Jestem deszczem. O „Mgle jedwabnej. Wyborze poezji koreańskiej XX wieku”

Kolejna odsłona poezji z Kraju Porannej Ciszy poświęcona jest twórczości trzech dwudziestowiecznych poetów: Kim Soweolowi, Yun Dong-ju, Seo Jeong-ju.* Tłumaczki, które zabierają polskiego czytelnika w podróż do ulotnych poetyckich światów Kraju Porannej Świeżości, to Choi Sung Eun, wykładowczyni na Wydziale Polonistyki Hankuk University of Foreign Studies, oraz Beata Bogusz – absolwentka koreanistyki na Uniwersytecie Warszawskim.

W twórczości pierwszego z artystów, Kim Soweola (1902-1934, zmarł śmiercią samobójczą), uważanego za jednego z pionierów współczesnej koreańskiej poezji (przypomnijmy, że alfabet koreański upowszechnił się dopiero w XX wieku!), widoczne są wpływy pieśni ludowych. Paralelizmy (między innymi paralelizmy leksykalne, przejawiające się zwłaszcza w anaforach, czy składniowe) „budują” piękne liryczne obrazki Kima, zaprezentowane w zbiorze koreańskiej poezji. Mnogość wyliczeń i powtórzeń, a także rytmiczność (jakkolwiek różnie z nią bywa w polskim przekładzie) zbliżają poezję Kima do swoistych pios(e)nek, pieśni. Wśród motywów dominują: przemijanie, odchodzenie, napięcie między zapominaniem a pamiętaniem, ból, samotność, tęsknota, płacz, senne marzenia. Subtelna twórczość poetycka Kima przywodzi na myśl szkice piórkiem, akwarelowe obrazy stanu duszy.

Twórca najpiękniejszej poezji, spośród wchodzącej w skład tej antologii, Yun Dong-ju (1918-1945), był koreańskim działaczem niepodległościowym (urodził się, gdy Korea już była pod japońską okupacją), aresztowany przez japońską policję zmarł w więzieniu sześć miesięcy przed wyzwoleniem. Zebrane poezje Yun Dong-ju zostały wydane w 1950 roku pod tytułem doskonale podsumowującym jego twórczość: Niebo, wiatr, gwiazdy i poezje. W wyborze Mgła jedwabna odnajdziemy wiersze, prozę poetycką, listy i wyznania z krainy gwiazd. Utwory Yun są introspektywnymi podróżami, wypełnionymi samotnością, wyrzeczeniem (się), opuszczeniem, ale i pewnością, siłą i hartem ducha, konotując niekiedy wrażenie osobliwego wieszczenia, przepowiadania. Co ciekawe, pojawiają się w jego poezji tyleż aluzje, ile porównania i zestawienia wierzeń i legend koreańskich z mitologią grecką. Liczne są także nawiązania do chrześcijaństwa.

Trzecim, dopełniającym Mgłę jedwabną poetą jest Seo Jeong-ju (1915-2000), który w swej twórczości odwołuje się do buddyzmu i – jak przyznają tłumaczki we wstępie – szamanizmu. W centrum zainteresowania Seo pozostaje człowiek oraz jego pragnienie połączenia się z naturą. Warto zwrócić uwagę na subtelne i zmysłowe erotyki Seo. W jego poezji-paralelnych obrazach nie brak, jak u wcześniej wspomnianych poetów, odwołań do legend i mitów. Analogicznie z operowaniem barwą – bogata i różnorodna kolorystyka zestawiona z licznymi opisami przyrody, zwłaszcza kwiatów, czyni z każdego wiersza pamiątkę z przebywania w onirycznej krainie – Kraju Porannej Ciszy, na przecięciu nocy i dnia. Oto przed nami przedświt wyśpiewany przez wielobarwne ptaki.

Niewątpliwie antologię uatrakcyjniają ilustracje i schematyczne rysunki.** jednakże czytelnicy, którzy nie zadowolą się jedynie stroną wizualną, zwrócą uwagę na aparat pomocniczy. Od dłuższego czasu w polskich wydaniach utworów z Korei (ale także z Chin, Wietnamu czy Japonii) nie podaje się wymowy nazw własnych, ba! nie informuje się czytelników o kolejności zapisu nazwisk (nazwisko-imię, nie: imię-nazwisko). A przecież jest to niezbędne dla szerokiego grona odbiorców w Polsce (w tym i bibliotekarzy, aby później nie umieszczali książki pod imieniem pisarza!). Nie odnajdziemy w Mgle jedwabnej ani słowa wytłumaczenia, dlaczego jedne wiersze w przekładzie na język polski posiadają znaki interpunkcyjne, a pozostałe już nie. Analogicznie z (ewentualnymi) incipitami oraz prozą poetycką (nie wiem, czy w oryginale to też jest proza poetycka). Nie podano dat powstania i/lub wydania wierszy (o ile w ogóle wiadomo, kiedy powstały).

Mgła jedwabna. Wybór poezji koreańskiej XX wieku to piękny, bo ulotny zbiór poetyckich obrazów z Kraju Porannej Świeżości, spośród nich każdy wydaje się naszkicowany delikatnymi pociągnięciami piórka.

Kim Soweol, Wiosenny deszcz

kiedy więdną kwiaty
odchodzi wiosna
płacze w deszczu
deszcz jej nie opuszcza
smutek – jest mi tak bezbrzeżnie smutno
patrz na wysokie chmury na gałęzie ponad
czy zrobiło się ciemno bo słońce zaszło
deszcz rozpaczy zacichnie
siedzę na kwietnym dywanie
i płaczę***

Kim Soweol, Mgła jedwabna

Ten czas, kiedy jedwabna mgła okrywa śniegowe pola,
takich chwil się nie zapomina.
Kiedy płakałem ze szczęścia, bo cię spotkałem,
kiedy traciłem zmysły z tęsknoty za tobą.

Ten czas, kiedy jedwabna mgła okrywa śniegowe pola,
w samotności żyć nie potrafię.
Ta chwila, gdy na gałęzi wilgotnej od śniegu
młoda dziewczyna zawiązuje pętlę.

Ten czas, kiedy jedwabna mgła okrywa śniegowe pola,
chwila, kiedy skowronek wzbija się do lotu:
pole, morze, niebo,
upajam się – choć nie potrafię tego wyrazić słowami.

Ten czas, kiedy jedwabna mgła okrywa śniegowe pola,
takich chwil się nie zapomina,
kiedy nadeszła moja pierwsza miłość,
kiedy odeszła moja wieczna ukochana. [s. 65-66]

Kim Soweol, Optymizm

Mówią, że na świecie da się żyć
i tak należy sądzić.
Mówią, że na świecie da się żyć.
W gałęziach, z których opadły kwiaty i liście,
szeleści wiatr. [s. 52]

Yun Dong-ju, Prolog

Do końca moich dni będę spoglądał w niebo,
abym nie musiał już się wstydzić.
W powiewie wiatru co ledwie kołysał listkami
poznałem mękę oddychania.
Pragnę o gwiazdach śpiewać i objąć miłością
wszystkich, którzy odchodzą.
Dalej kroczyć drogą,
którą obdarzył mnie los.

I znów tej nocy gwiazdy pieścił wiatr. [s. 91]

Yun Dong-ju, Straszny czas

Kim jest ten co mnie woła

To cień który przychodzi by zazielenić suche liście

Ja jeszcze tu oddycham

Mnie który nie mogę ręki unieść do góry ni razu
Mnie który nie mam nawet nieba aby zakreślić je uniesioną ręką

Gdzie jest niebo które mnie przygarnie
Niebo które mnie wzywa

W poranek mojej śmierci po skończonej pracy
pewnie bez smutku opadać będą suche liście

Nie wołaj mnie [s. 97]

Yun Dong-ju, List

Siostro!
Także i tej zimy
Spadło dużo śniegu

Czy do białej koperty
wsadzić jeden płatek śniegu
nie pisać nic
nie przyklejać znaczka
tylko wysłać list tak elegancko tak po prostu?

Podobno w krainie do której poszłaś
nie pada śnieg [s. 106]

Seo Jeong-ju, Południe

Mówią, że jeśli je zerwiesz i zjesz, to umrzesz we śnie.
Między polem czerwonych kwiatów wije się droga.

Kręta ścieżka jak pod wpływem narkotyku
leży nieprzytomna, podobna do węża.
Tą ścieżką ucieka moja ukochana, przyzywając mnie.

Nadstawiam obie dłonie i chwytam krew
płynącą mi z nosa mocnym aromatem.
Biegnę za nią.

W południe skwarne i ciche jak noc
my dwoje. Nasze ciała płoną. [s. 149]

Seo Jeong-ju, Obłok kwiatu chryzantemy

by zakwitł chryzantemy kwiat
słowik musiał mu śpiewać
już od wiosny

by zakwitł chryzantemy kwiat
piorun musiał zagrzmieć
z ciemnej chmury

kwiat przypomina mi starszą siostrę
która stoi przed lustrem
pełna żalu i tęsknoty
za młodością

byś zakwitł na złoto
potrzeba mrozu bezsennej nocy
nie przyszedł do mnie sen [s. 202]

Seo Jeong-ju, Kiedy przeszła z dzbanem wody nie uroniwszy ani kropli

Stojąc na ścieżce przy polu z lnem, patrzyłem, jak napełnia dzban wodą ze strumienia. Kropelki wody spłynęły na czoło i zmoczyły brwi. Nawet na mnie nie spojrzała. Po prostu zaczęła iść. Ale kiedy mnie mijała, nie uroniwszy ani kropli z dzbana, spotkały się nasze oczy. Uśmiechnęła się. Pewnie tylko wtedy, kiedy idzie z dzbanem na głowie pełnym wody i nie roni ani kropli, spotykają się nasze spojrzenia. [s. 204]

——————
* Obowiązuje zapis stosowany przy nazwiskach koreańskich – nazwisko poprzedza imię. Na Zachodzie nazwisko „Kim Soweol” zapisywane jest: Kim Sowol, Kim So-wol, Kim So-wŏl. Różne zapisy (analogicznie w przypadku innych koreańskich nazwisk) wynikają z różnych latynizacji.
** Nazwisk autorów/nazwiska autora brak.
*** Kim Soweol, Yun Dong-ju, Seo Jeong-ju, Mgła jedwabna. Wybór poezji koreańskiej XX wieku, z jęz. koreańskiego przełożyły Choi Sung-Eun i Beata Bogusz, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2005, s. 58. Wszystkie kolejne cytaty pochodzą z tego samego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.

W tytule wpisu powinny pojawić się też nazwiska poetów, z uwagi na fakt, że autorów jest nie więcej niż trzech. Zdecydowałam jednak, aby antologię umieścić pod tytułem zbioru, a nie pod nazwiskiem pierwszego z poetów.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “Jestem deszczem. O „Mgle jedwabnej. Wyborze poezji koreańskiej XX wieku”

  1. Uwielbiam taki typ poezji – pełnej porównań do natury, delikatnej, prawdziwej…
    A dziś w nocy śniło mi się, że sięgam po tomik na swoja półkę :D

    Kupię. Tylko jeszcze nie wiem kiedy.
    Pozdrawiam! :)

    1. To bardzo się cieszę! xD
      Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu także na przykład „Antologia poezji koreańskiej” (PIW, 2000). Nie ma już jej (raczej, chociaż pewnie gdzieś się znajdzie ; )) w księgarniach, ale w bibliotece może znajdziesz. Polecam xD

      Piękny sen!^^
      Czyli jednak antologia musi być Twoja xD

      Miłego dnia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s