Miasto nocą. Recenzja „Po zmierzchu” Harukiego Murakamiego

W nocy czas płynie inaczej.*

Spośród tłumu gwarnie wypełniającego ulice po zapadnięciu zmroku, narrator wybiera dziewiętnastoletnią studentkę języka chińskiego, Mari Asai. Dziewczyna siedzi w całodobowej restauracji Denny’s i czyta książkę. W pewnym momencie przysiada się do niej kolega jej siostry Eri – Tetsuya Takahashi. Pozornie zwyczajna i niezobowiązująca pogawędka dwojga młodych ludzi doprowadzi do splotu niezwykłych wydarzeń. Niezwykłością bowiem naznaczy je głęboka noc, ciemność, w której nic nie jest takie jak za dnia. Przestrzeń nieoświetlona, rzeczywistość w mroku percypowana bywa przez człowieka jako zniekształcona i zdeformowana. Przedmioty stają się potężniejsze, złowieszcze, bardziej przerażające niż w blasku słońca. Nie ma nikogo, kto przeniknąłby mrok… duszy.

Haruki Murakami sprawnie wykorzystuje wątek nocy i nocnego życia miasta, uzupełniając go w mniejszym stopniu motywem życia snem (Eri Asai), w większym zaś – bezsennością, stanem permanentnego czuwania, ucieczką od snu (Mari Asai). Szkoda tego życia snem, tak porzuconego przez japońskiego pisarza na pastwę nocy… Niemniej jednak w dość interesujący i przystępny sposób Murakami prezentuje kolejne wydarzenia, używając do tego techniki tyleż filmowej, ile zdjęciowej. Kolejne sceny, odsłony nocnego dryfowania bohaterów po ulicach generowane są przez poszczególne kadry, przybliżanie i oddalanie, wybór odpowiedniej ostrości obrazu. Czytaj dalej