Cesarska gra. Myśli parę o książce „Meijin – mistrz go” Yasunariego Kawabaty

W 1968 roku, gdy w Japonii mężczyźni już od dłuższego czasu z dumą paradowali w garniturach, a kobiety w sukniach „europejskich”, na rozdanie literackiej Nagrody Nobla w tradycyjnym japońskim stroju zjawił się jeden z największych japońskich twórców Yasunari Kawabata (1899-1972). Co istotne, pisarz zatytułował swoją mowę, wygłoszoną po przyznaniu mu prestiżowej nagrody, Piękna Japonia i ja. Można zaryzykować twierdzenie, że Kawabata był jednym z ostatnich „czcicieli” i piewców piękna, szczególnie piękna odchodzącej Japonii, subtelnej, zmysłowej i efemerycznej krainy na Dalekim Wschodzie. Krainy, w której do rangi sztuki urosnąć może… gra go.


W Polsce wydano stosunkowo niewiele dzieł Yasunariego Kawabaty (jak na ironię, zarówno Kawabata, jak i Kenzaburō Ōe – noblista z 1994 roku – nie święcą takich triumfów, jak Haruki Murakami, namiętnie tłumaczony przez młodsze pokolenie japonistów): Kraina śniegu, Głos góry, Śpiące piękności, Tysiąc żurawi (nie liczę opowiadań Kawabaty), dla porównania tylko trzy powieści Ōe zostały przełożone na nasz język (również pomijam opowiadania). Tymczasem Kawabata jest niezwykle „japoński”. Innymi słowy – skupia w swoich dziełach te wszystkie pierwiastki „japońskości”, które najbardziej fascynują i elektryzują gaijinów. Japoński luminarz słowa i obrazu poetyckiego potrafi przenieść czytelnika w wykreowany przez siebie (czy może raczej zrekonstruowany) świat dawnej Japonii. Nieco w cieniu pozostaje utwór Meijin (z polskim podtytułem: Mistrz go) Yasunariego Kawabaty. Może to i dobrze?

Zasadniczo Meijin dotyczy ostatniego, ekskluzywnego, sześciomiesięcznego „pojedynku” (w roku gorącym – 1938). Tenże „pojedynek” (charakterów) to zwieńczenie, ukoronowanie pięknej tradycji go. W finałowej rozgrywce udział bierze Honinbō Shūsai (tu: Honinbō oznacza tytuł honorowy), żegnający się z „zawodowym” uczestnictwem w turniejach go, oraz Ōtake (jego pierwowzorem był Minoru Kitani – młody i zdolny gracz go). Relacja narratora-sprawozdawcy (ale i jednocześnie bohatera), Uragamiego, rozpoczyna się jednak, paradoksalnie, od informacji o śmierci wielkiego mistrza Shūsai na początku 1940 roku… Powoli i stopniowo wkraczamy w świat gry go, próbując uchwycić chociaż na moment eterycznego i płomiennego ducha gry. Czytaj dalej