Peregrynacja Robinsona. Recenzja „Ku wielkiej opowieści. O życiu i twórczości Kornela Filipowicza” Jana Pieszczachowicza

Recenzję można przeczytać na stronie e-splot.pl

Reklamy

4 thoughts on “Peregrynacja Robinsona. Recenzja „Ku wielkiej opowieści. O życiu i twórczości Kornela Filipowicza” Jana Pieszczachowicza

  1. Zainteresowałaś mnie bardzo. Przyznaję, że nie znam twórczości „Kornela”, a czuję, że warto ją zgłębiać, kiedy czytam takie refleksje, jak ta zacytowana w Twoim szkicu [Najmądrzej jest po prostu żyć. Nieważne, w jakim miejscu czasu – jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz.]
    Nie wiedziałam też, że to ten Kornel był towarzyszem życia Szymborskiej. O takich prywatnych akcentach niewiele się pisze w odniesieniu do Wisławy.

    Wracam jeszcze do biedy (z mojego wpisu). Czy w literaturze japońskiej jest podejmowany ten temat? mam wrażenie, że obecnie bieda w Japonii nie istnieje. Ale może to jakiś stereotyp się we mnie odzywa?
    Pozdrawiam.

    1. Ja też nie znam, ale chcę to nadrobić, bo uważam, że warto! xD Chętnie przeczytam, co Ty sądzisz o jego utworach xD
      Najbardziej mnie zdumiało, gdy dowiedziałam się, że mój ulubiony wiersz Szymborskiej („Kot w pustym mieszkaniu”) powstał po śmierci Filipowicza…

      W literaturze japońskiej (która została wydana w Polsce) w mniejszym stopniu – sądzę, że „Dzieci ze schowka” (ale jeszcze ich nie czytałam, bazuję na recenzji Matyldy) są takim przykładem.
      W Japonii nadal sporo jest biednych, ubogich, co częściowo jest widoczne np. w parkach (bezdomni, którzy „budują” sobie prowizoryczne „mieszkania” z koców itd. – jeśli mogę tak uprościć ten złożony temat), więc problem jak najbardziej aktualny, ale czy Japończycy chcieliby o tym mówić? Chyba nie…

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!^^

  2. Okładka dziesięciolecia (co najmniej)!
    Pani Wisława Szymborska sprawdziła się w roli fotografa.
    Jeszcze nie dotarłem do tej książki…

    Znalazłem w księgarence „Wielkie cienie małych czarnoksiężników” T. Karpowicza. Jeszcze ich nie kupiłem.
    Dzięki za przedstawienie mi Karpowicza.

    Miłej soboty i miłej niedzieli.

    1. Otóż to! xD

      Karpowicza polecam na początek może „Wiersze wybrane” (w bibliotekach powinny być, chociaż kto wie – tylko raz, w 1969 roku wydane, niestety, niewznawiane).
      Mnie zachwyciły, oczarowały, zainspirowały „Słoje zadrzewne” i „Odwrócone światło” ^^’
      Mam nadzieję, że Wydawnictwo Dolnośląskie będzie wznawiać jego dzieła (nie tylko poetyckie, bo Karpowicz pisał też np. dramaty).

      Dziękuję i również życzę przyjemnego weekendu!^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s