„Rzeczywistość dociera do człowieka przez słowa”* – o „Książce dla Manuela” Julia Cortázara

Julia Cortázara nie trzeba chyba szerzej prezentować. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że 90% czytelników zapytanych o utwory tego argentyńskiego pisarza bez wahania odpowiedziałoby: Gra w klasy. Później zaś wspomniane zostałyby inne dzieła Cortázara. Urodzony w 1914 roku w Brukseli (zmarł w Paryżu, w Orwellowskim roku – 1984) Cortázar jest autorem wielu cenionych utworów, spośród których, jak się wydaje, mniejszym powodzeniem cieszy się Książka dla Manuela z 1973 roku.


Akcja zasadniczo rozgrywa się w Paryżu, około 1970 roku – około, ponieważ argentyński pisarz wykorzystuje takie chwyty jak retrospekcje (sięga szczególnie do strajków i protestów z 1968 roku), ale i drobne antycypacje. Bohaterów jest kilkoro, większość z nich pochodzi z Ameryki Południowej, niemniej jednak znajduje się wśród nich i Polka, Ludmiła. Warstwa fabularna w tego typu utworach jak Książka dla Manuela jest mniej istotna albo równorzędna z warstwą stylistyczną, językową. Ot, przyjaciele spotykają się, dyskutują, wymieniają spostrzeżeniami, uwagami, wycinkami z gazet, przeżyciami. W międzyczasie planują kolejne akcje „kontestacyjne”, które – jak się zdaje – przybliżyć ich mają do rewolucji.

Pierwszy rys dychotomii dostrzegamy właśnie na poziomie fabuły. Fabuła bowiem rozdwaja się, biegnie dwutorowo, a każda z tych dróg jest równoważna, równorzędna. Pierwszą „ścieżką”, którą może podążać czytelnik, są akcje buntowników, przyczynki do rewolucji, a w końcu planowana rewolucja, ruch społeczny, ruch inspirowany między innymi maoizmem, bunt, kontestacja, walka z burżuazją, walka z zakłamaniem polityków i tym podobne. Drugim torem biegną sprawy prywatne, ze szczególnym naciskiem na seksualne ekscesy, przeżycia i pożycia kilkorga bohaterów. Ściślej mówiąc, rozwiązłość seksualna, wyuzdanie, lubieżność pojawiają się dość często na kartach książki Cortázara, tworząc niejako drugi biegun narracji. Czytaj dalej