„Dźwięki w uszach.”* Dryfowanie na obrzeżach „Miłości na marginesie” Yōko Ogawy

Nadwrażliwość na dźwięki zwiększa czujność. Kolejny zgrzyt rzeczywistości boli. Ostrze pamięci powoli przecina delikatną tkankę i tnie na kawałeczki. Pod naporem wspomnień i myśli niebezpiecznie przenikają się przeszłość oraz przyszłość. Teraźniejszość trwa ten ułamek sekundy – nim zdążyć mrugnąć, już jej nie ma. A wtedy wszystko rozpływa się we mgle. Jakby nigdy nie zaistniało w otaczającej cię przestrzeni. Pozostaje jedynie dźwięk, którego nie potrafisz nazwać. Nie potrafisz, bo nie chcesz. Bo się boisz. Każda nazwa stanowi skatalogowanie, do-określenie i uporządkowanie. Przynosi ład i porządek. Ale to niemożliwe. Przynajmniej nie w chwili, gdy niebo niepostrzeżenie rozrywa się nad twoją głową.

Jak masz na imię? Czy pamiętasz jeszcze?

Dwudziestoczterolatka pewnego dnia trafia do szpitala w związku z nadwrażliwością na dźwięki, dodatkowo słyszy dźwięk fletu, chociaż w pobliżu nikt nie gra. Muzyka z pamięci przenika do teraźniejszości, zaburzając czasoprzestrzeń. Lekarze twierdzą, że to skutek rozstania z mężem. Ty wiesz, że to zbyt łatwe i trywialne tłumaczenie. Nieświadomość potrzebuje kogoś, kto w to uwierzy i kto zaprowadzi cię w głąb pamięci. Dla trzynastoletniego siostrzeńca twojego byłego męża, Hiro, będzie to zadanie za trudne. Tym kimś stanie się zatem Y, stenograf przywodzący na myśl fantazmat, swego rodzaju anioła, który strzeże integralności ciała i ducha. Twoje alter ego, idealne dopełnienie ciebie odbędzie z tobą introspektywną podróż. On… a raczej jego palce przyniosą wyciszenie. I zapach jaśminu. Czy sama powołałaś go do życia w przypływie rozpaczy, podczas samotnej nocy? A może chciałaś przez chwilę schronić się w miejscu zapomnianym przez wszystkich – za uszami. Jedynie on mógł cię tam znaleźć. I wysłuchać.

Zapisywane przez Y wspomnienia stanowią rodzaj szyfrowania pamięci dźwięku i pamięci liter, z których składa się pojedynczy człowiek. Miłość, zrodzona na marginesie stenogramów, jest niemożliwością, fantazją, iluzją i substytutem prawdziwego uczucia. Musi powoli odejść wraz z upływem kartek, na których Y zapisuje twoje myśli, odejść we śnie, podczas twojej metamorfozy, psychosomatycznej przemiany. Stenogram jest namiastką życia-zwoju, życia-księgi, w której zapisane są twoje losy. Im dalej od ciebie, tym bezpieczniejszy. Zbyt uporczywe odcyfrowywanie jednego wspomnienia, kurczowe trzymanie się pojedynczego znaku zamknie za tobą niepostrzeżenie powrotne drzwi i pozostaniesz na zawsze w lodowym, pustym ogrodzie.

Pojedyncze gesty, nie-wy-słowione słowa (słowa, które zawisną w próżni) stanowią akwarelowe, rozpływające się tło. Na pierwszym planie jest peregrynacja tyleż po labiryncie, ile po ogrodzie pamięci. Dokonanie de-montażu wspomnień, a zwłaszcza kilku reminiscencji, ulotnych obrazów samotnej gry na skrzypcach trzynastoletniego chłopca na brzegu rzeki, starego hotelu, zapomnianego zdjęcia czy opuszczonego muzeum z aparatem słuchowym Beethovena, umożliwi powrót do świata żywych po długiej i mroźnej zimie.

Czy kiedyś ten czas, który z tobą spędzam, będzie takim zamkniętym wspomnieniem?**

Nie, nie rozumiem dlaczego taka okładka. Skąd ta odcień różu? Powinna być biel. Bolesna biel. Opowieść Yōko Ogawy jest krystaliczna. Subtelna. Delikatna. Niczym motyl. A zarazem bolesna. Jak letni wiatr, bryza czy promienie słońca. Jak wiosenny deszcz, który przynosi i uśmiech, i łzy. Dlaczego płaczesz? Skąd te łzy?

——————
* Yōko Ogawa, Miłość na marginesie, przeł. z jap. Anna Horikoshi, W.A.B., Warszawa 2011, s. 119.
** Tamże, s. 174.

Ogawa to nazwisko, Yōko – imię.

Uzupełnienie.
Kiedyś wrócę do tej książki. Może napiszę inny tekst. Czekam na razie na Muzeum ciszy
Na dziś zdaje mi się, że najlepszym dopełnieniem Miłości na marginesie będzie:

KOKIA, 音の旅
[Sound Traveller / Traveller of Sound(s)]

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

4 thoughts on “„Dźwięki w uszach.”* Dryfowanie na obrzeżach „Miłości na marginesie” Yōko Ogawy

    1. Hehe (^_-)
      Nie jest w sumie recenzją, ale takim dryfowaniem wyrażającym moją chwilową niemoc i kryzys słowa.

      Miłość na marginesie jest bardzo intymnym, kameralnym utworem – nie byłam wczoraj w stanie napisać o niej inaczej.

      Pozdrawiam świątecznie!^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s