Recenzja książki „Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego” Jan Garavaglii

Recenzję można przeczytać na stronie bookznami.pl

Z racji, że (chwilowo?) stara strona bookznami.pl nie działa, zamieszczam tekst na blogu [01.05.2013]

 

Jan Garavaglia urodziła się w 1956 roku, obecnie jest lekarzem sądowym w Orlando na Florydzie. W Polsce znają ją tyleż czytelnicy, ile widzowie, bowiem pani doktor realizuje program dokumentalny pod tytułem Dr. G (ang. Dr. G: Medical Examiner). Jan Garavaglia, między innymi w związku z ogromną popularnością programu, zdecydowała się napisać książkę na podstawie swoich doświadczeń zawodowych.

W 2008 roku światło dzienne ujrzała publikacja Garavaglii, którą polski czytelnik ma możliwość przeczytać już teraz, w 2010 roku, dzięki Wydawnictwu Znak. O czym przekonuje nas już tytuł, Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego w założeniu ma być poradnikiem, jak uniknąć przedwczesnej śmierci. Co ważne, polska edycja książki zaopatrzona jest w odpowiednie przypisy wszędzie tam, gdzie amerykańskie rozwiązania odnośnie służby zdrowia są rozbieżne z polskimi. Dzięki temu uzyskujemy kilka cennych informacji.

Książka pani patolog składa się ze wstępu, dwunastu rozdziałów (swoistych odcinków) oraz epilogu – mogłabym zaryzykować twierdzenie, że kompozycja Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego przypomina miniserial. We wstępie Garavaglia wyjaśnia między innymi różnicę między patologiem a koronerem, informuje o „narzędziach” lekarza sądowego czy wreszcie przybliża czytelnikom podstawowe terminy związane z patologią sądową.

Pierwsze dwa rozdziały książki Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego poświęcone zostały: obawom związanym z wizytą u lekarza, błędnie wydawanym przez farmaceutów medykamentom tudzież nieprzestrzeganiu przez pacjentów zaleceń lekarza. Nie brak również wzmianki o działaniu suplementów diety. W rozdziale trzecim Garavaglia opisuje choroby i urazy, których nabawić możemy się w… szpitalu. Następnie porusza problem wypadków na drodze. W piątym rozdziale pani patolog zajmuje się (nad)wagą oraz prawidłowym odżywianiem. Kolejne trzy rozdziały poświęcone zostały odpowiednio: alkoholizmowi, narkomanii i paleniu papierosów. W rozdziale dziewiątym Jan Garavaglia opisuje niebezpieczeństwa czyhające na nas w otaczającym nas środowisku – jak choćby ulatniający się tlenek węgla. Specjalnie dla mężczyzn pani patolog napisała odrębny (dziesiąty) rozdział, bo – jak powszechnie wiadomo – większość mężczyzn zwleka z pójściem do lekarza. Następnie, w rozdziale jedenastym, Jan Garavaglia przygląda się potencjalnym zagrożeniom, przed którymi powinniśmy się strzec podczas wakacji, wyjazdów turystycznych, urlopów. Ostatni rozdział to recepta na długowieczność – autorka pisze o pozornych „oczywistościach”, o których na co dzień nie pamiętamy bądź w których skuteczność często wątpimy. Paradoksalnie jednak to one mogą przedłużyć nasze życie. Epilog zaś składa się z… dziesięciu lekcji przetrwania.

Jan Garavaglia w każdym z rozdziałów przytacza wiele (autentycznych!) przykładów nietypowych zgonów. Opisuje swoje problemy podczas ustalania przyczyn śmierci. Nie ma tu jednak spektakularnych działań, supernowoczesnego sprzętu, który znamy z wielu filmów czy seriali telewizyjnych. Jest zamiast tego intuicja, wiedza, praktyka, żmudna praca i oddanie. Pani patolog z wielką uwagą i profesjonalizmem podchodzi do swojej pracy – nie bagatelizuje żadnych okoliczności, niuansów, śladów oraz tropów. Jest skrupulatna i dociekliwa.

Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego to, jak już wspomniałam, poradnik z mnóstwem przykładów, z wieloma zaskakującymi historiami i anegdotami. Książka napisana jest swobodnym stylem, mimo iż często ujawnia się zacięcie dydaktyczne autorki – poucza niesfornego czytelnika-potencjalnego pacjenta. Inna sprawa, że pani patolog kiedyś pracowała w przychodni i z tego okresu pozostało jej wiele nieprzyjemnych wspomnień – ot, sporo pacjentów kompletnie ignorowało jej zalecenia, nie przyjmowało zapisanych leków i permanentnie przychodziło z tym samym problemem (niemal jak u filmowego Doktora House’a).

Poradnik Garavaglii czyta się niezwykle szybko. Kolejne prezentowane przykłady tragicznych i tajemniczych zgonów są niezmiernie intrygujące. Pani patolog nie epatuje krwią, przemocą czy makabrą. Opowiada bowiem o przypadkach, w których nasza nieuwaga oraz bagatelizowanie niepokojących objawów i symptomów przyczynia się do nagłego, niespodziewanego zgonu. Jednym słowem, Jan Garavaglia pragnie ustrzec czytelników przed przedwczesną „wizytą” na stole sekcyjnym.

Minusem są przede wszystkim ciągłe powtórzenia „dobrych rad”, nadmierne rozwodzenie się autorki nad uczuciami rodzin zmarłych czy traktowanie czytelnika jak nieposłusznego ucznia, co może skutecznie zniechęcić do dalszego czytania. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego to książka „przegadana”. Interesujące i ważkie problemy opisane są w paru zdaniach, zaś cała niepotrzebna quasi-opowieściowa otoczka rozwinięta aż za bardzo. Dla wytrwałych.

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

3 thoughts on “Recenzja książki „Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego” Jan Garavaglii

  1. Lubię takie tematy!:D Ostatnio poluję na różne publikacje o duchach!:) Jeśli coś przychodzi Ci na myśl, poproszę o podrzucenie inspiracji!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s