Miasto kotów. Recenzja „1Q84” (tom trzeci) Harukiego Murakamiego

Bardzo trudno jest logicznie wytłumaczyć rzeczy, które nie są logiczne.*

Niebacznie poruszając się po przestrzeni wypełnionej znakami i tajemnymi przejściami, można znaleźć się tyleż w innej rzeczywistości, ile odkryć odrębny wymiar istnienia i funkcjonowania świata. Masami Aomame, jak dowiadujemy się w pierwszym tomie 1Q84, odnajduje na autostradzie przypadkowo jedno z takich wyjść. Zaprowadzi ją ono do pewnego wymiaru świata, gdzie na niebie unoszą się dwa księżyce (swoiste mother i daughter), pojawiają się także nie mniej enigmatyczni i fantastyczni Little People tkający powietrzną poczwarkę. W tym wymiarze Aomame musi odnaleźć swojego szkolnego kolegę, Tenga Kawanę, i wraz z nim uciec, nim drzwi zostaną zamknięte, a przyszłość przypieczętowana.

Trzeci tom 1Q84, pozornie zamykający opowieść o dwojgu młodych ludziach, wypełniony jest rozlicznymi tropami i śladami: dwa księżyce, kruk, książka, powietrzna poczwarka, Little People czy inne elementy stanowiące punkty orientacyjne w przestrzeni, nie wspominając o różnych motywach jak życie snem, lustrzane odbicie czy alternatywna rzeczywistość. Wszystko, jak się zdaje, jest potencjalne i możliwe, a konieczność, przeznaczenie i niezbędność zostały wykluczone. Raz jeden odsłania się przed czytelnikiem narrator – dzieje się to w momencie, gdy poddaje w wątpliwość jedyną i słuszną drogę, którą podążać ma opowieść. Narrator zaczyna „gdybać”. Szybko jednak umyka, chowa się przed czytelnikiem, zacierając za sobą ślady. Nie kończą się jednak takie „chwyty” Murakamiego jak elementy autotematyzmu, metafikcji oraz gry z czytelnikiem. Gra toczy się na wielu poziomach. Spróbujmy uchwycić kilka z nich (pomijam w tym miejscu między innymi dość ciekawy motyw gry onirycznej, znaków przekazywanych za pomocą snów).

Japoński pisarz, wychodząc od paralelnej historii (Aomame-Tengo), częściowo fantastycznej, częściowo przygodowej, rozsadza od środka schematy fabularne, z których komponuje swoją książkę. Wprowadzając postać Ushikawy i przyglądając się jego życiu oraz poczynaniom z bliska, rozbija dość przejrzystą strukturę dwóch opowieści. Ale pojawienie się Ushikawy jako pełnoprawnego, równorzędnego z Aomame i Tengo, bohatera będzie możliwe dopiero wtedy, gdy mężczyzna również znajdzie się w innym wymiarze świata – tam, gdzie istnieją dwa księżyce. Wejście do tego wymiaru stanowi początek gry (w 1Q84 nie brak elementów typowych dla RPG; można rzec, że Mistrzem Gry w 1Q84 jest tajemniczy „głos”, który na swój sposób kieruje poczynaniami Sekty Sakigake). Ushikawa, jako jeden z graczy, ma przed sobą dwa wyjścia** – albo podąży w kierunku przejścia (czyli wybierze inny wymiar świata, by kontynuować grę), albo odda swój los mglistej przyszłości (a zatem zostanie w punkcie zainaugurowania gry, tracąc tym samym sposobność zmiany i kontroli pewnych fragmentów przestrzeni).

W mieście kotów (jak Tengo nazywa świat z dwoma księżycami, Aomame zaś posługuje się nazwą „rok 1Q84”***) czasoprzestrzeń nie ulega ludzkim prawom, nie pozwala się podporządkować. Innymi słowy, o ile człowiekowi zdaje się, że czas jest linią prostą, rozwija się linearnie (nie cofa się, nie zawraca), o tyle w przypadku innego wymiaru świata owa pewność i jasność dotyczące czasu zostają załamane, zawieszone, a i nawet zanegowane. Widoczne jest to już na poziomie narracji – czytelnik, podążając za bohaterami, jest zmuszony wciąż wracać, cofać się, oglądać za siebie. Może czas wcale nie przypomina linii prostej. Może ma kształt precelka. [s. 54] W licznych retrospektywnych obrazach obserwujemy te same zdarzenia z różnych perspektyw (Aomame, Tenga i Ushikawy). Nakładają się one na rzeczywistość, czyniąc z 1Q84 zdjęcie trójwymiarowe. Niezbędne są odpowiednie „okulary”, czyli klucz interpretacyjny, by ów świat nie stał się jedynie migoczącą dekoracją, a otworzył przed czytelnikiem nowe wymiary.

Murakami komplikuje sprawę jeszcze bardziej. Sięga także do gry toczonej między świadomością a nieświadomością (wplatając w powieść elementy filozofii Carla Junga). Podlegają jej wszyscy – począwszy od bohaterów powieści, skończywszy na czytelnikach i autorze. Skupmy się jednak na świecie literackim – w jego obrębie bowiem pojawia się przedziwna postać (na poły fantastyczna, na poły realna) inkasenta NHK,**** który nachodzi i demaskuje troje centralnych bohaterów trzeciego tomu. Odczytywany w kontekście tezy o możliwości oderwania się świadomości od ciała każe pytać czytelnikom o kwestię oddziaływania tych, którzy umierają, na świat rzeczywisty (jaki jest ich wkład w rozwój i destrukcję przestrzeni?). Jest to jeden z punktów przesuwających akcenty w powieściowym świecie. Rodzi się jednak wątpliwość, czy to element pusty semantycznie, czy przynoszący istotne wartości dla przetworzonej przez Murakamiego rzeczywistości.

Świat jest naprawdę przedziwny. Nie da się odróżnić, gdzie kończą się hipotezy, a zaczynają fakty. (…) Rzeczywisty świat to ten, na którym po ukłuciu igłą płynie czerwona krew. [s. 313]

Japoński pisarz umiejętnie konstruuje bohaterów 1Q84 – każdy z nich sprawia wrażenie autonomicznego „tworu”, nierzadko kapryśnego, co sprawia wrażenie, że raczej narrator i czytelnik podążają za postaciami, niż one za opowieścią. Swoista „triada” Ushikawa-Aomame-Tengo, która wykrystalizuje się w trzecim tomie, przywodzi na myśl bajkowo-baśniową trójkę bohaterów, połączonych zależnościami i wchodzących ze sobą w najróżniejsze interakcje. Ushikawa byłby tym, który tropi, Aomame – tą, która się ukrywa (osobliwa księżniczka zamknięta w wieży), a Tengo – tym, który musi odszukać i uratować. Jak przystało nie tyle na reinterpretację, ile na (de)konstrukcję współczesnej baśni, Tengo nie stanie na wysokości zadania, ba! tropiący stanie się tropionym, a ukrywająca się weźmie sprawy w swoje ręce.

Gra przenosi się na poziom swego rodzaju metafikcji. Zaciera się niepostrzeżenie granica między bohaterami Powietrznej poczwarki (książki napisanej przez Eriko Fukadę oraz ghost writera Tenga Kawanę) a postaciami z 1Q84. Oba, skądinąd literackie, światy tyleż się splatają, ile jeden zostaje nadpisany na drugim, tworząc quasi-palimpsest. By odczytać Powietrzną poczwarkę, trzeba ostrożnie zmazać 1Q84, ale każda ingerencja może zakończyć się powstaniem nowego wymiaru (a może to Powietrzna poczwarka została zapisana na 1Q84?). Oczywiście, Eriko Fukada (Fukaeri) to pośrednik, osobliwy pomost między światem Powietrznej poczwarki a światem, w którym żyli i funkcjonowali Aomame, Tengo oraz Ushikawa. Patrząc jednak z szerszej perspektywy, zdaje się, że literatura, pojmowana jako odkrywanie tajemnicy, jako odrzucanie tabu (publikacja Powietrznej poczwarki staje się katalizatorem kolejnych krwawych wydarzeń), przekształca się tyleż w medium, ile w drzwi (bramę) łączące różne przestrzenie: literackie, filmowe, malarskie, muzyczne, oniryczne, rzeczywiste, zrodzone w nieświadomości (przez nieświadomość) i inne.

Pisarz rozwija się tylko przez stałe pisanie. [s. 251]

Żonglowanie motywami, aluzje literackie (w trzecim tomie pojawiają się nawiązania choćby do Marcela Prousta, Franza Kafki, Williama Szekspira, literatury rosyjskiej z Antonim Czechowem, Fiodorem Dostojewskim i Lwem Tołstojem na czele), muzyczne (zwłaszcza muzyka klasyczna i jazz) czy filmowe, sięganie po liczne schematy fabularne (na przykład powieść detektywistyczna, szpiegowska, przygodowa, romans, fantastyka, utwór autotematyczny, elementy powieści egzystencjalnej), są stałymi zagraniami japońskiego pisarza. Jeśli czytać 1Q84 w kontekście innych książek Harukiego Murakamiego, powieść sprawia wrażenie podsumowania (ale czy zamknięcia?) pewnego etapu pisarstwa Japończyka. Czytelnicy odnajdą niejednokrotnie podobne, nieco tylko przetworzone elementy, z których Murakami skonstruował swoje wcześniejsze książki. Warto mieć na uwadze taką ewentualność, gdy sięga się po 1Q84, które, mimo niezwykle szybkiego tempa wydania w Polsce, jest bardzo dobrze przetłumaczone i jednocześnie przynosi czytelnikom sporo satysfakcji oraz radości płynącej z zanurzenia się w powieściowej przestrzeni (dla mnie nieodłącznie kojarzącej się z anime), gdzie niebo z jednym księżycem wcale nie oznacza, że istnieją tylko dwa wymiary świata.

——————
* Haruki Murakami, 1Q84, tom 3, przeł. Anna Zielińska-Elliott, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011, s. 446. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.
** Warto by było prześledzić dychotomie w tekstach Murakamiego, a zwłaszcza w 1Q84.
*** Miasto [kotów], w którym za dnia panuje głęboka samotność, a nocą panują koty. Płynie tam piękna rzeka, wiedzie nad nią stary kamienny most. Ale nie powinniśmy się tam na dłużej zatrzymywać. – cyt. za: Haruki Murakami, dz. cyt., s. 483.
**** NHK to japoński koncern telewizyjno-radiowy.

O poprzednich tomach pisałam: tom pierwszy, tom drugi.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

28 thoughts on “Miasto kotów. Recenzja „1Q84” (tom trzeci) Harukiego Murakamiego

  1. Bałam się bardzo czytać Twoją recenzję, bo jestem jeszcze przed lekturą trzeciego tomu „1Q84”, ale ciekawość zwyciężyła ;)
    Zdziwiło mnie, że autor wprowadził nowego bohatera, ale zaraz nasunęło mi się uczucie nadziei, że może to właśnie on uratuje Tengo i Aomame? [naiwne rozumowanie, ale zawsze jakieś ;)]
    Bałam się spoilerów, a dostałam tekst, którym tak niesamowicie zaostrzyłaś mój apetyt na tę książkę, że bardziej już nie można! ;)

    Twoje pisanie mniej przypomina mi recenzję (sama nazwa kojarzy się czymś nudnym), ale właśnie jedną wielką tajemnicę, którą chcę pobiec i rozwiązać!
    Muszę czekać, aż książka pojawi się w księgarniach … a wtedy się chyba na nią rzucę i pożrę w jedną noc ;)

    Pozdrawiam :)

    1. Cała przyjemność po mojej stronie!
      Dziękuję!
      Staram się wystrzegać spoilerów, chociaż w przypadku niektórych książek to trudne.

      Mam nadzieję, że spodoba Ci się 1Q84 w całości, bo to jedna z lepszych książek Murakamiego (zwłaszcza zakończenie każe zadawać wiele pytań (^_-)).

      Pozdrawiam serdecznie!^^

  2. Nie czytałam jeszcze „1Q84”, ale po Twoim podsumowaniu tego tomu czuję, że może być dla mnie interesująco i mam tylko nadzieję, że szybko będę miała czas na lekturę;)

    1. Sama jestem ich ciekawa, ale troszkę mi się zejdzie zanim znajdę czas na ten tytuł. Póki co mam już ok. 20 tytułów, które bardzo chciałabym przeczytać, ale niestety nie da się czytać po 20 książek dziennie;D Więc Murakami będzie czekał w kolejce;)

    1. Hehehe, tak mnie wciągnęło, że nie mogłam się oderwać – z trudem siedziałam na zajęciach xD””
      A czy będzie jakaś recenzja 1Q84 Twojego autorstwa na booku? xD

      Murakami podobno rozważa napisanie czwartego tomu. Mam nadzieję, że napisze xD

      Pozdrawiam!^^

      1. Jeżeli się pojawi, to najprawdopodobniej Janka. I pewnie będzie to tekst obejmujący wszystkie trzy (or cztery… or more) tomy :)

        Jestem jeszcze w trakcie lektury trzeciego.
        Nie wiem, czy będzie tak „miażdżący” jak drugi, który uwielbiam za dwie… mikropowieści – ofc za Powietrzną poczwarkę oraz jeszcze lepsze Miasto kotów (na mnie takie teksty o charakterze przypowieściowym działają mocno).

        Oczywiście, można też potraktować całe uniwersum 1Q84 jako jedną, wielką przypowieść totalną. Tyle że ciężko mi ją przenalizowac i sensownie pookładać w głowie, póki opowieść trwa. Dlatego tak dopytuję o ewentualnie zakończenie – na ilu tomach się Murakami ostanie :D

  3. @Agnieszka:
    Aaa, rozumiem xD’

    Trzeci tom nie jest aż tak „miażdżący”, ale w całości 1Q84 prezentuje się ciekawie.

    Murakami (ze wstępnych informacji, które zebrałam) sam nie wie, na ilu tomach zakończy. Na razie są trzy, a on rozważa tom czwarty. Czyli… nic nie jest pewne xD”

    Pozdrawiam!^^

  4. a mnie seria jest całkowicie obca… aczkolwiek tytuł już mniej: rzuca się w oczy, przemyka ostatnio często przez wirtualne przestrzenie internetu. Recenzja zaciekawia, trzeba zatem zapisać na wishliście. Zacznę oczywiście od tomu pierwszego, choć przy takim zagmatwaniu… pewnie i tak bym różnicy nie zauważył ;-)

    1. W przypadku Murakamiego dobrze jest zacząć, jak sądzę, od Przygody z owcą czy książki Koniec Świata i hard-boiled Wonderland, bo 1Q84 jest nierówne (pierwszy to to interesujące preludium do społecznych problemów silnie zaznaczonych w tomie drugim, a tom trzeci dryfuje w kierunku… romansu), ale – z perspektywy wcześniejszych książek Murakamiego można to wyjaśnić dość łatwo: stanowi swego rodzaju podsumowanie (czy jedno z podsumowań) dotychczasowego pisarstwa. Przynajmniej ja tak to odbieram.^^’

      Dziękuję za wizytę xD Pozdrawiam serdecznie!

  5. Piękna recenzja, zachęcająca do przeczytania wszystkich tych, którzy jeszcze nie zetknęli się z prozą Murakamiego. Już kilka lat temu uzależniłam się od tego pisarza. Z niecierliwoscią czekam na każdą kolejną jego nowość. Są ksiażki, które zmieniają nas i nasze postrzeganie świata i ta książka z pewnością do nich należy. Ucieszyły mnie doniesienia na temta czwartej części; pozostaje cierpliwie czekać. Pozdrawiam serdecznie

    1. Cała przyjemność po mojej stronie! (*^^*)

      Oczywiście, na 100% nikt nie wie, czy czwarta część powstanie – wszystko zależy od Murakamiego (^_-)

      Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie!^^

  6. Jednak pierwszy tom trylogii (bądź tetralogii) nie wzbudza mojego zainteresowania.

    Luizo, czy widziałaś mikrogramy Roberta Walsera?
    Pozdrawiam.

    1. Sądzę, że potrzeba – wbrew temu, co uważa sam Murakami – więcej dystansu do tej książki. Nie wiem, co o niej powiem za rok, za dwa. Być może, w innym miejscu, w innym czasie każdy z nas spojrzy na nią inaczej niż dzisiaj.

      Nie widziałam.

      Pozdrawiam serdecznie!

  7. „Być może, w innym miejscu, w innym czasie każdy z nas spojrzy na nią inaczej niż dzisiaj.” – tak. wszak ta trylogia to literatura. a ludzie mogą zmieniać zdanie.
    portret harukiego murakamiego widnieje na okładce kwartalnika „książki”.

    szkoda (ja nie widziałem, choć bardzo chciałem widzieć). miałem nadzieję, że wspomnisz o nich na blogu.

    miłego dnia :)

  8. „Chwyt marketingowy?” – oczywiście, okładka ma zachęcać jak największą ilość osób do zakupu.
    różowe duże litery, układające się w nazwisko autora (okładka trzeciego tomu), są chwytem marketingowym. prawo rynku :)

    1. Nie czytałam jeszcze tego magazynu, ale, sądząc po wydawcy, niczego innego jak marketingowego zagrania bym się nie spodziewała. Zwłaszcza, że artykuł napisała Joanna Bator ; )

      Jeśli będziesz miał okazję przeczytać artykuł, to napisz, proszę, co o nim sądzisz.

      1. jestem stałym czytelnikiem tego kwartalnika :). prócz zagrań marketingowych (wszechobecnych w prasie) znajduję w nim wiele cennych informacji – cennych dla mnie, czyli dla czytelnika :)
        i lubię teksty j. b. (nie znaczy to, że jestem wobec nich bezkrytyczny) :)
        artykuł – o odbiorze prozy, trylogii murakamiego – jest najciekawszym tekstem (polskojęzycznym) dotyczącym twórczości murakamiego, jaki miałem okazję przeczytać.
        Polecam lekturę artykułu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s