Lubieżnie. Recenzja „Tajemnej historii pana Musashiego” Jun’ichirō Tanizakiego

Przez pamięć woni kwiatów pomarańczy kukułko
Przybądź do Wioski Opadających Kwiatów*

Powiedz, drogi czytelniku, co kryje się w twoim sercu? O czym marzysz? O czym przypomina ci każdej nocy podświadomość? Jakie są twoje najdziksze i najbardziej nieujarzmione fascynacje i fantazje? Czego o tobie nie wie nikt? Czy naprawdę nikt nie wie?


Jun’ichirō Tanizaki należy do najbardziej znanych i najlepszych japońskich pisarzy. Urodził się jeszcze w XIX wieku (1886), w Tokio, zmarł zaś w 1965 roku. Początkowo Tanizaki zafascynowany był Zachodem, ale w późniejszej fazie swojego życia powrócił do „korzeni”, czyli kultury (szeroko pojętego) Wschodu. W jego twórczości dostrzec można między innymi próby odnalezienia wspólnej płaszczyzny (porozumienia) dla Zachodu i Wschodu.

Polski czytelnik (który nie zna języka japońskiego, oczywiście) może zapoznać się z kilkoma jego dziełami takimi jak Dziennik szalonego starca, Niektórzy wolą pokrzywy czy Ulotny most snów. Każdy miłośnik literatury penetrującej zakamarki świadomości powinien sięgnąć po jego dzieła. Warto przyjrzeć się literackim przestrzeniom i pomostom budowanym na styku dwóch wielkich kultur – Wschodu i Zachodu. Myśli, przeżycia i zdarzenia (za)pisane są pięknym, wykwintnym językiem, co stanowi jeden z walorów prozy Jun’ichirō Tanizakiego.

Tajemna historia pana Musashiego utrzymana jest w charakterze dzieła powstałego na faktach. Za „pomocnicze” utwory („pomocnicze”, bo uzupełniające pewne informacje) służą dwa quasi-dokumenty: Marzenie nocy, których autorką jest mniszka Myōkaku, oraz Wyznania Dōamiego (autor, Dōami, służył u pana Musashiego). Tajemna historia pana Musashiego stanowi swoisty aneks, osobliwy „apokryf” do Kronik Wojennych Domu Tsukuma, będących… również quasi-historycznym źródłem wiedzy na temat jednego z samurajskich rodów. W spisanej jesienią 1935 roku przedmowie autor, czyli „Rybak z Sheyang”, wprost poinformował czytelnika o treści książki. Otóż głównym tematem będą… masochistyczne skłonności pana Musashiego.

Co oczywiste, zarówno przedmowa, jak i sam utwór noszą znamiona fikcji literackiej. Mogłabym zaryzykować twierdzenie (czy raczej mogłabym strawestować słynne powiedzenie), że w każdej fikcji kryje się źdźbło prawdy. Nie jest bowiem tajemnicą, że samuraje, waleczni wojownicy, nierzadko kierowali ujście swych żądz w stronę młodych chłopców, paziów – ślicznych i delikatnych niczym młoda dziewczyna.

Stylizacja na utwór autentyczny, „autentyk”, przywodzi na myśl zabiegi typowe już dla literatury oświecenia – ot, „rękopisy”, „pamiętniki”, „dzienniki” znalezione niby przypadkiem przez pewnego uczonego bądź przygodnego czytelnika. Tytuły rozdziałów (wchodzących w skład kilku ksiąg, z których składa się Tajemna historia pana Musashiego) przywodzą na myśl tytuły rozdziałów choćby w Don Kichocie Miguela de Cervantesa Saavedry. Później podobny zabieg zastosuje (oczywiście, odpowiednio reinterpretując i trawestując) na przykład Haruki Murakami w Kronice ptaka nakręcacza.

O fabule, aby nie psuć przyjemności czytelnikowi, można powiedzieć tyle, że oscyluje wokół wyuzdanych fantazji i fascynacji pana Musashiego – dzielnego i walecznego wojownika, który pewnej nocy, gdy jeszcze chłopięciem był, odkrył, że najbardziej elektryzuje i podnieca go… Ale nie, nie zdradzę. Warto przeczytać o „kobiecych głowach”, o szukaniu sposobności, by tłumione i uśpione żądze mogły zostać chociaż częściowo nasycone i zaspokojone.

Dobrze jest zwrócić także uwagę na kreacje kobiet, bowiem obserwacje Tanizakiego są niezwykle trafne i celne. Czytelnik, niejednokrotnie prowadzony przez narratora (rzekomego „Rybaka z Sheyang”), poznaje lepiej nie tylko realne życie japońskich wojowników, ale i dam dworu. Wiele faktów z życia samurajów zbieżnych jest z życiem wojaków z naszych stron. Podobnie wygląda kwestia kobiet – towarzyszek (niektórych) męskich rozkoszy, pozornie biernych i uległych, a w efekcie niezwykle przebiegłych i często wyrachowanych (chociaż, wiadomo, wyjątki się zdarzały).

Tanizakiego porównuje się między innymi do Oscara Wilde’a. Nie są to porównania na wyrost, wręcz przeciwnie – inspirujące paralele można by z powodzeniem odnaleźć między chociażby Portretem Doriana Graya a właśnie Tajemną historią pana Musashiego. Grzech, zdeprawowanie, lubieżność, bezwstydność, tłumione żądze, podskórne pragnienia i wieczne nienasycenie – to nieliczne z punków stycznych, „słów-kluczy” rozbrajających powieść Tanizakiego i wprawiających czytelnika w zdumienie.

Jun’ichirō Tanizaki ma dar kierowania czytelnika ku ciemnym i krętym drogom pożądania. Zmysłowo, ale niekoniecznie subtelnie. Niemalże zwierzęco, chociaż z taktem i umiarem. Dziko i szaleńczo, ale jednak za kotarą osłaniającą nieprzyzwoitości, aby nadmiernie nie zgorszyć czytelnika, którego obecności narrator permanentnie jest świadomy i do którego kieruje opowieść o panu Musashim. Zabawnie i dramatycznie – jednym słowem, tragikomicznie i… odważnie!

——————
* Jun’ichirō Tanizaki, Tajemna historia pana Musashiego, przeł. Krystyna Piórkowska, PIW, Warszawa 1996, s. 133.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

4 thoughts on “Lubieżnie. Recenzja „Tajemnej historii pana Musashiego” Jun’ichirō Tanizakiego

  1. Odnośnie kobiecych kreacji, Tanizaki w ogóle uchodzi za pisarza, który doskonale kreśli płeć piękną; kobiety u tegoż pisarza nie są tylko elementem uzupełniającym męski świat, wręcz przeciwnie, stają się niekiedy bohaterkami głównymi, mają duszę, myśli, ich możliwości nie ograniczają się tylko do posłusznego spełniania przykazań mężczyzny – co w tamtych czasach było w literaturze ewidentną nowością.

    „Tajemnej historii…” nie czytałam jeszcze, zatem na temat samej książki się nie wypowiem. Tanizaki jednak, zarówno twórczo jak i w odniesieniu do jego biografii, zachwyca.

    Pozdrawiam!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s