„Zielonodrzew” Zhang Xianlianga – jedna z odsłon „Notatnika materialisty”

Budując kraj i spoglądając w przyszłość, nigdy nie wolno zapominać o własnej historii. Doświadczenia i wiedza każdego narodu płyną bowiem z jego przeszłości.*

Zielonodrzew w zamierzeniu Zhang Xianlianga** (w Polsce znanego z książki Zupa z trawy. Dziennik z chińskiego gułagu) miał być częścią cyklu dziewięciu książek zebranych pod wspólnym tytułem – Notatnik materialisty. Głównego bohatera, dwudziestopięcioletniego poetę Zhang Yonglina, poznajemy w roku 1961, gdy opuszcza obóz pracy poprawczej, do którego trafił głównie z racji pochodzenia – oczywiście, „prawicowego”. Substytutem wolności staje się pobyt w gospodarstwie rolnym na Wyżynie Lessowej, gdzie młody mężczyzna ma pracować „na własne utrzymanie”. Czytelnik staje się świadkiem jego wewnętrznej i zewnętrznej przemiany. Metamorfoza duchowo-intelektualna prowadzi od „prawicowo-burżuazyjnego” natchnienia poetyckiego do ateizmu i materializmu. Długie i bolesne pożegnanie z poezją (jako bezużyteczną formą wyrażenia siebie, marnującą cenny czas, potencjał oraz energię) na rzecz przeobrażenia się w człowieka „pracującego za pomocą mięśni” stanie się wynikiem tyleż przebywania wśród „zwykłych ludzi pracy”, ile dogłębnego studiowania i reinterpretowania… Kapitału Karola Marksa. W trakcie intelektualnego „doskonalenia” Zhang Yonglin zacznie tłumaczyć pewne tezy Marksa na własny użytek, dopasowując je do chińskich realiów, celem lepszego ich rozumienia i przyswojenia. Konkluzje bohatera świetnie obrazują ideologiczne zniewolenie umysłu.

Po dwudziestu latach, przeglądając jedną z przypadkowych książek, Zhang dojdzie do wniosku, że „zwykły człowiek pracy” jest „zielonodrzewem”, które lubi słońce, [jest] odporne na suszę, nie wymaga dobrych gleb.*** Porzuci zatem płonne marzenia o poetyckim nimbie, o literackich aspiracjach (które tlą się jeszcze w jego sercu, nie do końca wypalone), na rzecz pracy pożytecznej, umacniającej państwo. Ideologia marksistowska przefiltrowana przez chińskie realia zatriumfuje w duszy Zhang Yonglina.

Słowa mogą czynić cuda, oddziałując na umysł. Mogą rozbić, zetrzeć na proch zakorzenione w czytelniku idee i ukształtować je na nowo. Sztuka potrafi upoić. To samo może uczynić ideologia. Zarówno jedno, jak i drugie, to artykuły luksusowe; działają jak podwójnie rektyfikowana wódka.****

Początkowo na Wyżynie Lessowej nasz bohater, wszędzie bezdomny (mówi o sobie, że nie posiada „rodzinnych stron”), obcy, inny i napiętnowany, znajdzie małe egoistyczne szczęście w uśmiechu Ma Yinghua, dziewczyny samotnie wychowującej dziecko. Oboje zakochają się w cieple wyobrażeń, w idealistycznym, nierealnym śnie. Do podtrzymywania mitu miłości nie potrzebują prawdy – namiastka uczucia przyniesie im chwilowe ukojenie i radość. Z czasem, po przebudzeniu się (samo)świadomości, Zhang odkryje, że Ma Yinghua nie jest tą, której szukał; w myślach nazwie ją „pospolitą dziewczyną”. Dzielące ich intelektualne bariery staną się w oczach mężczyzny problemem nie do pokonania – paradoksalnie pod wpływem książki Marksa odrodzi się w Zhangu świadomość siły i potencjału własnego intelektu oraz społecznej nierówności. Przyszłość jednak gotuje dla niego inny los niż małżonka… W walce o iluzję miłości i uwagę młodej kobiety Zhang zmierzy się z poważanym w wiosce Hai Xixi. Konkurencja i narastająca wrogość między mężczyznami wywoła, o dziwo, pogłębioną autoanalizę Zhanga. Wstyd i hańba, nieodparte wrażenie bycia żebrakiem i wyzyskiwaczem odnowi i utrwali w sercu dwudziestopięciolatka uczucie opuszczenia i niezrozumienia. Pragnienie śmierci – wynik rozczarowania światem – odrzuci jednak pod wpływem wizyjnego snu, w którym dojrzy (dantejski?) las i usłyszy wołanie, by „przeszedł sam siebie”. Tu zacznie się droga wiodąca do unifikacji.

Ilustracją artystycznych predyspozycjach, literackiego zmysłu Zhanga (tak autora, jak i bohatera*****) mogą być między innymi wplecione w fabułę powieści liczne literackie i muzyczne nawiązania oraz aluzje. Spośród inspirujących go twórców dobrze wymienić na przykład: Andersena, Beethovena, Byrona, Chaplina, Dantego, Goethego, Narudę, Puszkina, Verdiego, Wilde’a czy Whitmana, nie zapominając oczywiście o klasycznej chińskiej literaturze. Nic zatem dziwnego, że obok fragmentów poezji odnajdziemy ludowe przyśpiewki liryczne, będące świadectwem owego oczarowania ludowością, prostotą mieszkańców terenów wiejskich i zdumieniem nad mityzowaną przez nich rzeczywistością. Na uwagę zasługuje ożywczy, nieocenzurowany język bohaterów powieści silnie kontrastujący z poetyckim, zwiewnym i ulotnym obrazowaniem. Styl Zhang Xianlianga doskonale odzwierciedla przemiany zachodzące w głównym bohaterze – tym samym Zielonodrzew przywodzi na myśl liryczny obrazek (uosobieniem jego jest Zhang Yonglin) utopiony w ideologicznym dyskursie, stanowiąc jednocześnie jedną z ciekawszych współczesnych chińskich powieści wydanych w Polsce.

Polskie wydanie, co ważne, zaopatrzone zostało w znakomitą i niezmiernie cenną dla czytelników przedmowę Jerzego Abkowicza. Tłumacz prezentuje pokrótce zarówno życiorys Zhanga, jak i przemiany polityczno-społeczne w dwudziestowiecznych Chinach – istotne to o tyle, że wiele faktów, niebagatelnych dla zrozumienia wymowy dzieła Zhanga, jest polskim odbiorcom z oczywistych względów nieznanych.

——————
* Zhang Xianliang, Zielonodrzew, przeł. z chińskiego Anna i Jerzy Abkowicz, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice 1988, s. 20. Zacytowane we wstępie słowa pochodzą z przedmowy Do czytelnika polskiego Zhang Xianlianga.
** Obowiązuje zapis chińskich nazwisk (nazwisko poprzedza imię): Zhang (nazwisko) Xianliang (imię); Zhang (nazwisko, ale zapisywane innymi znakami niż nazwisko autora!) Yonglin (imię); Ma (nazwisko) Yinghua (imię); Hai (nazwisko) Xixi (imię).
*** Zhang Xianliang, dz. cyt., s. 149-150.
**** Tamże, s. 111.
***** Nazwisko autora zapisywane jest innymi znakami niż nazwisko bohatera – informuje o tym tłumacz w przedmowie.

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

2 thoughts on “„Zielonodrzew” Zhang Xianlianga – jedna z odsłon „Notatnika materialisty”

  1. O, mam tę książkę na półce! Czeka na swoją kolej. Sceptycznie do niej podchodziłam, bo kupiłam ją na wyprzedaży za złotówkę, tylko ze względu na to, że autor jest Chińczykiem… Dobrze wiedzieć, że to coś wartego przeczytania. Dziękuję! :)

    1. Hehe, za złotówkę? To niebywała okazja xD A jednak, narodowość pisarza silnie oddziałuje na czytelników (^_-)
      Szkoda że takich książek nie wznawiają. Tłumaczenie jest świetne – czyta się b. dobrze.
      Cała przyjemność po mojej stronie xD’

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s