„Les jeux sont faits.”* Na marginesie książki Álvara Mutisa „Ilona przychodzi z deszczem”

Wyjedźmy stąd razem z deszczem. [s. 103]

A gdyby tak życie było grą w kości? Od przypadku zależałby kolejny krok. Następne słowo. Z rozrzuconych klocków stwarzalibyśmy własną rzeczywistości. Chociaż… może tylko wydawałoby się nam, że cokolwiek konstruujemy, że mamy wpływ na własne życie. Z Iloną, urodzoną w Trieście, z ojca Polaka i matki Macedonki, urządziłbyś świat po swojemu. Na przekór malkontentom. Ale Ilona przychodzi z deszczem. Przestrzeń oglądana przez strumienie wody to anamorfoza twojego życia. Sensualne, zmysłowe doznania we dwoje nie mogą trwać wiecznie. W końcu zjawi się Larysa – księżniczka baśni, czarodziejka słów, zła wróżka, która doprowadzi do anihilacji waszego świata. Jesteś gotowy, by zacząć wszystko od początku?

Było oczywiste, że życie zawsze sprawia bardziej skomplikowane i nieoczekiwane niespodzianki, tajemnica zaś polega na tym, aby im nie przeszkadzać i nie stawiać przeszkód na ich drodze. [s. 79]

Ilona przychodzi z deszczem jednego z najwybitniejszych kolumbijskich pisarzy, Álvara Mutisa,** rozpoczyna się od skierowanych do czytelnika słów narratora-autora, który postanowił spisać kilka opowieści swojego przyjaciela, Wachtowego Maqrolla. Zabiera nas zatem w podróż do maqrollowej przestrzeni – wpierw na morskie eskapady nieustannie kończące się fiaskiem, później do Panamy, miasta, w którym należy być jedynie przejazdem, nie wolno zatrzymać się na dłużej, bo nadciągnie zniszczenie. Maqroll – nasz narrator-przewodnik – delirycznym krokiem przemierza panamskie ulice w poszukiwaniu okazji na znalezienie pracy, by zarobić na wyjazd. Przypadek, kość rzucona w grze – deszczowy dzień – sprawia, że Maqroll spotyka swoją bliską znajomą, Ilonę. Ciemne interesy, które prowadzi z kobietą, zawieszone poza moralnością, w dusznym i przesyconym erotyzmem La Maison du Maltais niepostrzeżenie przyczyniają się do ostatecznego upadku.

Przestrzenie, które zaistnieją na stronach książki Mutisa, odznacza przede wszystkim absurdalność. Surrealistyczny karnawał, kakofonia dźwięków i permanentne delirium na pozór usypiają demony. Ale one wytrwale czekają na zjawienie się czarnowłosej Larysy, która obudzi je już samą swoją obecnością. Baśnie przez nią opowiadane żywią się mrocznym pożądaniem, perwersyjnym nienasyceniem. Tam, gdzie przyjdzie kobieta, następuje załamanie czasu – przeszłość i teraźniejszość współistnieją na równych prawach. Jej słowa zamieniają się w oniryczne i fantastyczne krainy. Parne, duszne powietrze, którym przesycony jest świat Larysy, przyprawia o zawrót głowy. Ilona będzie musiała przyznać, że:

Jest w Larysie coś, co budzi we mnie demony, fatalne, drzemiące w mojej duszy siły, które już w dzieciństwie nauczyłam się oswajać, trzymać w stanie uśpienia, aby nie wydostały się na zewnątrz i nie stanowiły dla mnie zagrożenia. [s. 137-138]

Ilona przychodzi z deszczem jest psychodelicznym dryfem w kierunku zatracenia. Demony czekają na ogień.

Szkoda, że to jedyna książka Mutisa przetłumaczona na język polski. I szkoda, że jest taka krótka…

——————
* Les jeux sont faits – fr. Kości zostały rzucone, cyt. za: Álvaro Mutis, Ilona przychodzi z deszczem, przeł. Danuta Rycerz, Muza, Warszawa 1999, s. 143. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.
** Urodził się 25 sierpnia 1923 roku.
Zob. też: Gabriel Garcia Márquez, Nie wygłoszę tu mowy, przeł. Weronika Igans-Madej, Muza, Warszawa 2011.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “„Les jeux sont faits.”* Na marginesie książki Álvara Mutisa „Ilona przychodzi z deszczem”

  1. Luizo,

    Fraza „les jeux sont faits” brzmi w moich uszach tak potężnie, że poświęciłem jej najnowsze haiku.

    http://karolaha.blogspot.com/2012/01/kosci-rzucone-les-jeux-sont-faits.html

    Jest ono kulminacją i podsumowaniem mojego osobistego wysiłku. Otóż w Senegalu jest konkurs http://www.sn.emb-japan.go.jp/fr/haiku1.html, na który wysłałem kilka swoich utworów. Szanse na sukces są znikome, konkuruję z uznanymi w świecie poetami haiku, których językiem ojczystym jest francuski. Ale, co tam:)

    Serdecznie,
    K.

    PS. Jeszcze nie wysłałem, ale – pamiętam:)

    1. Mutis jest inspirujący. Cieszę się, że ta fraza okazała się inspirująca dla Ciebie.

      Wspaniale, Karolu, że wysłałeś swoje haiku na ten konkurs! Trzymam kciuki!

      Pozdrawiam!

      P.S. Nie spieszy się.^^’

      Edit:
      Hm, blogger nie wyświetla mi Twojego nowego wpisu.

  2. I szkoda, że nie mam jej na półce – chciałoby się rzec, po przeczytaniu powyższego.

    Zachęcasz – jak zwykle zresztą. Aż się boję tu wchodzić :)

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s