Świat zdeformowany – o cielesności parę słów [tekst z 2005 roku]

Istnieje wiele sposobów na przedstawienie i próbę narzucenia ludziom swojej wizji świata. Można pisać powieści, recytować wiersze własnego autorstwa, tworzyć muzykę, wreszcie można malować i poprzez obrazy manifestować swoje „ja”. Już po I wojnie światowej narodziła się chęć odbudowy ładu, porządku świata, owocująca niezwykle ożywioną działalnością artystów, którzy za pomocą różnych środków artystycznych prezentowali swoje wyobrażenie świata. Coraz częściej pojawiała się groteska. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że swą największą wyrazistość, moc, czyli apogeum zyskała w… dramacie, mimo iż, jak zauważa Jerzy Kwiatkowski, jest to niesamodzielny rodzaj literacki, przeznaczony tyleż dla czytelnika, ile dla… widza.[1] Dramat – właśnie z powodu tego, iż nie potrzebuje długich opisów, wielu wyjaśnień, jakie są niezbędne w powieści – wydaje mi się jedną z najlepszych możliwości, by kontestować rzeczywistość, a groteska pomaga w wykpieniu konwenansów, stereotypów, hamujących rozwój ludzkości, a co się z tym wiąże i rozwój świata…

Każdy z dramaturgów za pomocą groteski wypracował, a raczej wykreował własny, indywidualny obraz świata. Jednakże to, co łączy często odmienne teatry (teatr Gombrowicza, Witkacego, Becketta czy Mrożka), to problem… cielesności. W XX wieku zaznacza się proces uprzedmiotowienia, reifikacji ludzi – ich ciało staje się towarem; poza tym nadmierna fascynacja ciałem przeradza się w kult ciała od tego zaś niedaleko, aby ciało stało się bogiem… Co ciekawe, problem cielesności prezentowany jest w dramatach zazwyczaj na przykładzie kobiet. Najczęściej mamy do czynienia z dwoma wizerunkami kobiet. Pierwszy z nich to młode, niedoświadczone dziewczę. Drugi to kobieta dojrzała, w pełni świadoma swej atrakcyjności.

Jedyna przedwojenna sztuka Witolda Gombrowicza to Iwona, księżniczka Burgunda. Autor Kosmosu ukazuje jak to młoda dziewczyna, za nic sobie mająca Formę – Formę rozumianą jako zbiór norm, zasad, organizujący życie ludzi – czyni zamęt, swoistą rewolucję na dworze królewskim. Iwona mimowolnie staje się „wyzwolicielką” sekretów, tajemnic mieszkańców dworu; jej ciało jest „zwierciadłem”, w którym dworzanie „przeglądają” się i dostrzegają swoje przywary, wady.

Dziewczyna wprowadza niepokój, o czym świadczą słowa królowej Małgorzaty, matki Filipa: „O, jak to ona ze mnie wszystko powywlekała i ukazała! (…) Każdy, kto spojrzy na nią, może wiedzieć, jaką naprawdę jestem.”[2] Witold Gombrowicz mówił o Iwonie, że „wprowadzona, jako narzeczona księcia, staje się czynnikiem rozkładowym. Obecność niema, zastraszona, jej rozlicznych defektów sprawia, iż każdemu przychodzą na myśl własne jego tajone braki, brudy, grzeszki… i wkrótce dwór zamienia się w wylęgarnie potworności.”[3] Co ciekawe, Filip nie może w pierwszej chwili znieść Iwony, a mimo to postanawia się z nią ożenić. Dzieje się tak, gdyż książę buntuje się przeciwko prawu natury, które każe mu kochać „tylko powabne dziewczęta”.

Witold Gombrowicz tworzy nowy mit ciała – ciała jako naturalnej, a więc może i prawdziwej opozycji wobec sztucznie tworzonych norm społecznych, które „więżą” człowieka, nie pozwalają mu manifestować swojej osobowości, indywidualności, zmuszają do ukrywania swoich pasji w obawie, że przyczynią się do jego śmieszności, że nie zostanie zaakceptowany przez środowisko, że będzie odrzucony, wyśmiany, wzgardzony.

Autor Pornografii celowo w groteskowy sposób ukazuje efekt, jaki wywołała zwykła dziewczyna. Można sądzić, że ciało jest naturalnym orężem, bronią w walce ze sztucznością, pozą, ze skrywaniem swojego prawdziwego „ja”, z uległością wobec konwenansów, stereotypów, a – co się z tym wiąże – z posłuszeństwem względem Formy.

Przeciwieństwem milczącej Iwony jest – jak ją przedstawia Sławomir Mrożek – „dorodna osiemnastoletnia” Ala z dramatu Tango. Dziewczę ze znudzeniem słucha projektów Artura, jego mrzonki męczą ją, mówi: „Filozofia mnie nudzi.”[4] Ala wysuwa spod koszuli nocnej swą nogę i to dość znacznie. Pragnie, by Artur zainteresował się jej ciałem, a nie roił przy niej jakieś plany, które i tak jej nie interesują. Na to posunięcie Ali Artur mówi: „Wystawiasz nogę, bo nie rzucam się na ciebie, jak mój ojciec artysta i ci wszyscy inni. To cię niepokoi. Byłaś już trochę zdziwiona dzisiaj rano, kiedy zostaliśmy sami. Myślałaś, że wiesz, czego chcę od ciebie (…) Myślałaś, że nie zauważyłem, jak poczułaś się nieswojo, kiedy zamiast ciągnąć się od razu na łóżko, zaproponowałem ci małżeństwo (…) Niepokoisz się o swoje uroki.”[5] Artur od raz odkrywa pragnienia Ali i peroruje: „Byłabyś szczęśliwa, gdybym teraz próbował zachować się tak jak mój ojciec. Uspokoiłabyś się od razu, choć oczywiście, żeby mnie ukarać, uciekłabyś natychmiast.”[6] Jednak Ala nie daje za wygraną i w końcu jej prowokacje doprowadzają do tego, iż Artur podziwia jej wdzięki; Ala ironiczne mówi: „Ach, my kobiety… Co my jesteśmy winne, że mamy to ciało? Gdyby można je gdzieś zostawić na przechowanie, jak w szatni. Byłybyśmy bezpieczne od napaści byle kuzyna.”[7]

Jak zauważa Błoński, Mrożek przeciwstawia w dramacie Tango intelekt ciału.[8] Większość kobiet, pragnie zwrócić na siebie uwagę swymi wdziękami, swą cielesnością, a nie wiedzą (w groteskowy sposób prezentuje to Mrożek na przykładzie Ali). Zdaje się, że Ali to obojętne, czy podziwia ją kuzyn, jego ojciec czy wreszcie Edek, który przez Artura traktowany jest jak służący, istotne jest tylko to, że ją podziwia. Ala nic złego nie widzi w tym, iż zdradziła narzeczonego z… Edkiem, Edkiem, który symbolizuje brutalność, ignorancję, głupotę. Edek (podobnie jak Bohater z Kartoteki Tadeusza Różewicza) kobietę traktuje jak przedmiot, jak chwilową rozrywkę – lekceważąco. Analogicznie jak Ala, matka Artura, Eleonora nie dostrzega nic zdrożnego w zdradzaniu męża z Edkiem. Afirmacja ciała staje się więc ważniejsza od wszelkich granic przyzwoitości.

Co ciekawe, w didaskaliach pojawiają się uwagi na temat tego, iż bohaterki Tanga (szczególnie Ala) są ubrane, a nie – jak może myśleć czytelnik czy reżyser teatralny – roznegliżowane. Mrożek pisze: „Ala wyskakuje z legowiska, w długiej do ziemi, nieprzezroczystej – uwaga dla reżyserów o zbyt łatwych skojarzeniach – koszuli, pełnej zakładek, falbanek, aż wyglądającej raczej na strój niż na koszulę nocną.”[9] Błoński zauważa, że Mrożek unika golizny, wyczuwa się niechęć Mrożka do ciała.

Jednakże ubrane postaci kobiecych (szczególnie Ali) więcej odkrywa, niż ukrywa… Parafrazując francuskiego krytyka literackiego Rolanda Barthes’a, mogłabym powiedzieć, że ambiwalencja ubrania polega na tym, że głosi ono nagość w tym samym momencie, gdy ją ukrywa.[10] Kłosińska pisała, że „ubranie ukrywa nagie ciało (…) ale jednocześnie nadaje mu znaczenie, zarysowując jego granicę, zasłaniając odsłania.”[11] Strój kobiecy symbolizuje kokieterię, pobudzenie pożądania męskiego,[12] co wykorzystuje i Ala pojawiając się w nocnej koszuli.

Co ważne, ubranie symbolizuje także… maskę; przebieranie się to zmiana osobowości, a rozbieranie to zrzucenie maski.[13] Zrzucenie maski może nastąpić tylko wtedy, gdy komuś zaufamy. Natomiast, gdy zawiedliśmy się na drugiej osobie bądź obraziliśmy się na nią, znów zakładamy maską. W didaskaliach czytamy: „[Ala] stanowczo obciąga na sobie koszulę, zapina się pod szyją. Dodatkowo okrywa się pledem i wbija sobie na głowę czarny melonik, głęboko na oczy.”[14] Ala i Iwona to młode, niedoświadczone dziewczęta. Natomiast kobietę, która manipuluje, włada mężczyzną, a właściwie jego zmysłami, odnaleźć można bez trudu w sztukach Witkacego. Szewcy, poza historiozofią i pesymistyczną wizją losów ludzkości, przynoszą obraz kobiety fatalnej, demonicznej.

Witkiewicz w groteskowy sposób przedstawia jak to mężczyźni są zabawkami, marionetkami w rękach Iriny. Księżna raz pozwala im na wiele, aby za chwilę oddalić się, trzymać ich z dala, nie pozwolić się dotknąć – tym samym rozbudza ich zmysły. Irina to kobieta-modliszka, schwytaną ofiarą bawi się, wykorzystuje ją, aby zaspokoić swoją przyjemność, próżność; bawi się cierpieniem mężczyzn; księżna przyznaje: „Bezsilność pana, doktorze Scurvy, podnieca mnie do zupełnego wariactwa (…) Niepewność pańska jest dla mnie rezerwuarem najwyuzdańszej, płciowej, samiczkowatej, bebechowato-owadziej rozkoszy (…)” [15] Irina to wamp, czyli kobieta opętująca mężczyzn swą demoniczną urodą, by ich doprowadzić do zguby. Jest kusicielką, famme fatale.[16]

Jan Błoński pisał, że Witkiewiczowscy bohaterowie przypominają manekina, aktora. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że mężczyźni są aktorami, grającymi w teatrze Iriny. Irina jest kobietą perwersyjną, zachwyca się szewcami, mówi: „Takim was [Sajetanie] kocham, śmierdzącego wszarza (…) Ja chyba będę waszą kiedyś – dla samej formy, dla fasonu, dla szyku – żeby tylko było to raz.”[17] Jednakże Irina także gra, gra rolę wyuzdanej kobiety, aby choć na chwilę zbliżyć się do Tajemnicy Istnienia. Za wszystkimi czynami, słowami Iriny kryje się nigdy nienasycone pragnienie zaznania uczucia metafizycznego w życiu.

Ciało pięknej kobiety zawsze budzi pożądanie – i wśród rządzących, i wśród poddanych; demoniczna księżna Irina z łatwością przystosowuje się do kolejnych przewrotów; księżna wyznaje Scurvy’emu: „(…) muszę przez ciebie przejść, bo życie moje inaczej będzie niezupełne. A potem, gdy ty, wysadzony przez nich [szewców], będziesz w loszku gnić konając z żądzy za mną (…) ja oddam się Sajetanowi na szczytach jego władzy, a potem tym cudnym chłopakom śmierdzącym (…)”[18] Ciało kobiety odciąga uwagę mężczyzn od władzy, rozprasza ich – innym grupom społecznym łatwiej wtedy dokonać przewrotu. Scurvy został „zdetronizowany”, gdyż ważniejszą dla niego stała się Irina, a w szczególności jej chwilowa uległość, uległość, na którą czekał od dawna. Gra z Iriną przeradza się w, jak to nazwał Jan Błoński, rozprzężenie instynktów.[19] Irina pociąga erotycznym mistycyzmem[20], Scurvy nie wie, czego ma się spodziewać po księżnej; każde zbliżenie się do Iriny urasta do rangi wielkiego czynu, wydarzenia i – zdaje mi się, że nawet większego niż… rewolucja!

Zupełnie inny – subtelniejszy obraz kobiety przedstawia jeden z twórców teatru absurdu – Samuel Beckett w swym dramacie Szczęśliwe dni. W pierwszym akcie Winnie… zakopana jest w ziemi do połowy. Ciało kobiety ukryte jest przed mężem. Taka niedostępność jest spowodowana najprawdopodobniej wstydem, niechęcią, odrazą bądź niezadowoleniem z własnego ciała. Winnie wspomina, jak to raz spotkała ją i jej męża jakaś para. Mężczyzna mówił: „Czemu on jej nie odkopie? (…) Bo tak, to co on z niej ma? – I co ona ma z niego w ten sposób? (…) ja to bym ją odkopał gołymi rękami – przecież to chyba mąż – i żona.”[21] Zakopanie w ziemi przywodzi mi na myśl pobyt w na przykład kokonie, czyli stopniowe dorastanie, dojrzewanie. To z kolei wiąże się z budowaniem własnej tożsamości, czyli poszukiwaniem siebie, tych wszystkich drobnych elementów, które składają się na naszą osobę, nasze „ja”.

W drugim akcie Winnie zakopana jest już prawie cała (oprócz głowy). Podejrzewam, że jest to oznaką pogłębiającego się wstydu, który spotęgowany został przez wspomnienie mężczyzny i kobiety, głośno komentujących bierność Will’ego. Niedostępność kobiety, jej chęć schowania się, ukrycia przed wzrokiem ciekawych, wydaje mi się być po prostu strachem, iż ktoś dostrzeże defekty jej ciała. Winnie ma kompleksy. Może to także znaczyć obawę przed otwarciem się, pokazaniem tyleż swego ciała, ile… swej duszy (nagość duchowa). Coraz bardziej zakopana w ziemi Winnie zdaje się symbolizować także strach ludzi przed „określeniem się”, przed identyfikacją z daną grupą społeczną; jak również pragnienie spokoju, samotności.

Za pomocą groteskowych „obrazów” autorzy wskazują na wiele problemów związanych z kultem ciała, który przyczynia się między innymi do kreacji świata pozy, Formy; świata, w którym nikt nie może czuć się bezpiecznie i pewnie, gdyż ciało może… „zdradzić” naszą prawdziwą twarz, a tym samym sprowadzić śmiech innych. Jak pisał Gombrowicz – ludzie stwarzają się nawzajem. Pisarze poprzez groteskowe zachowania bohaterów zwracają również uwagę, że czasami ukrywanie swego ciała jest spowodowane wstydem tyleż tego jak się wygląda, ile wstydem przed… „obnażeniem” własnej duszy. Doprowadza to do stworzenia świata ludzi skrytych, samotnych, obawiających się, że ktoś będzie krytykował ich wygląd, zainteresowania, poglądy, czyli ich osobowość; to z kolei przyczynia się do mizantropii – celowej, świadomej ucieczki przed ludźmi.

Groteskowe przedstawienie kobiet jako demonicznych istot, bawiących się mężczyznami prowadzi do refleksji, że to kobiety wyznaczają bieg losów świata, ponieważ poprzez swoje flirty z mężczyznami doprowadzają do skutku rewolucje; frazesy, slogany zamieniają w czyny. Czyżby więc świat kreowany był przede wszystkim przez kobiety?

Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że groteskowy obraz świata, świata, który prezentowany jest w dramatach, zdominował kult ciała. Kult ten powoduje, że każdy chce być za wszelką cenę piękny, ale gdzieś pod tymi marzeniami o byciu idealnym kryje się pragnienie… akceptacji.

——————
[1] Por. J. Kwiatkowski, Dwudziestolecie międzywojenne, Warszawa 2002, s. 371.
[2] W. Gombrowicz, Iwona, księżniczka Burgunda [w:] tegoż, Dramaty, Kraków 1988, s. 71.
[3] W. Gombrowicz, Iwona [w:] tegoż, Testament, Kraków 2001.
[4] S. Mrożek, Tango [w:] tegoż, Wybór dramatów, Kraków 1987, s. 112.
[5] Tamże.
[6] Tamże.
[7] Tamże, s. 114.
[8] Por. J. Błoński, Wszystkie sztuki Sławomira Mrożka, Kraków 2002.
[9] S. Mrożek, dz. cyt., s. 105.
[10] Por. K. Kłosińska, Ubranie jako maska [w:] tejże, Ciało. Pożądanie. Ubranie. (O wczesnych powieściach Gabrieli Zapolskiej), Kraków 1999, s. 251.
[11] Tamże.
[12] Por. W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 2001.
[13] Por. Tamże.
[14] S. Mrożek, dz. cyt., s. 113.
[15] S. I. Witkiewicz, Szewcy [w:] tegoż, Dramaty wybrane t. 2, Kraków 1997, s. 260.
[16] Por. W. Kopaliński, dz. cyt.
[17] S. I. Witkiewicz, dz. cyt., s.  269.
[18] Tamże, s. 311-312.
[19] Por. J. Błoński, Źródła groteski [w:] S. I. Witkiewicz, Dramaty wybrane t. 1, Kraków 1997.
[20] Por. J. Błoński, Szewcy [w:] S. I. Witkiewicz, Dramaty wybrane t. 2, Kraków 1997.
[21] S. Beckett, Szczęśliwe dni [w:] tegoż, Dramaty, przeł. A. Libera, Warszawa 2002 r., s. 212.

Autor: Luiza Stachura [tekst z 2005 roku]

2 uwagi do wpisu “Świat zdeformowany – o cielesności parę słów [tekst z 2005 roku]

  1. „(…) poza tym nadmierna fascynacja ciałem przeradza się w kultu ciała od tego zaś niedaleko, aby ciało stało się bogiem…” – zgadzam się, ale… w „kultu ciata” „u” jest zbędne;
    „Zakopanie w ziemi przywodzi mi na myśl pobyt w na przykład kokonie, czyli stopniowe dorastanie, dojrzewanie. To z kolei wiąże się z budowaniem własnej tożsamości, czyli poszukiwaniem siebie, tych wszystkich drobnych elementów, które składają się na naszą osobę, nasze „ja”.” – ten fragment przywodzi wspomnienie przebywania w studni, znanego z książek pana M. (przepraszam, że znowu o nim…);
    „Czyżby więc świat kreowany był przede wszystkim przez kobiety?” – tak ; )
    „quasi-eseistycznie” i zajmująco. „Ciekawskie”, czyli interesujące. Szczerze : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s