Zmysłowa proza. Recenzja książki „Smak języka. Historia pewnej zemsty” Jo Kyung-ran

Tak, to bez wątpienia najczęściej pojawiający się temat w literaturze. Zniewalające, paraliżujące, obezwładniające uczucie. Czy miłość jest oszustwem, ciągłym okłamywaniem tyleż kogoś innego, ile samego siebie? Ile znaczy w ustach człowieka słowo „kocham”, intensywnie spływające z języka w pierwszej fazie miłości, zakochania, pożądania?


W powieści Smak języka Jo Kyung-ran* zwraca uwagę na paralelność celebrowania jedzenia i miłości. Co wspólnego mają ze sobą głód i miłość? Poza metaforycznymi konotacjami, oczywiście. Zmysł smaku (obok dotyku) odgrywa, jak się zdaje, nadrzędną rolę w kształtowaniu percepcji świata, w budowaniu tożsamości, wszak dzieci poznają przestrzeń poprzez wkładanie przedmiotów do ust. Czy to, czego nie mogę (s)próbować, (po)smakować, istnieje naprawdę? Czy mogę pokochać to, czego nie (wy)próbuję?

Trzydziestotrzyletnia Chŏng Chi-wŏn uwielbia gotować. Kuchnia to jej królestwo, azyl, życie. Nie jest to zwykła pasja, nie jest to chęć zaimponowania mężczyźnie. To sztuka. Wyrafinowana, zmysłowa i niebezpieczna sztuka. Pragnienie ugotowania potrawy dla ukochanej osoby staje się celem samym w sobie. Przygotowywanie jedzenia to przekazywanie uczuć niewyrażalnych słowami. Porzucona przez ukochanego mężczyznę Chŏng próbuje poukładać swój zniszczony świat. Zbiera zatem drobne kawałeczki, które pozostały po dawnym życiu – idyllicznym, bajecznym, nierealnym – i przyrządza z nich wyjątkową strawę dla czytelnika. Smak języka to historia o tyleż kobiecie porzuconej, ile człowieku zdradzonym, a przez to pozbawionym tożsamości i właściwości. Wielkie, wzniosłe uczucie, jakim była i miała być miłość, przyniosło łzy i ból zamiast obiecanego szczęścia.

Jak się zdaje, centralną bohaterką Smaku języka jest Chŏng (mimo iż swobodnie jesteśmy w stanie tworzyć różnorodne kompozycje ze składników, które podaje nam Jo Kyung-ran). Poznajemy ją w momencie dla niej przełomowym, granicznym, żeby nie powiedzieć krytycznym. Z czasem, stopniowo zanurzamy się w jej przeszłości, bowiem kobieta wielokrotnie przywołuje ze swej pamięci strzępki rozmów, ułamki słów, fragmenty zdarzeń. Powoli rysuje się przed nami obraz dziewczyny, która straciła swoje, jak się wydawałoby, stałe cechy, stając się osobliwym „człowiekiem bez właściwości”. Wcześniej pełna życia, miłości i radości, uległa, delikatna i łatwowierna, przeistacza się w osobę ogarniętą jedną, obsesyjną, szaleńczą i destrukcyjną myślą: jak sprawić, by „On” wrócił? Zatraca nawet poczucie kobiecości, dryfując gdzieś poza płciowością, poza tożsamością. Jedną ostoją może okazać się dla niej kuchnia. Wraca zatem do restauracji Nove (czyli „dziewięć”), w której debiutowała jako kucharz. Rehabilitacja, odbudowa przestrzeni zaprzepaszczona zostaje w ułamku sekundy, gdy „ta trzecia” odbiera jej królestwo smaku… Ale zemsta będzie wyśmienita.

Afirmacja jedzenia, spożywania potraw, delektowania się zarówno gotowaniem, jak i konsumpcją, łączy się nierozerwalnie w powieści koreańskiej pisarki z miłością – od procesu przygotowania, oczekiwania, dojrzewania, poprzez erupcję smaku, aż ku zniszczeniu, degradacji, degeneracji, wypaczeniu. Subtelna i delikatna kobieta przekształca się w ogarniętą furią mistrzynię kuchni i nie jest to – wbrew pozorom – trywialna historia zemsty. Spokojne życie przybiera z czasem formę psychodelicznego dążenia ciemnego tunelu we własnej duszy. Im dalej, tym mroczniej. Jo Kyung-ran penetruje ciemne obszary duszy człowieka porzuconego, zdradzonego, któremu odbiera się nawet tę ostatnią deskę ratunku, jaką jest jego smakowanie świata.

Smak języka składa się z siedmiu odsłon (jakże inaczej nazwać siedem części, których tytuły to kolejne miesiące roku, licząc od stycznia?) oraz trzydziestu pięciu rozdziałów, numerowanych niezależnie od poszczególnych części. Warto zwrócić uwagę na mniej bądź bardziej dostrzegalne elementy współtworzące powieść. Od konstrukcji (układ styczeń-luty-marzec-kwiecień-maj-czerwiec-lipiec – taka gradacja przywodzi na myśl stopniowanie uczuć: od lodowatych aż po wrzące, rozpalone emocje, jakkolwiek to tylko jedno z możliwych odczytań), poprzez potrawy, przyprawy i składniki, skończywszy na, przykładowo, grze cyfr (choćby: siedem, trzydzieści trzy, dziewięć). Gratulacje (i podziękowania) należą się tłumaczce, Ewie Rynarzewskiej. Zmysłowa proza Jo zyskuje smakowity wyraz i (od)dźwięk w przekładzie na język polski, gwarantując ucztę na wielu poziomach. Dlatego też absolutnie nie zgadzam się na zestawianie tej książki z Kuchnią Banany Yoshimoto. To dwie zupełnie inne estetyki, dwa odrębne literackie światy.

Urodzona w 1969 roku Jo Kyung-ran należy do ciekawszych współczesnych pisarzy z Korei. Nagrodzona kilkoma prestiżowymi literackimi nagrodami autorka Smaku języka zasługuje na uwagę polskich czytelników, którzy posmakowali w literaturze koreańskiej. Psychodeliczne danie, zaprezentowane przez Jo, pozostawia niezatarty i niezapomniany smak (języka)…

——————
* Zwyczaj koreański (ale też i japoński, i chiński…) nakazuje umieszczenie nazwiska przed imieniem. Koreański zapis nazwiska autorki: 조경란. Latynizacje: Jo Gyeong-nan, Cho Kyŏng-nan, Jo Kyung-ran.

Jo Kyung-ran, Smak języka. Historia pewnej zemsty, przeł. Ewa Rynarzewska, Wydawnictwo Łyński Kamień, Warszawa 2009.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

10 thoughts on “Zmysłowa proza. Recenzja książki „Smak języka. Historia pewnej zemsty” Jo Kyung-ran

  1. Gdy czytałam tę książkę, nie przyszło mi do głowy, by zinterpretować miesiące w ten sposób. Ale to ma sens, niewątpliwie. Książka jest niesamowita. Zmysłowość z niej bije. Byłam nią zachwycona od pierwszej chwili, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach. Zaraz po premierze ją kupiłam i wręcz pożarłam. Jeden z lepszych zakupów zeszłego roku :).

    1. Tak, zmysłowość z niej bije – zmysłowość różnie rozumiana (^_-)
      A i świetnie przetłumaczona! (koreańska literatura pod tym względem ma szczęście w Polsce – i oby tak zostało)
      Pozdrawiam!

  2. Bardzo interesująca recenzja!
    Wspomnienie o tłumaczce i jej pracy sprawiło mi szczególną radość. Myślę, że wiele osób spośród licznego grona czytelniczek i czytelników, autorek i autorów tekstów poświęconych lekturom, często zapomina o znaczeniu słowa „przekład”.
    Nie znam języka koreańskiego. Przyłączam się do gratulacji i podziękowań obecnych w recenzji.
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Ja chciałam przeprosić, że tak strasznie nie na temat, ale informuję, że z dniem dzisiejszym mój blog naitoxtaixdei.blogspot.com zmienił nazwę na niebojesieukulturalnienia.blogspot.com .

    A teraz, będąc na Twoim blogu, sobie skojarzyłam, że przecież to idealne miejsce na wybór książek do wyzwania czytelniczego „Japońska literatura”! Po maturze, jak będę je realizować skorzystam z Twoich propozycji ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s