(o.O’) hee~. „Bizarro dla początkujących: Antologia opowiadań”

Recenzję można (było) przeczytać na stronie PapieroweMyśli

[Bezpośrednio na blogu od 06.03.2020]

Tytuł antologii, Bizarro dla początkujących, kojarzy się tyleż z praktycznym przewodnikiem po obcej przestrzeni literatury, ile… z podręcznikami do języków obcych (bizarro fiction, jak każdy gatunek, można uznać za inny sposób komunikacji w literaturze i poprzez literaturę). Być może ewentualne kolejne (bardziej hardcorowe?) odsłony Bizarro na polskim gruncie zostaną oznaczone jako „dla średniozaawansowanych” i „dla zaawansowanych”. Wydawca jednak już na wstępie informuje czytelników, jakoby mieli oni do czynienia z nowym gatunkiem literackim (nowym to chyba tylko w Polsce, bo bizarro fiction istnieje już od dłuższego czasu), ba! gdzieniegdzie dorzucając jeszcze garść nośnych i chwytliwych słów-haseł typu: „awangarda”, „groteska”, „surrealizm”. Jeśli to nowy gatunek, jeśli awangarda i jeśli oryginalne podejście do literatury grozy czy światów absurdalnych, to gdzie… manifest? Chyba nie jest nim owych 11 przykazań inaugurujących zbiór, bowiem w perspektywie całego miszmaszu Bizarro dla początkujących jawią się one jako karykaturalne przepełnienie splatterowego dryfowania po bezmiarze przestrzeni obscenicznych, ohydnych, delirycznych, narkotycznych, zdegenerowanych, incydentalnie cyberpunkowych, zdeformowanych, nierównych i, niestety, nie zawsze przekonujących czy dopracowanych.

Grzybki i inne cuda jak obrazki z całodobowego trippingu są, ale psychodelii sensu stricto, no niestety, niewiele. Ale ad rem, ad rem. Autorzy i jedna autorka prezentują nam wciąż w literaturze popularną reinterpretację wszelkiej odmiany baśni i bajek (czego egzemplifikacją są opowiadania Bartosza Czartoryskiego), które do makabreski, makabry, horroru, grozy i absurdalnych opowieści z nadwiślańskiej krainy nadają się znakomicie. Nie brak przewrotnych opowiastek, niekiedy o lekkim zabarwieniu meta fikcyjnym czy futurystyczno-delirycznych wizji (utwory Krzysztofa Maciejewskiego), względnie deliryczno-absurdalnych prze-żyć na granicy zdrowia i obłędu (Dawid Kain), scen z życia paranoików, psychopatycznych short stories (Kazimierz Kyrcz Jr), gry z fantasy, ale przywodzącej na myśl raczej lepsze fan fiction niż dekonstrukcję chwytów, z których korzysta fantastyka (opowiadanie Aleksandry Zielińskiej), czy wreszcie świetnego horroru (Adrian Miśtak) oraz (niekiedy przydługich) wynurzeń o podłożu… seksualno-defekacyjnym, (prozatorskie twory Krzysztofa T. Dąbrowskiego czy pornograficzno-surrealistyczny horror Rafała Kulety).

Zwolennicy anything goes będą zadowoleni – otrzymujemy bowiem w Bizarro dla początkujących słowno-obrazowe rozpasanie, niekontrolowany karnawał, deliryczny korowód, niezatrzymany potok nieświadomości. Inni dostrzegą potencjał, kryjący się w kilku niewykorzystanych w pełni pomysłach. Bo niektóre opowieści z krainy dziwów albo ciągną się – żeby pozostać w konwencji – jak flaki z olejem (co zmniejsza ich impet, siłę oddziaływania na czytelnika), albo są niestrawne i niezjadliwe en bloc przez permanentne i uporczywe eksplorowanie tylko pewnych wycinków aktywności człowieka, skupiając się mianowicie na dwóch aspektach fizjologii – układzie moczowo-płciowym. Zdarza się też i tak, że opowiadania z antologii Bizarro dla początkujących, skądinąd odznaczające się dobrymi, mocnymi frazami, czarnym humorem, interesującym stylem, grzęzną w strumieniu słów, wiją się w kombinacjach literek i zatracają swoją świeżość na rzecz klisz językowych czy defekacyjnego bełkotu. Brak w wielu z nich wyrazistej puenty, swoistej kody, co niektórym odbiorcom będzie przypominać przerwany w połowie koszmar, znienacka urwany obłęd na jawie, ale… z zapowiedzią ciągu dalszego. W języku (jakkolwiek go będziemy rozumieć) dzieje się nie aż tak wiele, lingwistyczna inwencja widoczna jest przede wszystkim w wielce obiecujących tytułach. Pod względem językowym otrzymujemy bowiem to, w co mierzy nasza współczesna literatura: autentyczny język dzisiejszego społeczeństwa z silnym akcentem na bogatą „leksykę” młodych ludzi, połączoną z kryptocytatami, aluzjami niekoniecznie literackimi, nawiązaniami, zestawieniami i wariantami słownymi, grą z kolokwializmami, żonglowaniem frazeologią oraz zabawą (z) kategoriami estetycznymi. Mimetyczne zagrania przemieszane i wstrząśnięte z inspiracjami (nie tylko) literacko-filmowymi czynią z tekstów wchodzących w skład antologii postmodernistyczne dryfowanie ku prozatorskiej dystrofii, zamieniając twórców w bricoleurów, prze-twórców.

Bizarro dla początkujących zasługuje na uwagę tyleż ze względu na dekonstrukcję współczesnej literatury grozy, horroru, czy „neogroteskowych” zagrań, ile z powodu swojego reinterpretacyjnego charakteru i nowatorskości na polskim rynku – począwszy od literackich obszarów eksplorowanych przez twórców opowiadań, skończywszy na dystrybucji (limitowana seria, dostępna jedynie przez allegro), przywodzącej na myśl fanzinowskie publikacje i poniekąd wskrzeszającej ideę trzeciego obiegu.

——————

Bizarro dla początkujących. Antologia opowiadań, Grabarz Polski, 2011.

Autor: Luiza Stachura

2 uwagi do wpisu “(o.O’) hee~. „Bizarro dla początkujących: Antologia opowiadań”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s