„Bycie prawym jest ważniejsze.”* Recenzja „Panicza” Sōsekiego Natsume

Praca w szkole, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwa, prosta i przyjemna. Dowiadują się o tym już na praktykach studenci kierunków związanych z nauczycielstwem. Istnieją jednak osoby nadal zdecydowanie i konsekwentnie utrzymujące, iż zawód nauczyciela nie jest taki ciężki i trudny, ale – jak powszechnie wiadomo – nieprzekonanych się nie przekona.

Przebywając w szkole, musimy brać pod uwagę nie tylko dzieci i młodzież (jakkolwiek to właśnie dzieci i młodzież są najważniejsi), z którymi będzie pracował potencjalny nauczyciel, ale także… grono pedagogiczne. Niektórzy nauczyciele dość szybko domyślają się i dowiadują, kto donosi na kogo, „kto pod kim dołki kopie” czy wreszcie kto przy uczniach dezawuuje umiejętności i wiedzę konkretnego nauczyciela. Oczywiście, istotnym problemem jest również „materiał nauczania” – czego uczyć i jak uczyć?, jakich efektów oczekujemy?, czy projektowane skutki nauczania są względnie realne, czy (nazbyt) idealistyczne? Pytania i zagadnienia związane ze szkolną rzeczywistością można mnożyć i chyba nigdy się ich nie wyczerpie. Ja poprzestanę na razie na takim lekkim i swobodnym nakreśleniu tła do dalszych rozważań, ale tym razem na tematy literackie.

Każdy kraj (ale nie każda szkoła, niestety) szuka efektywnych metod nauczania. Co zrobić zatem może pojedynczy nauczyciel? Jak rola i etos nauczyciela zmieniały się (i zmieniają) wraz z upływem czasu oraz sposobów patrzenia na (nie tylko) szkolną rzeczywistość? Czy jeden nauczyciel jest w stanie poradzić sobie z konformizmem i oportunizmem innych „pedagogów” oraz dyrekcji? Czy nauczyciel ma (mniej bądź bardziej realną) możliwość przekazania nie tylko wiedzy, ale i postaw etycznych, moralnych? Tak poważnie brzmiące zjawiska i problemy odnajdziemy (odpowiednio literacko przekształcone) w króciutkiej książce Panicz Sōsekiego Natsume.

Kilka słów o autorze – Sōseki Natsume naprawdę nazywał się Kinnosuke Natsume, urodził się w roku 1867, zmarł w 1916 roku. Niewątpliwie jest jednym z najsłynniejszych oraz najwybitniejszych japońskich nowożytnych pisarzy (chociaż należałoby dodać, że Natsume nie tylko był pisarzem, ale i krytykiem literackim, poetą, eseistą). Natsume, z wykształcenia anglista, wykładał literaturę angielską na tokijskim Uniwersytecie Cesarskim. Co ciekawe, przejął na tokijskim Uniwersytecie katedrę po Lafcadio Hearnie (Hearn znany jest z wielkiego zamiłowania do Kraju Kwitnącej Wiśni i licznych publikacji poświęconych japońskiej kulturze). Literatura pochłonęła Natsume całkowicie od 1907 roku. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że najsłynniejszy jego utwór to Jestem kotem, pisane i wydawane w latach 1904-1905. Warto sięgnąć także po późniejsze dzieła japońskiego pisarza, na przykład Sedno rzeczy (1914-1915).

Akcja Panicza rozgrywa się najprawdopodobniej pod koniec XIX wieku, w Kraju Wchodzącego Słońca. W Japonii jest to czas przewartościowań, powolnego otwierania się na Zachód oraz wzmożonych poszukiwań europejskich wzorców. Pierwszy rozdział powieści Natsume dotyczy tokijskiego życia tytułowego Panicza, toteż oscyluje wokół (auto)biograficznych zagadnień, nakreślając tym samym obraz młodego człowieka. Panicz oparcie znalazł jedynie w gospodyni Kiyo, bowiem ani rodzice, ani brat nie okazywali mu ciepła, miłości i zrozumienia. Nie powinny też dziwić nas jego listy wysyłane do Kiyo i ciągłe powracanie myślą do tej kobiety. Inna sprawa, że Panicz jako dziecko (i jako dorosły) cechował się wybuchowym temperamentem, nie unikał bójek. Odznaczał się jednak prostotą ducha i szczerością, które zjednały mu serce Kiyo.

Kolejne rozdziały Panicza przenoszą nas na wyspę Shikoku, a dokładnie do jednego z prowincjonalnych gimnazjów. Tam dwudziestotrzyletni Panicz ma uczyć chłopców matematyki. Panicz jeszcze nie wie, jak wiele (nie)zwykłych przygód doświadczy i o jakiej wagi „aferze” się dowie. A wszystko to za sprawą tyleż uczniów, ile… jednego nauczyciela!

Więcej o fabule pisać nie będę, aby nie psuć przyjemności z czytania świetnej, humorystycznej, dowcipnej i pełnej niezmiernie trafnych spostrzeżeń, opowieści młodego nauczyciela. Należy pamiętać, że zwroty akcji są tyleż istotnym składnikiem warstwy fabularnej, ile doskonale ilustrują fundamentalne problemy społeczeństw praktycznie na całym świecie. Natsume w Paniczu zastanawia się, czy i jak przekazywać wartości etyczne uczniom. Japoński pisarz, co ważne, nie pisze w oderwaniu od praktyki szkolnej, gdyż sam był nauczycielem przez pewien czas w (prowincjonalnym) gimnazjum w Matsuyamie, na wyspie Shikoku (uczył angielskiego). Bogaty zatem w doświadczenie, autor przybliża czytelnikom autentyczny (może momentami nieco przekoloryzowany, wyolbrzymiony) obraz szkoły.

Narratorem Panicza jest… Panicz, oczywiście. Nie poznamy jednak imienia tytułowego bohatera. Na próżno będziemy chcieli go jakoś dookreślić poprzez nazwisko, łatwiej – jeśli chodzi o wiek, Panicz ma bowiem, jak wcześniej wspomniałam, nieco ponad dwadzieścia trzy lata, gdy wyjeżdża na prowincję. Niemniej jednak bez problemu „rozszyfrujemy” charakterologiczny rys postaci narratora, co będzie stanowić świetny asumpt do rozważań nad kondycją nauczycielstwa czy szerzej – całego społeczeństwa.

Panicz zasadniczo jest powieścią czy minipowieścią. Niemniej jednak każdy rozdział ma charakter „anegdotyczny”, przypomina raczej dykteryjkę, niż powieść sensu stricto. Pod tym względem blisko Paniczowi do Jestem kotem. Nie brak w obrębie dzieła także listów, piosenek, przyśpiewek, wierszy(ków).

Język, którym posługuje się w Paniczu Natsume, jest zróżnicowany, niejednorodny. Autor swobodnie sięga po mnóstwo regionalizmów, po gwarę. Niestety, polskie wydanie jest ubogie, miałkie i mizerne. Słabo przetłumaczone (wszak Natsume ma styl charakterystyczny, wyjątkowy i zasługuje na takiż w każdym tłumaczeniu!), ze sporymi (poważnymi!) błędami edytorskimi, „kfiatkami”, dzieło japońskiego pisarza przynosi o wiele mniejszą przyjemność, niż mogłoby. Szkoda, szkoda…

Tak, Sōseki Natsume to jeden z moich ulubionych pisarzy (nie tylko) japońskich. Porywająca historia, charakterystyczna dla wczesnych utworów Japończyka, ustępuje miejsca zadumie, refleksji oraz pogłębionej rewizji różnych społecznych przemian. Panicz zaś jest jedną z „perełek” japońskiej literatury. Można (i dobrze by było) o Paniczu napisać wiele, analizując różne płaszczyzny jak na przykład: kreacje nauczycieli, język utworu, (auto)ironię czy wreszcie problem istnienia oraz „funkcjonowania” wartości etycznych w realnym życiu, w praktyce, a nie tylko w teorii. Warto przeczytać, pośmiać się, ale i zastanowić, czy przypadkiem wiek temu japoński pisarz nie podsumował trafnie szkolnej rzeczywistości?

——————
* Sōseki Natsume, Panicz, przeł. Bożena Murakami, Inter Media, Sosnowiec 2009, s. 135.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “„Bycie prawym jest ważniejsze.”* Recenzja „Panicza” Sōsekiego Natsume

  1. Lubię Twoje recenzje. Pewnie dlatego, że często piszesz o książkach, do których ja pewnie nie dorwę się, bo albo ich nie znajdę w bibliotekach, albo zapomnę, że miałam takich szukać… :)

  2. A ja się zaczęłam zastanawiać, czy Sōseki nie miał jakiś problemów z nauczycielami… W końcu w „Jestem kotem” też wziął sobie nauczyciela na tapetę. Jak to jest w jego innych utworach?

    1. Może i miał problem z nauczycielami, ale… tyleż jako uczeń, ile jako nauczyciel xD Szczerze mówiąc, w ten sposób nie patrzyłam jeszcze na jego prozę. Jeśli się dowiem czegoś więcej, to na pewno napiszę.

  3. Opisujesz tyle cudownych książek i tak do nich zachęcasz, że ja chyba dam w gazecie ogłoszenie „wyjdę za milionera”. Wyjdę za niego, usiądę w domu bez pracy/studiów i zacznę czytać, czytać, czytać xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s