Trzy drogi. O „Śnie ulotnym jak obłok” Kim Man-junga

Wszystko to pustka, ułuda:
Sen, omam, nicość, cień,
Przemijające jak rosa, chwilowe jak błyskawica,
Tylko tak trzeba to postrzegać.*


Na świecie istnieje, jak dowiadujemy się w pierwszym rozdziale Snu ulotnego jak obłok, pięć świętych gór. Związane są z nimi różne opowieści, przeważnie oscylujące wokół zdarzeń nadprzyrodzonych, magicznych. Spośród świętych gór narrator wyróżnia Górę Południa, Hyeongsan. Znajduje się tam, co nie dziwi, świątynia. Pewnego dnia mistrz Yukyeo (z) owej świątyni każe jednemu ze swych uczniów-mnichów, Seongjinowi, udać się (w imieniu mistrza, oczywiście) do podwodnego królestwa, by pozdrowić króla oraz złożyć podziękowanie za jego dobroć i ofiarność.

Człowiek wrażliwy opętany jest przez demona głodu na kobiety. [s. 181]

W drodze powrotnej Seongjin popełnia jednak trzy grzechy (upił się u króla, flirtował z ośmioma nimfami, a w domu rozmyślał nad kobiecym wdziękiem i bogactwami świata), toteż mistrz wysyła go do piekieł, gdzie czekać ma na niego stosowna kara. Odradza się jako Yang Soyu i rozpoczyna swoją podróż ku chwale oraz zaszczytom, zdobywając kobiece serca, żyjąc dostatnio i bogato. Czytelnik towarzyszy jego interesującej peregrynacji. Ale… czy nasz bohater zauważy miałkość fortuny i dobrobytu w porównaniu z wiecznością? (…) wszak życie ludzkie nie jest niczym więcej jak tylko chwilą. [s. 229] Czy Seongjin-Soyu powróci do swojego mistrza? Czytaj dalej