Literacki remastering. Recenzja „Japońskiego wachlarza. Powrotów” Joanny Bator

Recenzję można przeczytać na stronie e-splot.pl

Reklamy

14 thoughts on “Literacki remastering. Recenzja „Japońskiego wachlarza. Powrotów” Joanny Bator

  1. Myślę, że wystarczy mi ta wersja, którą czytałam kilka lat temu. Od samego początku, jak przeczytałam na W.A.B., że będą wznawiać „Japoński wachlarz” miałam mieszane uczucia. Masz rację, że na fali mody na Japonię, zatraca się istota tej fascynacji. To, co powszechnieje, staje się już mało ciekawe. Pisanie, bo takie jest zapotrzebowanie, jakoś mnie nie bawi. Choć z punktu widzenia wydawnictwa, to z pewnością jest dla nich dobre, bo zysk gwarantowany.

    1. Tak, z perspektywy wydawnictwa to gwarantowany zysk – podejrzewam, że sporo osób kupi tę książkę, zwłaszcza tych, którzy nie znają pierwszej wersji.
      Wolałabym, żeby Bator napisała nową książkę. Widać, że jej podejście do Japonii jest inne. Cóż, może kiedyś ; )

      Pozdrawiam serdecznie^^

  2. Zasmucające przypuszczenie!
    Może nieco więcej… 2% ;)
    Haruki Murakami, będąc laureatem nagrody Tanizakiego, mógł przyczynić się choć odrobinę do wzrostu popularności starszego pisarza w Japonii lat 80., 90., itd.
    Pozdrowienia :)!

  3. Mam na myśli tych, którzy czytają/czytali Murakamiego będąc nastolatkami i czytelników urodzonych po zakończeniu II wojny światowej.
    Być może analogicznie. Nie wiem. Zastanawiam się.

    1. Hm, w pierwszej grupie pewnie niewielu czytelników z własnej woli sięgnęło po Tanizakiego (jeśli mogę użyć jego nazwiska jako swego rodzaju metonimii), w drugiej – powiedziałabym, że więcej. Moja hipoteza opiera się jednak na intuicji, bo nie prowadzę badań nad czytelnictwem w Japonii, jakkolwiek temat jest kuszący i fascynujący (przynajmniej dla mnie, patrząc nawet z perspektywy japońskiej popkultury XXI wieku).

      Sądzę, że analogicznie jest w Polsce (empirycznie dowiedzione przez praktykantów w szkołach ; )). Problem nie tyle polega na tym, że młodzi ludzie mało czytają (jedni czytają bardzo dużo, inni mniej, a spora grupa nic – jak w niemal każdym społeczeństwie), ile na tym, jaką literaturę preferują, gdy już wyrosną z wieku „młodzieżowego”. Czy sięgają wtedy po literaturę ambitną, klasykę, ew. eksperymentalną? Czy pozostają na gruncie „łatwe, lekkie, (niekoniecznie) przyjemne”? A dalej – czy potrafią powiedzieć, co im się konkretnie podoba/nie podoba w takiej a takiej literaturze? Czy są świadomymi czytelnikami? Czy pozwalają się wodzić za nos autorom? itd. Pytania mogę mnożyć, a problem zostanie ; )

      Miłego dnia!

  4. Nie spodziewałem się Twojej odpowiedzi na komentarz – wyraz mojego zaciekawienia :)
    Żałuję, że nie prowadzisz badań nad czytelnictwem w Japonii.
    Zapewne nie zaspokoję swej ciekawości. Badania dotyczące popularności prozy Tanizakiego w powojennej Japonii… Może ktoś je przeprowadzi. W odległej przyszłości.

    Dziękuję i… miłego dnia!

    1. W Japonii takie badania są na pewno prowadzone (albo były). Może wyniki gdzieś zostały opublikowane (czyt. w języku angielskim, bo o polskim nie marzę nawet ; )), a ja do nich jeszcze nie dotarłam?
      Ciekawe to zagadnienie ; )

  5. Nie wiem, jak wygląda kwestia samego Tanizakiego, ale ze znajomością tych „klasyków” chyba nie jest u nich najlepiej… Swego czasu na stronę lang8 wrzuciłam do sprawdzenia podsumowanie mojego licencjatu (pisałam o Kawabacie Yasunarim) i wszyscy Japończycy (z jednym wyjątkiem…) pisali pod poprawkami rzeczy w rodzaju: „O, to ciekawe co piszesz, w życiu nie przeczytałem żadnej książki Kawabaty”. „Kawabata naprawdę tyle napisał? Słyszałam tylko o Krainie śniegu i Głosie góry, a nawet ich nie czytałam”… Japończycy spotkani na żywo, kiedy dowiadywali się, że bardzo lubię Kawabatę, też patrzyli na mnie trochę jak na kosmitkę i mówili coś w stylu: „Ojej, to strasznie stare…”.
    Smutne to trochę. Zwłaszcza, że ci panowie naprawdę zasługują na poznanie.
    A książki pani Bator nie lubię, więc reedycji też nie kupię :).

    1. O, dziękuję za komentarz i informację! xD
      Powiedziałabym, że u nas podobnie z klasykami – niby nazwiska się zna, ale ich książki czytają nieliczni.
      Tak, smutne, przykre. Znak czasów?
      Widzę, że znasz pierwsze wydanie „Japońskiego…”.
      Powodzenia na studiach!

      Pozdrawiam serdecznie!^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s