmiechu losu i piętrzących się tajemnic. Puste, wydrążone skorupy ludzkie w rolach niby-aktorów pogłębiają czytelnicze wrażenia, że świat to teatr, iluzja, mrzonka…

Zbiór inauguruje osobliwa spowiedź alkoholika zatytułowana Miałem tylko jedno życie (wydanie książkowe – 1958), pierwotnie drukowana w „Przekroju” pod pseudonimem Teodor Klon, druk przerwał jednak Wydział Prasy KC PZPR. Mężczyzna, niegdysiejszy pasjonat filozofii (rozpoczął nawet studia w tym zakresie, marząc o stworzeniu nowego systemu filozoficznego), niespiesznie odsłania przed nami swoje życie ze szczególnym uwzględnieniem drogi wiodącej tyleż ku alkoholizmowi, ile… obłędnej zbrodni (dokonanej przez niego i, metaforycznie, również na nim). Próżno szukać początków delirycznego dryfowania po rzeczywistości – czy były to pierwsze alkoholowe eskapady w Paryżu podczas studiów, czy wszystko tak naprawdę zaczęło się od obsesyjnego obserwowania w knajpie kobiety o imieniu Gosia. Owszem, czekanie i uporczywe wpatrywanie się w nią skutkowało upragnioną interakcją. Mężczyzna nie wiedział jednak wówczas, że pozornie niewinny flirt zakończy się konspiracyjnym nieporozumieniem, sensacyjnym odkryciem i zbrodnią.

Poszczególne rozdzialiki, czyli wspomnienia sprzed czternastu lat, fragmenty retrospektywnych obrazów, powstają średnio co dziesięć dni. Narrator ma tendencję do stosowania retardacji, odwleka udzielenie stosownych informacji i wyjaśnień. Literacki monolog alkoholika swoje źródło ma w gorzkim stwierdzeniu: Miałem tylko jedno życie, jak każdy człowiek. W zasadzie zmarnowałem je, choć przecież otrzymałem wszelkie możliwości. I powtórzyć mogliby za nim wszyscy bohaterowie Powieści sensacyjnych. Mężczyzna poprzez pisanie próbuje wyjaśnić ten stan, dowiedzieć się, dlaczego los i ludzie z niego zakpili. Innymi słowy, spisywanie wspomnień stanowi próbę ułożenia, poskładania i uporządkowania świata; staje się swego rodzaju „aktem porządkowania życia”. Tymczasem teraźniejszość wdziera się w przeszłość, dekonstruuje ją i przyczynia się do zmiany optyki – na końcu nasz narrator nie jest tym samym człowiekiem, którym był na początku, gdy przystępował do żmudnego odtwarzania minionego czasu. Szukanie bowiem w życiu ładu kończy się zawsze obłędem i schizofrenicznym rozdarciem.

Kolejny utwór, Kobiety i telefon (wydane tylko jeden raz w 1960 pod pseudonimem Teodor Klon), to przewrotna gra pozorów, obrazująca doskonale puste relacje i teatralne gesty między ludźmi. Rozpoczyna się od telefonicznych pomyłek. Zamiast połączyć się z hurtownią farmaceutyczną różne osoby dzwonią na prywatny numer Adama Stachiewicza, który z medycyną nie ma nic wspólnego, jest niespełnionym pisarzem. Wśród dzwoniących jego uwagę zwraca jeden z kobiecych głosów. Czarujący, magnetyczny i uwodzicielski fantazmat zaprowadzi go jednak na manowce. Konsekwencje rozmowy z nieznajomą zakończą się makabrycznie.

Najlepszy z czterech utworów, „powieść widmo” wedle słów Kisiela (pierwsze książkowe wydanie w 1976 roku w Londynie, czyli siedemnaście lat po drukowaniu jej w odcinkach w „Tygodniku Powszechnym”), Przygoda w Warszawie, oscyluje wokół kuriozalnych zdarzeń, które spotkały wilnianina Antoniego Gasztowta. Oto od pewnego czasu dostrzega na ulicy w różnej kolejności te same trzy osoby – dwóch dość charakterystycznych mężczyzn i kobietę. Spirala groteskowych i absurdalnych zdarzeń zaczyna narastać, budząc w Antonim lęk. Koszmarny, upiorny świat na przekór logice wtargnie brutalnie w uporządkowane życie wilnianina. Następstwo szaleńczych sytuacji zaowocuje psychozą, której finałem będzie sprzedanie własnej duszy. Kisielewski dokonuje próby wiwisekcji zniewolonego umysłu, badając mechanizmy ograniczania wolności jednostki. Człowiek nie znosi dwoistości, dwoistość to najgorsza udręka, jaka go może spotkać, toteż rozedrgany emocjonalnie i psychicznie, znerwicowany oraz zastraszony człowiek w efekcie zapyta, czy to on jest chory, czy może świat? W powieści Kisiela niby-szpital psychiatryczny przeobraża się tyle w więzienie, ile w symboliczną fabrykę produkującą osobliwego homunkulusa, nowego człowieka-maszynę, lalkę, marionetkę obdarzoną zapożyczoną maską (substytutem twarzy). Przygodę w Warszawie odczytywać można jako przypowieść o zniewoleniu (przez mafię, bandę, system, ideologię, politykę, drugiego człowieka).

Zbrodnia w dzielnicy północnej (pierwsze wydanie w 1948), powieść wieńcząca trzeci tom zebranych dzieł Kisiela, poprzedzona została zaskakującą dedykacją: Czesławowi Miłoszowi, który zwrócił mi uwagę na możliwości artystyczne zawarte w formie powieści kryminalnej. Owe „możliwości artystyczne” wykorzystuje Kisielewski nie tylko na planie fabularnym, wytwarzając niebywałą intrygę (w sprawie o morderstwo profesora tropy prowadzą w kierunku… loży masońskiej i przejęcia władzy nad światem), lecz także w warstwie językowej. Na uwagę zasługują opisy miasta (bo jak powie nam narrator: sama akcja nie wystarczy, muszą być także odpowiednie opisy) i poszczególnych dzielnic miasta (skądinąd nie pada nazwa miejscowości, wiemy, że akcja rozgrywa się w… Republice), drobiazgowość w rejestrowaniu otaczającej rzeczywistości, retardacje, jednak wbrew pozorom Kisielewski unika nużącej rozwlekłości. Pojawia się również kilka uwag o charakterze metafikcyjnym, choćby sformułowanie: (Ale nie uprzedzajmy wydarzeń: w myśl nowoczesnej powieści bohaterowie winni ukazywać swoje wnętrze poprzez wypadki akcji – inne rozwiązanie tej kwestii jest pono ze strony autora grzechem nie do darowania). Kisielewski sprawnie żongluje schematami fabularnymi powieści sensacyjnej, kryminalnej i szpiegowskiej, łącząc je z elementami romansu, ezoterycznej opowieści i paraboli. Zestawienie tych wszystkich elementów czyni ze Zbrodni w dzielnicy północnej dzieło pełne niedomówień i miejsc pustych, czekających na czytelniczą in(ter)wencję.

W każdej z powieści zaprezentowanych w trzecim tomie serii Cały Kisiel odnajdziemy jasno określoną postawę bohaterów wobec morderstw. Zabójstwo dokonane w czasach powojennych czy popowstaniowych zdaje się bardziej uprawomocnione (sic!), nie stanowi wielkiej tragedii moralnej – oto bowiem w konspiracji czy podczas patriotycznych zrywów narodowo-wyzwoleńczych ginęło wielu ludzi, cóż więc teraz znaczy jedna śmierć? Normy moralne rozpływają się w czarnej dziurze rzeczywistości, człowieczeństwo znika we mgle konformizmu i oportunizmu. A pojedyncza osoba z tłumu staje się pustą skorupą, manekinem, statystą, substytutem niegdysiejszego myślącego i odczuwającego, czyli żyjącego człowieka. Dobrze jest zatem odczytywać Powieści sensacyjne Stefana Kisielewskiego głębiej niż tylko zwykłe kryminały, odnajdując aluzje do naszej codzienności i do sposobów percypowania rzeczywistości, zwłaszcza delirycznego podróżowania po świecie. Quasi-filozofia picia, wyznawana przez narratora Miałem tylko jedno życie, jakkolwiek świetnie wpisująca się także w losy pozostałych bohaterów utworów Kisiela, prowadzi z jednej strony do paradoksu: Pijany wie dużo, ale musi to zapomnieć, gdy będzie trzeźwy, a chcąc sobie na nowo przypomnieć, musi znów wypić; z drugiej zaś do przygnębiającej konstatacji: Porządek [świata] polegał na złudzeniu, rzeczywistością okazał się tylko poalkoholowy chaos. (Samo)Świadomość łatwo ulega iluzjom zniewolonego umysłu.

Stefan Kisielewski, Powieści sensacyjne, Prószyński i s-ka, Warszawa 2011.

 

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

12 thoughts on “„Myśl istnieje i działa bez względu na to, czy się ją zapisze, czy nie.” Recenzja „Powieści sensacyjnych” Stefana Kisielewskiego

      1. a zatem trzeba nadrobić zaległość…

        tak w ogóle… lista książek „nierecenzyjnych” na które mam apetyt niedługo osiągnie ten punkt, w którym będę musiał uwierzyć w reinkarnację, albo zacząć szaleć z nożyczkami ;-). Ale Kisiel jawi mi się jako mocna pozycja, wstyd że jest on dla mnie postacią niemal całkowicie nieznaną (z punktu widzenia doświadczeń bezpośrednich).

  1. „Powieści kryminalne” na liście!
    Nie czytałem tzw. kryminałów.
    Znalazłem w recenzji wyraz „różné” :) Ładny.

    1. Hahaha, dziękuję ; ) ale – chyba kiedyś pisałam – ja tam, niestety (stety? ; )), edytować nic nie mogę xD’

      Mówisz o „kryminałach” Kisiela, jak sądzę. Ciekawe doświadczenie, zwłaszcza jeśli czyta się je w różnych przestrzeniach i o różnych porach dnia/nocy (Przygoda w Warszawie na przykład – obłędne).

      1. Dobrze, że „różné” nie zostanie przemienione.
        Nie-e, mam na myśli kryminały jako gatunek (?) prozy.
        „Kryminały” Kisiela zapewne mnie oczarują.

  2. @Onibe:
    Tak, tyle książek, a czasu mało. Nie nożyczki, ale miękki ołówek, coby wykreślać z listy książki, które można odłożyć na „później” ; ) Skreślenie miękkim ołówkiem poczynione zawsze można wymazać.
    Z rzadka, niestety, udaje się pogodzić książki „recenzyjne”/”recenzenckie” z tymi z „wishlisty”. A w ostatni dzień lutego premiera Joyce’a. Marzeniem byłoby pogodzić jedną listę z drugą ; )

    Kisiel to wielka osobowość. Jak Tyrmand. Teraz takich osobowości już nie znajduję w najnowszej polskiej literaturze współczesnej. Może źle szukam?

    @Paweł:
    Hehe, ten akcent nad „e” tak działa?
    Kryminał – gatunek powieści. Napisałam w cudzysłowie, bo to nie do końca są takie standardowe kryminały ani standardowe powieści sensacyjne.

    1. „Hehe, ten akcent nad „e” tak działa?” – Wielce prawdopodobne. Nadal pozostaję pod urokiem „różné” :)

      „Kryminał – gatunek powieści” – no tak, ale istnieją również opowiadania kryminalne ;) (ta uwaga nie jest przejawem czepialstwa)

      „Napisałam w cudzysłowie, bo to nie do końca są takie standardowe kryminały ani standardowe powieści sensacyjne” – odczytałem znaczenie „kryminałów w cudzysłowie” i z uwagą przeczytałem recenzję :)

      Wspomniałaś „wishlistę”. Mniemam, iż jest ona bardzo, bardzo długa :)

      Pozdrawiam.

      1. Heh, ale skąd się tam wzięło é, nie mam pojęcia ; )
        Tak, racja – opowiadania tyż mogą być kryminalne. ^^’

        „Wishlista” jest tak długa, że staram się o niej myśleć jak najmniej.

        Pozdrawiam!

    2. Joyce? A ja ciągle jeszcze do „Ulyssesa” się nie dobrałem ;-). Im więcej czytam książek łatwych i banalnych, tym bardziej dojrzewam do poważnej literatury. Wcale nie twierdzę, że się z nią do tej pory nie zetknąłem, ale ostatnie lata jakoś unikam wyzwań.

      1. Wznowienie „Ulissesa” będzie chyba w okolicach marca/kwietnia (Znak), więc może i okazja się znajdzie ; )
        A to prawda – im więcej książek łatwych, lekkich, (niekoniecznie) przyjemnych, tym większe pragnienie (potrzeba/inne), by sięgnąć po wielkie dzieła i arcydzieła. Chociaż… to nie działa w przypadku wszystkich ludzi ; )
        O, to 2012 rok powinien być rokiem wyzwań! xD

        Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s