„Po wódce rzeczy dziwne stają się normalne”. Recenzja „Powieści warszawskich” Stefana Kisielewskiego

Recenzję można przeczytać na stronie bookznami.pl

Z racji, że (chwilowo?) stara strona bookznami.pl nie działa, zamieszczam tekst na blogu [01.05.2013]

Twórczość literacka Stefana Kisielewskiego – zmarłego przed dwudziestu laty prozaika, silnie zaangażowanego w polskie sprawy publicysty, kompozytora, posła na Sejm – nadal pozostaje poza czytelniczym zainteresowaniem, całkiem niesłusznie umykając i powoli niknąc w horyzoncie polskiej powojennej literatury. Asumptem do przypomnienia jednej z wielkich osobowości czasów PRL-u jest planowane opublikowanie przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka dzieł zebranych pisarza. Tom pierwszy, który ukazał się w maju 2011, obejmuje Abecadło Kisiela oraz Testament Kisiela. Drugi tom zaś, zgodnie z tytułem, poświęcony został różnorodnym odsłonom Warszawy – ukochanego miasta Kisielewskiego. Jak przyznaje narrator (alter ego pisarza) Zanim nadejdzie śmierć:

(…) a ja przecież znam aż Cztery Warszawy: przedwojenną, czyli prawdziwą, potem okupacyjną, bardzo dziwaczną i etapami budzenia niknącą, dalej bezpośrednio powojenną, „mikołajczykowską”, kiedy jeszcze w ruinach i gruzowiskach niczego pewnego nie było wiadomo, i wreszcie rozsiadła się Warszawa obecna, odbudowana niby, choć to niemożliwe (…)

Dyskusyjna jest decyzja wydawcy, by ułożyć trzy „powieści” Kisielewskiego w kolejności od najnowszej do najstarszej. Podróż po literackich przestrzeniach kompozytora rozpoczyna się od nieukończonego, ba! urywającego się w połowie zdania, Zanim nadejdzie śmierć (pisanego w roku 1989, a opublikowanego dopiero w 1995). Narrator, nota bene nazywający się Stefan Kisielewski, niedaleko Cmentarza Powązkowskiego przypadkowo (o ile ktoś wierzy w zbiegi okoliczności) spotyka Morleja – człowieka o niepewnej przeszłości oraz bliżej nieokreślonym statusie po Okrągłym Stole i ogłoszeniu przez Tadeusza Mazowieckiego „grubej kreski”. Mężczyźni nawiązują rozmowę na temat metamorfoz Warszawy, sięgając nawet po czasy rozbiorów. Przerwana konwersacja, a później nagłe zniknięcie interlokutora uniemożliwiające dokończenie dyskusji, przyczynią się do kuriozalnej podróży tropem Morleja, wyprawy wypełnionej absurdalnymi zdarzeniami, gdzie przeszłość pozornie ściera się z teraźniejszością, bowiem czas to jedynie dekoracja. Celem nadrzędnym jest opowieść o Warszawie Kisiela, Warszawie-organizmie, w którym trzeba odnaleźć zakamuflowaną duszę. Osobliwa peregrynacja stanie się zatem pretekstem do uchwycenia warszawskiej pokomunistycznej rzeczywistości. Podróż jednak musi wypełnić się, zanim nadejdzie śmierć. Co ciekawe, tytułowa kostucha przywodzi na myśl bergmanowskie uosobienie Śmierci z Siódmej Pieczęci. Według narratora każdy z nas uwikłany jest w grę z czasem-sprzymierzeńcem Śmierci, a celem staje się przedłużenie rozgrywki, by móc więcej dostrzec i rozeznać się w otaczającej nas przestrzeni:

Śmierć nawiedza mnie inaczej: że odsłonięto nam tutaj ziemską kurtynę na pewien czas, rozpatrzyliśmy się w scenerii, spróbowaliśmy jakiegoś ustawienia, gdy oto kurtyna się zasunie, zapadnie, i to w momencie sobie z góry znanym, a nam niewiadomym.

Drugim utworem, wchodzącym w skład Powieści warszawskich, jest Podróż w czasie (pierwsza publikacja miała miejsce w Paryżu w 1982, natomiast w Polsce – w drugim obiegu – w 1984). Jest rok 1976. Dolenc, niegdysiejszy pracownik wywiadu Armii Krajowej, przyjeżdża z Ameryki do Warszawy, by zbadać nastroje społeczne. Paradoksalnie po latach emigracji jego czujność została uśpiona, toteż niczego nieświadomy przygląda się przemianom, które zaszły zarówno w jego mieście, jak i w mentalności Polaków. Retrospektywne obrazy nakładają się na współczesny portret miasta, przypominając palimpsest. Tymczasem Dolencem zaczyna interesować się Służba Bezpieczeństwa. Inwigilowany mężczyzna wpada w coraz większą dezorientację, spotęgowaną schizofrenicznym rozdarciem między tym, co ujrzał w Stanach Zjednoczonych i Meksyku, a tym, co spotkało go w komunistycznej Polsce. Nigdzie bowiem Dolenc nie znajduje miejsca dla siebie, wszędzie jest obcy, wykluczony, niejako napiętnowany. Nawet język ojczysty go zdradza – mężczyzna nie potrafi odnaleźć lingwistycznego klucza dekodującego rzeczywistość i umożliwiającego komunikację z rodakami. We współczesnym języku stolicy zapisane jest doświadczenie, którego uniknął, wyjeżdżając do Ameryki. Poszukiwanie „własnej Warszawy”, tej ze wspomnień i snów, przynosi gorzkie rozczarowanie.

Przegląd warszawskich (czaso)przestrzeni zamykają pisane w latach 1945-1947 Opowiadania okupacyjne, w tej edycji dzieł Kisielewskiego składające się z pięciu utworów. Historie żydowskie poświęcił Kisiel przewortnemu portretowi Adama Roesnera – Żyda, który nie chciał być Żydem. Mieszkanie to obraz psychodelicznej wspólnoty trzech mężczyzn, zdekonstruowanej przez kobietę. Obsesja profesora, by ochronić przed zniszczeniem księgozbiór, staje się kanwą Biblioteki. Autotematyczne i metafikcyjne Chciałem pisać… przeobraża się tyleż w formę autoterapii oraz pragnienie, by ocalić cząstkę siebie, ile w proustowskie stwarzanie samego siebie. Zamykające zbiór W małym miasteczku przybiera kształt współczesnej psychomachii, walki dwóch (nie)znanych sił o duszę absolwenta filologii klasycznej Józefa Klamarza (Józefa K.?).

Centralny bohater (jakkolwiek go nazwiemy: czy Kisielem, czy Dolencem, czy posłużymy się nazwiskiem jednej z postaci Opowiadań okupacyjnych) trzech odsłon twórczości polskiego prozaika odznacza się od pozostałych mieszkańców Warszawy – najczęściej jest Innym, outsiderem, kimś spoza zastanej rzeczywistości, kto może dostrzec więcej. Ale z powodu swojego statusu automatycznie otrzymuje rolę obcego, chwilowego przybysza nieprzystosowanego do reguł gry narzuconej przez kolejnych niszczycieli Warszawy. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że na równych prawach, jako jeden z bohaterów, występuje również stolica Polski. Budynki, ulice, korytarze, schody, przejścia, tajemnice skrywane przez miasto stają się pełnoprawnymi nie tylko uczestnikami wydarzeń, lecz także ich sprawcami. Tym samym po wielu metamorfozach miasto głównego bohatera może istnieć tylko w jego wspomnieniach. I vice versa – przybysz to jedynie echo, reminiscencja dawnego obrazu Warszawy, toteż jego ponowne wkroczenie do miasta nie tyle burzy, ile dekonstruuje dotychczasowy ład. Miasto (definiowane też jako wspólnota obecnych mieszkańców stolicy), by przetrwać próbę skontrastowania z przeszłością, musi go odrzucić.

Kisielewski mistrzowsko posługuje się suspensem, wytrącając czytelnika z automatyzmu percepcji. O ile w jego późniejszych utworach dominuje styl publicystyczny, silnie odznacza się połączenie elementów fantastycznych z rzeczywistymi, nie brakuje także rewizji i reinterpretacji mitów (Zanim nadejdzie śmierć), o tyle w Opowiadaniach okupacyjnych Kisiel zachwyca umiejętnością kreacji literackiego świata, eksplorując motyw dramatycznej, na granicy moralności, walki człowieka z Nieuniknionym. W metafikcyjnych „powieściach warszawskich”, gdzie czytelnik staje się widzem-uczestnikiem, a fantastyka, zmyślenie i prawda splatają się ze sobą, tworząc dzieło niejednorodne, niełatwe do uchwycenia, opalizujące znaczeniami, przeważa gorzka ironia, ale nie cynizm. Stefan Kisielewski jest uważnym obserwatorem, wnikliwym komentatorem, którego serce wypełnia się bólem na widok niby wolnej, ale jednak nie-wolnej Polski.

Stefan Kisielewski, Powieści warszawskie, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s