Bezwarunkowe posłuszeństwo. Recenzja książki „Szelest złotolitego brokatu” Hisako Matsubary

Hisako Matsubara urodziła się w 1935 roku, w pięknym japońskim mieście Kioto. Jej ojciec był kapłanem shintoistycznym. Matsubara studiowała nie tylko w Japonii (w Tokio), ale i w Ameryce (w Pensylwanii) oraz Europie (w kilku niemieckich miastach). Od 1962 roku mieszka w Niemczech. Pisze zarówno po niemiecku, jak i po angielsku. Jej siostra, Naoko Matsubara, jest ilustratorką książek.


Co ciekawe, Hisako Matsubara rozpoczęła swoją przygodę z pisaniem w „Die Zeit”. O Japonii napisała kilka książek, jedną z nich jest napisany po niemiecku utwór z 1978 roku Szelest złotolitego brokatu. Był to debiut prozatorski Matsubary i, trzeba przyznać, bardzo udany.

Akcja książki Szelest złotolitego brokatu rozgrywa się w małej mieścinie Himari. Trudno jednoznacznie określić czas akcji, bowiem narracja rozpoczyna się i kończy w latach (jak możemy przypuszczać) co najmniej 60. XX stulecia. Trzonem powieści są jednak wydarzenia z końca XIX wieku i początku XX wieku.

Przypomnę pokrótce, że w epoce Meiji (Epoce Światłych Rządów, od 1989 roku do 1912) doszło do zniesienia rządów shogunów. Miała miejsce wówczas szybka modernizacja (na wzór zachodni) Kraju Wschodzącego Słońca. Japonia pozostała pod silnym wpływem szeroko pojętego Zachodu – łaknęła i pragnęła wszystkiego tego, co europejskie czy amerykańskie, często nie zważając na ewentualne konsekwencje bezkrytycznego zaanektowania zachodnich wzorców.

Córka samuraja z rodu Hayato, Tomiko, poślubiła Nagayukiego. Nagayuki jeszcze jako chłopiec (ze zubożałej arystokracji) został przyjęty do rodziny Hayato, wychowano go w duchu samurajskiego etosu. Niedługo później Nagayuki kończy prestiżową tokijską uczelnię z wyróżnieniem, jako prymus. Tymczasem ojciec Tomiko – jak przystało na samuraja – kurczowo trzyma się swoich zasad i mimowolnie doprowadza rodzinę od bankructwa. Wysyła zatem Nagayukiego do Ameryki, aby… rozsławił imię rodu Hayato. Mimo iż młodzieniec otrzymał liczne oferty do japońskich przedsiębiorców, ojciec Hayato podtrzymuje swoje zdanie: Nagayuki nie może liczyć na innych, musi sam, jak prawdziwy samuraj, poradzić sobie na obczyźnie, rozsławić imię rodu Hayato i powrócić w chwale, obleczony w złotolity brokat, do kraju.

Początkowo Nagayuki miał spędzić w Ameryce rok. Niemniej jednak w niespełna rok po wyjeździe do „dalekiego kraju” rodzi się jego córka, Michi. Nagayuki nie wraca, a jego listy są bardzo mgliste i niejasne… Jak dalej potoczą się losy bohaterów? Warto przeczytać Szelest złotolitego brokatu, by w pełni zrozumieć tragedię, którą na rodzinę bezwiednie sprowadził ojciec Hayato.

Powieść Szelest złotolitego brokatu zbudowana została na retrospekcjach, wspomnieniach. Matsubara zastosowała kompozycję klamrową – Preludium oraz Finał rozgrywają się (zapewne) w drugiej połowie XX wieku i ich główną bohaterką jest wnuczka Nagayukiego i Tomiko. Środkowa i zarazem najważniejsza część utworu poświęcona została tragicznej historii małżeństwa Tomiko i Nagayukiego. W powieści dominuje narracja trzecioosobowa, pojawia się jednak często mowa pozornie zależna. Na wydarzenia patrzymy najczęściej z perspektywy Tomiko.

Hisako Matsubara w swoim debiutanckim utworze porusza kilka ważkich tematów, spośród których na uwagę zasługuje (jak się zdaje) przede wszystkim problem japońskich emigrantów. Japończycy przybywali w dużych grupach do Ameryki, bardzo często bez wykształcenia (wśród nich wyróżnia się Nagayuki), bez znajomości, bez kontraktów. Nic więc dziwnego, że byli wykorzystywani jako „tania siła robocza”, gnębieni, obrażani i niszczeni zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Nielicznym udało się „dorobić”, szachrując i oszukując. Ludzie delikatni, uczciwi i szlachetni jak Nagayuki z trudem, mozolnie wypracowywali sobie dobrą opinię wśród amerykańskich przedsiębiorców. Nadal jednak „złotym runem” pozostawał tytułowy „złotolity brokat” i on stawał się miernikiem sukcesu dla mieszkańców małych japońskich miasteczek. Każdy kto wrócił obleczony w „złotolity brokat”, mógł liczyć na mir, szacunek i poważanie. Pozostali, choćby i cieszyli się estymą wśród amerykańskich przedsiębiorców, w rodzinnych stronach uznawani byli za przegranych.

Japońska pisarka ostro krytykuje ślepe posłuszeństwo, wierność zasadom i etosowi samurajskiemu, a zatem wierność wartościom, które na początku XX wieku zepchnięto na margines, wyparto i porzucono. Brak własnego zdania, brak siły wewnętrznej i pewności siebie przyczyniają się do dramatu rodziny Hayato. Jedynie zdrowy rozsądek zachowuje matka Nagayukiego, Fumiya. Trzeźwo ocenia decyzje głowy rodu Hayato. Analizuje, szuka wyjścia z patowej sytuacji, wyciąga wnioski i próbuje (jak się wydaje, bezskutecznie) pchnąć do działania rodzinę Hayato.

Na przykładzie życia Fumiyi czy choćby Tomiko poznajemy także trudy i przykrości, których doznawały kobiety. Co istotne, poniżenie, ostracyzm, niechęć i reifikacja dotykały zarówno wiele kobiet w japońskich małych miasteczkach, jak i wielu Japończyków, którzy zdecydowali się pojechać do Ameryki bez kontraktu, bez pewności zatrudnienia.

Hisako Matsubara pisze pięknym, subtelnym językiem, toteż jej proza jest eteryczna, zwiewna, delikatna. Szelest złotolitego brokatu to przejmująca powieść, w której nie ma wygranych. Nieporozumienia, nie(z)rozumienie cudzych oraz własnych uczuć, dodatkowo jeszcze inercja, bierność i uległość przyczyniają się stopniowo do tragedii. Niełatwa rola kobiet, ścisłe podporządkowanie (omylnym) radom głowy rodziny są źródłem… ironii tragicznej, tak typowej i charakterystycznej dla antycznej tragedii.

——————
Hisako Matsubara, Szelest złotolitego brokatu, przeł. Krzysztof Radziwiłł, PIW, Warszawa 1982.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “Bezwarunkowe posłuszeństwo. Recenzja książki „Szelest złotolitego brokatu” Hisako Matsubary

  1. mam tą książkę, nawet nie wiedziałam….
    swietnie piszesz, ja tak sobie zaglądam, podczytuję, kompletuję ksiazki japońskich autorów, znajduje gdzies na allegro a potem jak juz uporam sie ze stosami jakie mi zalegają wezmę się za nie.

  2. Ha, to wręcz niezwykłe, że ludzkość, na pozór pełna tak różniących się od siebie osobników oraz całych nacji, w gruncie rzeczy jest do siebie bardzo podobna – niezależnie od szerokości geograficznej trapią nas te same albo b. podobne problemy, towarzyszą te same troski oraz niepokoje.

    Recenzja bardzo profesjonalna – wydaje mi się, że znakomicie wychwyciłaś wszelkie niuanse, które umieściła w swojej prozie Matsubara Hisako. Sytuacja, w jakiej znalazła się Japonia na początku XX wieku była bardzo ciekawa – z jednej strony głębokie przywiązanie do tradycji (reprezentowane przez starsze pokolenia), a z drugiej to zachłyśnięcie się zachodem, któremu początkowo ulegli przecież Tanizaki, czy Natsume. Hisako świetnie pokazuje, że zarówno bezmyślne trwanie przy tradycji przodków jak również ślepe naśladownictwo wzorców zza oceanu do niczego dobrego nie prowadzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s