„Na cytrze gra się samotnie.”* O „Nagiej cytrze” Shan Sy**

Chodź do mnie. Chodź do mnie… Będziemy wiatrem, światłem, mgłą, śpiewem… Pójdziemy w ślad za tymi, którzy nie spoczywają i nigdy się nie zatrzymują… Będziemy tańczyć, wirować, latać… [s. 219]

Naga cytra (2010) francuskiej pisarki chińskiego pochodzenia Yan Ni, publikującej pod pseudonimem Shan Sa, składa się z dwóch, paralelnych historii, które w pewnym momencie, za sprawą siły literackiego słowa kreacyjnego, łączą się w niby-requiem dla samotności. Pierwsza z opowieści poświęcona jest żyjącej na początku V wieku Młodej Matce. Pochodząca z rodu stanowiącego najwyższą kastę niespełna siedemnastoletnia dziewczyna porwana została przez mężczyznę wywodzącego się z gminu. Cytra stanowi najcenniejszą rzecz Młodej Matki. Gdy wiele zyska i mnóstwo straci w swoim krótkim, acz burzliwym życiu, ukojenie odnajdzie jedynie w dźwiękach niezwykłego instrumentu. Młoda Matka na dobrą sprawę nie posiada konkretnego imienia. Z czasem, gdy dorasta, dojrzewa, nazywana bywa po prostu Matką. Jej samotne serce będzie poszukiwać pocieszenia w idealnym dźwięku. Druga opowieść rozgrywa się w latach 80. VI wieku. Młodziutki i naiwny lutnik, Sheng Feng, namawiany przez znajomego do szalbierstwa, postanawia ograbić jeden z grobów, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak zakończy się zuchwała ingerencja w sakralną przestrzeń. Jego serce, równie samotne i opuszczone jak Młodej Matki, poszukuje ciepła kobiety. Ale czyż dla lutnika dźwięki cytry nie są jedynym źródłem nieskończonego słodkiego udręczenia i żaru namiętności?***

Nieskończony jest nasz świat. Nieskończone są dźwięki cytry. (…) Cytra jest całym światem, świat jest cytrą. [s. 71]

Podjęty przez autorkę motyw etosu lutnika oraz zarysowanie przez francuską pisarkę filozofii tworzenia cytry i gry na niej (cytra to przecież elitarny, wyrafinowany instrument, którego losem jest samotne wskrzeszanie świata minionego) stanowią o sile Nagiej cytry, przeobrażając książkę Shan Sy z tkliwej i nieco sentymentalnej opowieści o miłości w utwór cenny i piękny niczym tyleż zachwycający, ile urokliwy obrazek. Dominacja czasu teraźniejszego oraz zaskakująca konkluzja (w dziewiątej odsłonie powieści, czyli w swoistym epilogu – a może części właściwej opowieści? – kolejny raz dochodzi do załamania literackiego czasu) potęgują wrażenie, iż cytra jest czymś w rodzaju osobliwego palimpsestu, na którym (w którym) zapisano niezliczoną ilość historii opowiedzianych przez samotne duchy wirujące na wietrze, pośród pożogi i zniszczenia poszukujące odrobiny szczęścia w zespoleniu z drugim opuszczonym i odrzuconym wrażliwym na piękno muzyki sercem.

Utwór Shan Sy składa się z dziewięciu części. Fabuła czterech z nich oscyluje wokół wydarzeń z V wieku, kolejnych czterech zaś – z VI stulecia, dziewiąta odsłona historii stanowi pomost między zamierzchłymi czasami a rzeczywistością nam bliższą, chociaż nie całkiem dookreśloną. Dziewiąta część to także krok ku czemuś, co nazwalibyśmy próbą metafikcji. Innymi słowy, dziewiąty element książki Shan Sy każe pytać o powiązanie fikcyjnych historii zawartych w Nagiej cytrze z realnymi wydarzeniami, a zatem o związek między tym, co w naszej rzeczywistości postrzegalne jest jako ułuda, iluzja, fikcja (ile osób uzna nas za niestabilnych psychicznie i emocjonalnie, gdy nie tyle ujrzymy w jakimś przedmiocie, ile za jego pośrednictwem usłyszymy cudzą opowieść, opowieść sprzed wielu stuleci?), a tym, co literacko przetworzone (licentia poetica). W cytrze, jako skarbnicy Historii, zaklęte są opowieści poszczególnych właścicieli instrumentu, toteż w trakcie gry, gdy czas i przestrzeń ulegają chwilowemu zawieszeniu, w dźwiękach cytry (i pod dźwiękami instrumentu) następuje odrodzenie, odbywa się swoiste misterium.

Shan Sa pisze pięknie i baśniowo. Z łatwością i kobiecym wdziękiem wskrzesza legendarne czasy, sięgając po burzliwą historię Chin, gdy na terenach dzisiejszego Państwa Środka rozgrywały się walki o władzę między poszczególnymi wojskowymi oraz przedstawicielami dworu cesarza. Delikatność, subtelność i efemeryczne, akwarelowe obrazowanie łączą się z niezwykle zmysłowymi opisami cielesności, nagości, miłości, zjednoczenia oraz „walki” miedzy kobietą a mężczyzną. Oniryczna kraina wykreowana na stronach Nagiej cytry jest ulotnym zjawiskiem – niczym wielobarwny motyl.

——————
* Shan Sa, Naga cytra, przeł. Krystyna Sławińska, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011, s. 270. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.
** Odmieniam pseudonim francuskiej pisarki. Obowiązuje zapis nazwisk chińskich – Shan Sa (山飒), a nie: Sa Shan.
*** Z niezrozumiałych przyczyn na okładce książki znajduje się nie tyle zarys fabuły, co jej streszczenie, dlatego też poprzestaję na tych dość mglistych stwierdzeniach, by nie odbierać zainteresowanym czytelnikom przyjemności smakowania świata wykreowanego (wskrzeszonego) przez francuską pisarkę.
Piękna i zachwycająca jest okładka polskiego wydania.

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

11 thoughts on “„Na cytrze gra się samotnie.”* O „Nagiej cytrze” Shan Sy**

  1. Bardzo spodobało mi się określenie „niczym wielobarwny motyl”. Zachęciłaś mnie do lektury! Skoro nie jest to tekst ckliwy i sentymentalny chętnie do niego zajrzę w wolnej chwili;)

  2. Okładka jest przepiękna! Ma wszystko to, co może przyciągnąć mój wzrok ;)
    Poza tym, z tego, co piszesz – to książka dla tej części mojej duszy, która jest bardzo kobieca i romantyczna. Kolejna książka, którą przeczytam z Twojego polecenia ;)

    Pozdrawiam :)

  3. O tak, ja też zwróciłam uwagę na tę książkę już jakiś czas temu, właśnie ze względu na okładkę… Jest urocza.
    A skoro piszesz, że zawartość też jest „baśniowa”, to chyba nie będę miała wyjścia i prędzej czy później skuszę się na cytrę… Jak już zmęczę „Kochankę lasu” :/.
    Sentymentalizm może być, byle nie za dużo, bo mnie mdli. Przynajmniej kiedyś tak było… Bo teraz, skoro daję radę obejrzeć japońskie dramy bez ironizowania i nawet się na nich wzruszam, możliwe, że już się uodporniłam ;)

    1. Tak, tak – przeczytaj, bo jestem ciekawa, jak Ty (japonistka xD) odbierzesz tę (co prawda, o Chinach^^”) książkę xD
      Oj tak, na pewno się uodporniłaś xD Shan Sa nie jest aż tak sentymentalna xD
      Pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s