Absurdalny świat. Recenzja „Urwiska czasu” Kōbō Abego

Jak się wydaje, Kōbō Abe jest jednym z najbardziej znanych w Polsce japońskich pisarzy. Niewątpliwie zawdzięcza to powieści Kobieta z wydm, chociaż w naszym kraju ukazały się jeszcze inne jego książki, na przykład Czwarta epoka czy Schadzka. Abe urodził się w 1924 roku w Tokio, zmarł zaś w 1993 roku (także w Tokio). Myli się ten, kto sądzi, że Abe ograniczał się jedynie do tworzenia utworów prozatorskich, bowiem zajmował się także pisaniem dramatów oraz scenariuszy. Warto również wspomnieć o esejach Abe, ale o tym za chwilę.


Tytuł Urwisko czasu w polskim wydaniu posiada co najmniej podwójne znaczenie i odniesienie – jest to bowiem tytuł całej antologii (utwory wybrał sam Mikołaj Melanowicz – jeden z najbardziej zasłużonych polskich japonistów), ale z drugiej strony Urwisko czasu to tytuł trzeciego utworu dramatycznego (monodramu właściwie) z osobliwego tryptyku…

Trzy utwory dramatyczne: Mężczyzna, który przemienił się w pałkę, Torba oraz Urwisko czasu stanowią całość i jako taką należałoby ją rozpatrywać. Pierwszy z wymienionych dramatów, wchodzących w skład tryptyku, mówi o śmierci, drugi – o narodzinach, zaś trzeci (Urwisko czasu) o postępie. Interesujący jest przede wszystkim absurd, którym posługuje się Abe. To, co zdroworozsądkowe, zepchnięte zostaje przez irracjonalne wydarzenia, kuriozalne zbiegi okoliczności. Dlatego też można pokusić się o przeprowadzenie analogii między dramatami Abe i dramatami Sławomira Mrożka (jakkolwiek, niestety, ze stratą dla japońskiego pisarza).

Dramaty zaprezentowane w polskim wydaniu są mgliste, absurdalne, pełne fantasmagorii. Wszystko jest możliwe, świat materialny wchodzi w interakcję ze światem duchowym, nieuchwytnym (jakby się zdawało). Jawa i sen, rzeczywistość i kraina oniryczna przeplatają się, wzajemnie warunkując swoje istnienie.

Zresztą nie tylko dramaty odznaczają się takim stopniem komplikacji i kombinacji tego, co zmysłowe, z tym, co pozazmysłowe – analogicznie jest w przypadku krótszych form prozatorskich. Opowiadania wybrane przez Mikołaja Melanowicza dotyczą przede wszystkim życia i funkcjonowania jednostki w społeczeństwie. Abe przez pewien czas był członkiem komunistycznej partii – doświadczenia z tego okresu widać doskonale choćby w (paradoksalnie) nostalgicznym i lirycznym opowiadaniu (opowieści?) Życie poety.

Konflikt jednostki nieprzystosowanej do ujednoliconego, „znormalizowanego”, quasi-egalitarnego życia społecznego został odzwierciedlony w opowiadaniu otwierającym antologię – Dendrocacalia. Postawa naukowa zderzona ze swobodnym i (poniekąd) twórczym podejściem do życia doprowadza do intrygujących wniosków. Wszystko to, co wykracza poza odgórnie ustaloną „normę” musi zostać przycięte, ujęte w sztywny gorset norm i nakazów.

Opowiadanie Żołnierska zapłata, silnie zanurzone w naszych lękach i obawach, znalazło się także w innej antologii pod redakcją Mikołaja Melanowicza, Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945-1975.

Intrygującym utworem jest Pies. Kōbō Abe w nietypowy sposób ukazuje podporządkowanie się rolom społecznym. Nie omieszkał japoński pisarz przyjrzeć się także (a może przede wszystkim?) naszej permanentnej grze z irracjonalnością. Jak pies może przemawiać ludzkim głosem? Czy to w ogóle możliwe? W bardzo odległych skojarzeniach pojawia się postać psa z opowiadania Michaiła Bułhakowa – Psie serce – jakkolwiek oba utwory poruszają odmienne problemy.

W opowiadaniu Mężczyzna latający po niebie (analogicznie jak w Psie) nasz zdrowy rozsądek wymaga od nas, abyśmy wątpili w możliwość samoistnego latania. Nie jestże to przypadkiem odwieczne pragnienie człowieka, by móc latać? Jawa i sen zlewają się w jedno. Czyśmy śnili tylko nieziszczalny sen ludzkości?

Nieobce są Abe rozważania na temat ludzkiej kondycji (Za zakrętem) – na ile jesteśmy w stanie powiedzieć cokolwiek o sobie, na ile sami siebie znamy. Co się stanie, gdy zapomnimy, jak się nazywamy, kim jesteśmy, kim są otaczający nas ludzie? Innymi słowy, czasami zdaje się, że to imię i znane nam osoby konstytuują nasze istnienie – bez imienia i bez twarzy, które by nas rozpoznały, rozpływamy się we mgle (nie)pamięci.

Pierwszy (króciutki) esej, Dlaczego piszę, to swoiste preludium do Wielorybów spieszących ku śmierci. Kōbō Abe snuje rozważania na temat przyszłości człowieka, świata i człowieczeństwa. Co ważne, „człowieczeństwo” nie występuje tu tylko jako pewne pojęcie, definicja, słowo. W centrum uwagi Abe człowieczeństwo jawi się jako zbiór właściwości odróżniających nas, ludzi, od innych istot. Futurologiczna wizja momentami zahacza o to, co japoński pisarz zaprezentował w Czwartej epoce.

Bez wątpienia Abe sięga po rozwiązania właściwe dla teatru absurdu i przekłada je nie tylko na język dramatu, ale i prozy. Nieobcy jest mu również osobliwie pojęty realizm magiczny. Kōbō Abe wykorzystuje chwyty typowe dla literatury fantastycznej i z powodzeniem łączy je z problemami socjologicznymi bądź psychologicznymi.

Urwisko czasu to chyba najlepszy miernik pisarstwa Abe – jeśli komuś się spodoba, to śmiało powinien sięgnąć po inne jego utwory. Jeśli jednak czytelnik powie zdecydowanie „nie”, to zupełnie swobodnie, bez straty może porzucić próby zagłębiania się w Czwartą epokę czy Kobietę z wydm.

——————
Kōbō Abe, Urwisko czasu, wyboru utworów dokonał Mikołaj Melanowicz, WILGA, Warszawa 1998.

Autor: Luiza Stachura

Spis utworów:

1. Dendrocacalia (1949) [przeł. Mikołaj Melanowicz]
2. Życie poety (Shijin no shōgai, 1951) [przeł. Mikołaj Melanowicz]
3. Pies (Inu, 1954) [przeł. Mikołaj Melanowicz]
4. Za zakrętem (Kabu no mukō, 1966) [przeł. Estera Żeromska]
5. Żołnierz ze snu (Yume no heishi, 1957) [przeł. Henryk Lipszyc]
6. Mężczyzna, który przemienił się w pałkę (Bō ni natta otoko, 1969) [przeł. Estera Żeromska]
7. Torba (Kaban, 1969) [przeł. Estera Żeromska]
8. Urwisko czasu (Toki no gake, 1969, 1974) [przeł. Mikołaj Melanowicz]
9. Mężczyzna latający po niebie (Sora o tobu otoka, 1975) [przeł. Mikołaj Melanowicz]
10. Dlaczego piszę (Naze kaku ka, 1985) [przeł. Monika Jura-Kołodziejczyk]
11. Wieloryby spieszące ku śmierci (Shi in isogu kujiratachi, 1985) [przeł. Monika Jura-Kołodziejczyk]

Reklamy

8 thoughts on “Absurdalny świat. Recenzja „Urwiska czasu” Kōbō Abego

  1. Dzień dobry :)

    Ciekawa recenzją… U Abe czytała tylko ‚Kobietę z wydm’. Ale Twoja recenzja przekonuję mnie, bym sięgnęła po coś jeszcze. Dziękuję :)

    Pozdrawiam!

  2. Opowiadania takie jak „Pies” czy „Mężczyzna latający po niebie” wydają się być całkiem interesujące. Oniryzm to słowo, na dźwięk którego natychmiast pojawia się u mnie zainteresowanie daną pozycją. Cóż, zobaczymy. ;) Na razie muszę skończyć „Muzeum…” Pamuka, a później wyruszę na łowy, znaczy się, na łowy biblioteczne (dlaczego ten przymiotnik rymuje się z innym: nieskuteczne?).

    1. Ciekawa jestem, co powiesz o opowiadaniach Abe.
      Pamuka chciałabym coś przeczytać – może też znajdę w bibliotece xD
      Powodzenia w szukaniu ^.~ (oby „łowy” były udane xD”)

      Pozdrawiam^^

      1. A jak wymawia się imię i nazwisko autora? Pytam, bo zamierzam zadzwonić do wszystkich okolicznych bibliotek, może gdzieś będzie. Mam też nadzieję nie trafić na stażystki; ostatnio jakaś dziewczyna, która przyznała się, że przyjęła staż na czas wakacji, i dlatego nie wie, jak sprawdzić, czy dana pozycja jest dostępna, poradziła mi: „a to literatura japońska, to, czego pani szuka?, a może zainteresuje panią Mrukurumi, widzę tu jakąś jego książkę, o bieganiu coś”.
        Czytałam „Nowe życie” Pamuka, po lekturze podróż autobusem już nigdy nie była taka sama. ;) „Muzeum…” zdecydowanie odbiega tematycznie od moich zainteresowań, ale jest tam dużo szczegółów, na których mogę się skupić. W domu natomiast mam „Dom ciszy” i chętnie go oddam/wymienię/cotamjeszcze, gdybyś była zainteresowana. :)

  3. @Kasjeusz:
    Kooboo Abe (to są dwa długie „o”) – kiedyś mieliśmy iloczas w języku polskim. Obecnie długie samogłoski służą tylko podkreśleniu emocji itp. (nie zmieniają znaczenia wyrazu), np. taaaaka ryba ; )
    W Polsce mówimy Kobo Abe (z krótkim „o”) i jakiś wielki błąd to nie jest (z naszej perspektywy nie jest błędem, bo pewnie Japończycy widzą to inaczej ; )).
    Często panie w bibliotece układają książki Abe pod literką… K. Dzieje się tak dlatego, że na okładkach polskich wydań nie stosuje się jednolitego zapisu – raz się rozpoczyna od imienia (Haruki Murakami, Anchee Min), innym razem od nazwiska (Yoshimoto Banana czy Kawabata Yasunari, Abe Kobo, Oe Kenzaburo, Dai Sijie). Panie w bibliotece są przyzwyczajone, że imię poprzedza nazwisko, więc książki trzeba szukać albo pod inicjałem imienia, albo pod inicjałem nazwiska ; )

    Haha, dobre z tym Murakamim xD
    To jakie teraz są katalogi w bibliotekach?
    Na szczęście w krakowskiej wojewódzkiej bibliotece publicznej książek można szukać w katalogu elektronicznym.

    Ja się na razie przymierzam do Pamuka, zobaczymy, co z tego będzie.
    Jestem zainteresowana xD

    Pozdrawiam serdecznie^^

  4. Dziękuję za obszerne wyjaśnienia.
    Owszem, w mojej bibliotece lokalnej jest katalog elektroniczny, ale dostępny tylko dla obsługi. Rozumiesz, pani siedzi przy biurku z komputerem, a potencjalny czytelnik może podejść do niej i spytać o konkretną pozycję. Jestem raczej leniwą osobą, więc zawsze poprzedzam swoje wizyty telefonami. Tamta stażystka nie umiała nawet włączyć programu z katalogiem (ja bym wolała przemilczeć ten fakt, zasłoniłabym się awarią albo czymś w tym rodzaju).
    Wracając do Abe – podobno jest jeden egzemplarz w mojej szkolnej bibliotece. Podobno, bo od marca br. ma go jakiś chłopak z pierwszej (teraz już drugiej) klasy. Albo ma postępującą zaćmę, albo kleptomanię. ;)
    Skoro jesteś zainteresowana, podaj mi swój adres na e-maila (jest w profilu), to jutro wyślę tego Pamuka.

    1. Polecam się na przyszłość ; )
      A, tylko dla pań bibliotekarek. To nieciekawie. Nie dziwię się, że dzwonisz. Stażysta stażyście nierówny, ale zdumiewa mnie, że zostawiają stażystkę samą i nawet nie powiedzą jej, jak włączyć katalog (pomijam fakt, że na bibliotekoznawstwie mają zajęcia poświęcone różnym systemom katalogowania książek…).
      O, u mnie w liceum na pewno by nie było – pani bibliotekarka gustowała w romansach i te kupowała w pierwszej kolejności ; )
      Amator Abe pewnie odda książkę… przed maturą. Chociaż… kto wie.
      Mnie najbardziej podoba się w wojewódzkiej bibliotece to, że jak już znajdę upragnioną książkę w katalogu, to okazuje się, że powinna być zwrócona np. 2-3 lata temu…
      Dziękuję!^^’
      Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s