W forcie japońskich Apaczów. Recenzja „Japońskiej opery za trzy grosze” Takeshiego Kaikō

Takeshi Kaikō urodził się w 1930 roku w Osace, zmarł w roku 1989 na raka przełyku. Jest jednym z japońskich powojennych prozaików, reportażystów, eseistów oraz krytyków literackich. Największą popularnością cieszył się w późnych latach ery Shōwa (czyli „Ery Oświeconego Pokoju”, którą zainicjował cesarz Hirohito i która trwała od grudnia roku 1926 do stycznia 1989 roku). Jego pseudonim literacki to Ken Kaikō. Takeshi Kaikō był przez pewien czas korespondentem wojennym, przebywał między innymi w Wietnamie i korespondentowi w Wietnamie poświęcił opowiadanie Żołnierska zapłata, które ukazało się w antologii pod redakcją Mikołaja Melanowicza – Tydzień świętego mozołu. W 1957 roku otrzymał za utwór Nagi król japońską prestiżową literacką nagrodę im. Akutagawy.


W 1959 roku Kaikō wydał niezwykłą powieść – Japońską operę za trzy grosze. Pierwsze skojarzenie odsyła czytelników ku Operze za trzy grosze Bertolda Brechta, a w dalszej kolejności do Opery żebraczej Johna Gaya. Cytaty z obu tych utworów służą za motta kilku rozdziałów Japońskiej opery za trzy grosze. Oczywiście, Japońską operę za trzy grosze można czytać, mając w pamięci wyżej wymienione dzieła, ale równie dobrze można spojrzeć na powieść japońskiego pisarza przez pryzmat badań socjologicznych czy psychologicznych (szczególnie socjopsychologii).

Początkowo znajdujemy się w Osace, w centrum, przemierzając ulice wraz z bezdomnym i bezrobotnym Fukusuke. Fukusuke szuka jedzenia, permanentnie dręczy go głód. Pewnej niespokojnej nocy spotyka tajemniczą Koreankę. Kobieta prowadzi go do dzielnicy Higashi (Higashiōsaka?), w okręgu Sugiyama. Fukusuke dostaje jedzenie, w zamian ma pomóc w kopaniu. Kopanie odbywa się nocą, w całkowitych ciemnościach, toteż zdezorientowany Fukusuke na początku nie wie, czemu służyć ma to kopanie, gdzie jest i kim są ludzie, którzy go otaczają. Podobnie dziwią go urywki, strzępki słów usłyszanych tej nocy. Nikłe wyjaśnienia wskazują, że trafił do osady szabrowników, nazywanych Apaczami.

Z czasem Fukusuke (a wraz z nim czytelnik) dowiaduje się, że Apacze zamieszkują teren przy dawnej kopalni Sugiyama. Między innymi w tym miejscu, na powierzchni liczącej ponad milion kilometrów, wykuwano broń dla japońskiej armii. Proceder trwał od 1879 do 1945 roku. Później, po wojnie, brak nadzoru, niekompletne księgi inwentarzowe Zarządu Gospodarki Mieniem Opuszczonym oraz pogłębiająca się bieda społeczeństwa przyczyniły się do samowolnego „zagospodarowania” nieograniczonej przestrzeni. Coraz większa rzesza ludzi (nędzarzy, kalek, bezrobotnych, przestępców) napływała i stopniowo uformowała pięć brygad wydobywających złom, który później sprzedawany jest z niemałym zyskiem. Złom pozostawiony na ponad milionie kilometrów (w wyniku działań wojennych przeważnie zakopany głęboko pod ziemią) nie posiada formalnego właściciela. Tym samym Apacze uważają się za szabrowników, nie za złodziei. Ba! Apacze wydobywając złom, „ratują” go przed zardzewieniem. Niewątpliwie całe przedsięwzięcie utrudnia położenie kopalni – z jednej strony bowiem znajduje się posterunek policji i szkoła policyjna, z drugiej zaś – teren przecinają kanały (z niezwykle brudną, mulistą wodą), rury oraz tory kolejowe.

Przywódcą grupy, do której dołączył się Fukusuke, jest Koreańczyk Kim. Wśród Apaczów nie brak bowiem Koreańczyków. Wszyscy na swój sposób wykluczeni. Jedni są byłymi kryminalistami, inni kalekami, niepełnosprawnymi. Nie brak kobiet i dzieci. Każdy bez wyjątku to biedak, nędzarz, bezrobotny. Nie ma przed nimi żadnych perspektyw, żadnej przyszłości w świecie kapitalizmu. W obozie Apaczów istnieje podział obowiązków. Dla każdego znajdzie się praca, na każdego czeka równa zapłata. Jedynie pięciu przywódców zarabia więcej. Reszta dochodu ze sprzedaży złomu dzielona jest równo między „pracowników”. Poza przywódcami grup można wyróżnić między innymi: czołówkę (czyli ludzi, którzy wydobywają, wyciągają złom), kopaczy, „krewetki” (szukają odpowiedniego miejsca do kopania), czujki, roznosicieli wody, właścicieli łodzi, którymi przewożony jest złom. Istnieje też niepisane prawo, kodeks, którego wszyscy przestrzegają. Tym samym osiedle szabrowników przypomina osobliwe Eldorado, krainę szczęśliwości, małą idyllę. Czy jednak taki stan może trwać długo?

Można zaryzykować twierdzenie, że głównym bohaterem powieści Kaikō są wszyscy mieszkańcy osiedla szabrowników. Wkroczenie Fukusuke w świat Apaczów stanowi jedynie pretekst, aby przybliżyć czytelnikowi rzeczywisty obraz życia szabrowników, ludzi kurczowo trzymających się życia, chociaż – paradoksalnie – wielokrotnie ryzykują oni swoje życie. Nikt jednak nikogo do niczego nie zmusza. Droga jest pozornie wolna. Pozornie, bo poza osiedlem na tych ludzi nic nie czeka. Fukusuke wsiąka w społeczność, wtapia się w przestrzeń, niekiedy powracając na pierwszy plan, zasadniczo jednak pozostaje w tle, jako jeden z wielu. Nie oznacza to, że wszyscy mieszkańcy są szarą masą, bezimiennym tłumem. Każdy z nich posiada sobie właściwie zdolności – siłę, spryt, intuicję, wiedzę czy… pojemne płuca. I wszystkie umiejętności znajdują swoje zastosowanie – innymi słowy, każdy jest na swój sposób potrzebny.

Dzieło japońskiego pisarza interesujące jest przede wszystkim z perspektywy socjologicznej i psychologicznej. Stanowi niewątpliwie interesujące źródło ludzkich zachowań, reakcji, (współ)zależności i wyborów. Takeshi Kaikō podejmuje interesujący, choć niezwykle trudny temat ludzkiej godności, zaangażowania, poszukiwania szczęścia i kawałka ziemi dla siebie, miejsca, które można nazwać domem. Co ciekawe, nie brak także w Japońskiej operze za trzy grosze krytyki japońskiej administracji. Pod tym względem przywodzi na myśl jeden z filmów Akiry Kurosawy – Żyję w strachu (1955). Jednym z walorów prozy Kaikō jest świetne odmalowanie portretu określonej grupy ludzi, zbiorowości w całej jej postaci, z konkretnymi właściwościami, cechami, pytaniami, problemami i dylematami.

——————
Takeshi Kaikō, Japońska opera za trzy grosze, przeł. z niem. Zuzanna Melicka, PIW, Warszawa 1973.

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

4 thoughts on “W forcie japońskich Apaczów. Recenzja „Japońskiej opery za trzy grosze” Takeshiego Kaikō

  1. Wpadłam na tego bloga przemierzając Internet w poszukiwaniu ciekawej japońskiej literatury i jestem nim oczarowana:) Myslę, że jeszcze nie raz tu zawitam szukając książkowych inspiracji.

  2. Niezwykła książka, która w arcyciekawy sposób prezentuje szarą rzeczywistość powojennej Japonii. Lektura tym bardziej wartościowa, że momentami przypomina wręcz dokument. Nie spodziewałem się, że historia zbieraczy złomu może być aż tak zajmująca :)

    A sama recenzja jak zawsze – ujmująca sedno tematu, po prostu znakomita :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s