Psychodeliczny taniec światła i ciemności. Recenzja „Manazuru” Hiromi Kawakami

Recenzję można przeczytać na stronie e-splot.pl

Reklamy

31 thoughts on “Psychodeliczny taniec światła i ciemności. Recenzja „Manazuru” Hiromi Kawakami

  1. Świetna recenzja. „Manazuru” uważam za powieść wybitną, ale po lekturze noweli „Zapiski…” uzbroiłem się w oczekiwania, których zrecenzowana książka nie spełniła. Oczekiwałem „Zapisków…” do sześcianu. Być może to był błąd.
    „Manazuru” odczytuję jako próbę opisu wielopoziomowego świata wewnętrznego. Próbę zachwycającą, ale… zawierającą za dużo dopowiedzeń. Czytam „Manazuru” po raz drugi… :D.

    1. Po Twoim komentarzu odnośnie „Manazuru” podeszłam do tej książki inaczej – nie spodziewałam się powtórki z „Nadepnęłam…”, w ogóle niczego się nie spodziewałam (no, może poza odrobiną tego japońskiego czaru i uroku).
      „Manazuru” jest niezwykle intymną, osobistą książką – sądzę, że znajdą się głosy krytyczne (nawet wśród tych, którzy japońską literaturą się zajmują/interesują/pasjonują), m.in. z tego powodu, że Kawakami pisze o kobiecie (kobietach), z perspektywy kobiety, podążając za kobiecymi myślami, uczuciami. Całość bardzo introspektywna, introwertyczna, nie neurotyczna. Pociągający utwór. Przynajmniej dla mnie.
      Dopowiedzeń? One czasami są mylące, zwodzą na manowce. (Czy znalazłeś konkretne dopowiedzenia, które niszczą Twój odbiór książki, i mógłbyś się podzielić nimi?)

      Pozdrawiam serdecznie!^^

  2. Zgadzam się z Tobą. Ten utwór także dla mnie jest pociągający. Wręcz wybitny.
    Zauroczenie nowelami z tomu „Nadepnęłam na węża” (w szczególności „Zapiskami…”) wpływa na moje postrzeganie „Manazuru”. Chcę czytać „Zapiski…”, „Znikają” i „Nadepnęłam…” czytając „Manazuru” – ot, takie dziwo!
    „Niszczą” jest zbyt mocnym słowem – w przypadku mojego odbioru „Manazuru”.
    Dopowiedzenia – być może mylące (wszak interpretacje można mnożyć – tu też zgadzam się z Tobą), moim zdaniem bliskie (niestety) rzeczywistości murakamicznej („Sputnik Sweetheart”, „Kronika ptaka nakręcacza”) – pewne motywy fabularne (nie zdradzę ich w komentarzach, aby nie sugerować interpretacji potencjalnym czytelnikom powieści), które (niestety) wpłynęły kilkakrotnie na moje odgadnięcie, przewidzenie kilku dalszych wypadków (przygód bohaterki/bohaterek):(. Fabuła jest elementem, który interesuje mnie najmniej, spośród wszystkich składników powieści jako gatunku (Fabuła „Manazuru” jest płynna – na szczęście).
    W „Manazuru” obecny jest duch prozy Kawabaty, obecne są elementy znane mi z nowel Kawakami… Czytam, czytam, czytam.
    Uważam, że poważnym minusem polskiego wydania jest brak „Od tłumaczki”. „Od tłumaczki” w „Nadepnęłam na węża” jest tekstem wielce interesującym!
    Kawabata – Kawakami :) Są sąsiadami na półce.
    Mój komentarz wpłynął na Twoje podejście… Dobrze, że nie odebrał Ci przyjemności z lektury :D.

    1. Ciekawe, jaki byłby Twój odbiór „Manazuru”, gdybyś swoją przygodę z pisarstwem Kawakami zaczął od tejże książki, a nie od opowiadań z „Nadepnęłam na węża”.
      Odnośnie dopowiedzeń – hm, podejrzewam, że wiem, co możesz mieć na myśli.
      Z jednej strony „Od tłumaczki” stanowiłoby ciekawe uzupełnienie, dopełnienie „Manazuru”, ale z drugiej – byłoby zabiegiem nieco utrudniającym i komplikującym interpretację, wszak inaczej na literaturę japońską patrzy japonista, tłumacz, a inaczej zwykły czytelnik.
      Kawakami jest fascynującą pisarką, chciałabym więcej jej książek przeczytać i przeżyć. Jest w jej prozie coś z Kawabaty, ale nie tylko. Czytając „Manazuru”, przekonałam się jak wiele jest np. z Tanizakiego czy Ōe. Przynajmniej dla mnie.^^’

      Ależ przyjemności z czytania nie odebrał mi Twój komentarz, po prostu spojrzała z nieco innej, odmiennej perspektywy. Takie inspirujące doświadczenie.
      Słonecznej niedzieli!^^

      1. „Odnośnie dopowiedzeń – hm, podejrzewam, że wiem, co możesz mieć na myśli.” – :D Nie jestem zadowolony ze swej odpowiedzi.
        „Od tłumaczki” ze zbioru nowel zawiera ISTOTNĄ wzmiankę o „Manazuru”, więc może moje grymaszenie nie jest uzasadnione.
        Tanizaki, Ōe – tak, wspomniałaś o nich w recenzji.
        Tanizakiego jeszcze nie czytałem. Przeczytałem „Sprawę osobistą” Ōe, ale w przekładzie z angielskiego, czyli uznaję, że nie znam Ōe :(
        O tak! Kawakami jest fascynującą pisarką. Mam nadzieję, że niebawem Karakter wyda wszystkie książki jej autorstwa!

  3. Hm, ilu czytelników, tyle życzeń, także odnośnie ewentualnych komentarzy tłumacza/tłumaczki ; )
    Niestety, niewiele utworów zarówno Tanizakiego, jak i Ōe wydano w Polsce…
    Czasami przekłady pośrednie są jedyną szansą na poznanie twórczości danego artysty, jakkolwiek pozostaje mieć nadzieję, że z czasem ukaże się więcej tłumaczeń na polski japońskiej literatury bezpośrednio z języka japońskiego.
    Wszystkie jej książki? To byłoby cudowne, bajeczne, wspaniałe – realne?

  4. Myślę, że realne. Twórczość japońskich pisarzy jest lubiana przez liczną część polskich czytelników. Za Karakter wielu trzyma kciuki. Tak, jestem dobrej myśli :).

    1. Obawiam się tylko, że jednak przeważają w Polsce odbiorcy zafascynowani (prawie jedynie) twórczością Harukiego Murakamiego (^_-)
      Też trzymam kciuki za Karakter! xD

  5. Zapewne przeważają, ale…
    Część wielbicieli HM odkryje Kawakami i klasyków. Gdybym nie pokochał Godzilli (będąc przedszkolakiem), nie odkryłbym filmów Ozu.
    Moja mama oglądała „Godzilla kontra Hedora” w kinie. Szczęściara ;).
    Pozdrawiam.

  6. Dziś dowiedziałem się, że istnieje dwutomowa mangowa wersja jednej z książek Kawakami. Widziałem okładki wersji francuskiej.
    Pozdrawiam!

    1. O, a to ciekawe, dziękuję za informację!
      Może kiedyś JPF czy Waneko pokuszą się o wydanie w Polsce mangi na podstawie prozy Kawakami (chyba jeszcze tego nie zrobili^^’ – od jakiegoś czasu nie śledzę polskiego rynku mangi).
      Miłego dnia!^^

  7. Chyba jeszcze nie ma polskiego wydania (a jeśli jest – przeglądarka nic o nim nie wie).
    Ja przeczytałem zaledwie (lub aż) trzy mangi ;) – jedną przetłumaczoną na język polski i dwie w przekładzie angielskim.
    Dzięki! Miłej dzisiejszej lektury książki! Przyjemnego pisania recenzji!
    Pa.

    1. Pozostaje nadzieja, że kiedyś będzie polskie wydanie, bo mnie zaintrygowałeś. Jestem ciekawa, jak wygląda wersja mangowa.
      Trzy mangi? Jakie, jakie, jakie? xD
      Hehe, dziękuję!

  8. Mangi, które przeczytałem to: „Tekkonkinkreet” Matsumoto Taiyō, „Dōmu” Ōtomo Katsuhiro i dwutomowe, wydane przez Hanami „Pitu pitu” Igarashi Daisuke.
    Zapewne są dostępne (nielegalnie) na zainfekowanych stronach internetowych :/
    W domowej biblioteczce mam „Pitu pitu” (Igarashi Daisuke mógłby narysować… „Zapiski…” Kawakami).
    A Kawakami mogłaby gościć na przyszłorocznych Targach Książki!

    1. Pierwszy tytuł wiele mi mówi – widziałam jednak anime, nie znam mangowej wersji.
      Tak, w Internecie jest prawie wszystko, zatem te mangi (a raczej ich skany) są pewnie gdzieś w (nie)zmierzonej sieci.
      Kawakami na Targach Książki to byłby piękny prezent!

  9. Animowany „Tekkonkinkreet” widziałem i ja (i polubiłem – uogólniając).
    Hmm… Myślę, że dział z komentarzami nie jest najodpowiedniejszym miejscem na słowny ping-pong o komiksach i filmach :). Kooo-niec. Pozdrowienia! :)

    1. Hehe, rozumiem, rozumiem^^’ – chociaż komentarze to też jedna z form wymiany myśli, nawet jeśli w pewnych momentach zamienia się w „słowny ping-pong” (podoba mi się to wyrażenie).

      Pozdrawiam~!

  10. Ja na Twoim blogu czuję się jak w… herbaciarni połączonej z biblioteką.
    Dlatego czasem (nader często) się zapominam :)

  11. Hej, Luiza. Czy w Twoje ręce trafiła książka „Pan Nakano i kobiety” (wyd. W.A.B.)? Jestem ciekaw czy tłumaczenia dokonano z oryginału, czy może z przekładu (w najbliższym czasie nie odwiedzę księgarni).

      1. A jednak trafiła w moje ręce, jakkolwiek w książce nie znalazłam informacji, czy był to przekład z japońskiego, toteż sugeruję się nazwiskiem tłumaczki ; )
        Słoneczności^^

      2. Książka trafia w Twoje ręce przed godz. 09:00. W Krakowie dodają nowości wydawnicze do cieplutkiego pieczywa lub egzemplarz „Pana Nakano i kobiet” stał się prezentem… :) Dzięki słoneczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s