Ambiwalentny świat. Recenzja „Na uwięzi. Ballady o miłości” Yukio Mishimy

Yukio Mishima jest pseudonimem artystycznym, a prawdziwe nazwisko autora ukrywającego się za nim to Kimitake Hiraoka. Japoński pisarz, jeden z najwybitniejszych i najważniejszych twórców powojennych w Kraju Kwitnącej Wiśni, urodził się na początku roku 1925 w Tokio, zmarł zaś w 1970 roku śmiercią samobójczą, po tym jak z czterema kolegami zaatakował wojskową bazę Ichigaya i żądał przywrócenia dawnej pozycji cesarza, ostro krytykując powojenne zmiany w japońskim społeczeństwie i potępiając zgodę władz na ówczesny status Japonii na świecie. Co ważne, Mishima był nie tylko prozaikiem, ale poetą, eseistą, dramaturgiem (pisał na potrzeby teatrów i Kabuki). Warto podkreślić, iż był wieloletnim przyjacielem innego wielkiego japońskiego twórcy, laureata literackiej Nagrody Nobla, Yasunariego Kawabaty. Yukio Mishima w swojej twórczości podejmuje zazwyczaj dwa tematy: śmierć oraz cielesność.


W 1972 roku nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego opublikowano w Polsce dwie powieści Mishimy: Na uwięzi (z roku 1963) oraz Balladę o miłości (1954). Nie jest to jedyny przekład prozy Japończyka, gdyż w naszym kraju ukazało się kilka jego utworów, zaś najnowsze wydanie pochodzi z 2008 roku, kiedy to Świat Książki przedstawił czytelnikom wybór opowiadań Yukio Mishimy – Zimny płomień.

Pierwszy (chociaż chronologicznie drugi) z utworów zamieszczonych w książce zatytułowany został Na uwięzi. Akcja rozgrywa się w Jokohamie – prężnie rozwijającym się mieście portowym. Trzynastoletni Noboru Kuroda wychowywany po śmierci ojca samotnie przez matkę, Fusako, należy do osobliwej bandy chłopców. Oto bowiem młodzieńcy (żeby nie powiedzieć dzieci) z tak zwanych „dobrych domów” pod wpływem „szefa”, czyli lidera grupy, doświadczają… pustki życia, pustki egzystencji, pustki świata (niemalże z pogranicza filozofii Fryderyka Nietzschego, Arthura Schopenhauera i Jeana-Paula Sartre’a). Prowadzą (czy raczej słuchają wywodów „szefa”) quasi-wyrafinowane i quasi-filozoficzne dyskusje na temat zbyteczności rodzaju ludzkiego i bezsensu życia,* tym samym dochodząc do wniosku, że wszystko jest iluzją, fałszem, zbędnym konwenansem, a dorośli, szczególnie ojcowie, są żenującymi stworzeniami, niewartymi i niegodnymi uwagi. Jedynym ratunkiem jest… śmierć – należy dokonać zbrodni, aby przerwać łańcuch zakazów społecznych… Kto padnie ich ofiarą?

Yukio Mishima w utworze Na uwięzi prezentuje jedną przestrzeń, jedną rzeczywistość, ale widzianą z co najmniej trzech różnych perspektyw, toteż dominującą trzecioosobową narrację uzupełnia mowa pozornie zależna. Co cenne, mowa pozornie zależna stosowana jest przy opisie wewnętrznych przeżyć i myśli trzech różnych osób. Pierwszą z tych osób jest trzynastoletni Noboru. Dzięki niemu zanurzamy się w świat młodych chłopców, a zatem świat percypowany przez dziecko, świat tyleż pusty (jakby to chciał widzieć jego „szef”), ile świat fantazjowania o bohaterach, o ludziach dokonujących czynów wielkich, niesamowitych, czyli o ludziach takich jak nieznajomy marynarz. Zderzenie świata fantazji z rzeczywistością przynosi gorzkie rozczarowanie, a w konsekwencji przekonanie o pustce świata dorosłych, o ich miałkości, nijakości i nudzie. Drugą osobą jest Fusako, po pięciu latach od śmierci męża wreszcie zakochała się w marynarzu i w myślach już buduje piękne i wspaniałe życie u jego boku. Trzecią postacią „dramatu” staje się marynarz, Ryuji Tsukazaki. Ryuji nienawidzi lądu, ponieważ kojarzy mu się z biedą, głodem i śmiercią rodziców oraz siostry. Ląd to stagnacja, bierność. Z drugiej jednak strony statek również jest dla Ryujiego w pewnym sensie więzieniem. Marynarz marzy o dokonaniu czegoś wielkiego, lecz jednocześnie w jego sennych rojeniach splatają się nierozerwalnie trzy elementy: sława, śmierć i kobieta. Czy możliwe jest zdobycie sławy bez dwóch pozostałych elementów? Jak potoczą się losy trojga zagubionych ludzi? Czy spełnią się ich marzenia? Czy bohaterowie przekroczą wyznaczoną im przez społeczeństwo rolę? Czy będą umieli zrezygnować z części swoich planów? Czy będą żałować?

Warto zwrócić uwagę na tytuł dzieła, gdyż na wielu płaszczyznach można (z)interpretować tytułowe „na uwięzi”. Począwszy od sfery „mikro” (na  przykład: Noboru jest zamykany na klucz przez matkę w pokoju), skończywszy na sferze „makro” (społeczne zakazy, konwenanse). Japoński pisarz perfekcyjnie odtwarza przed oczami czytelników świat pozorów – gra, udawanie, aby tylko prawda pozostała nienazwana, nieuchwycona. Przy opisie społeczeństwa silnie zhierarchizowanego Yukio Mishima podejmuje niezwykle trudny temat – problem zdeprawowania młodych ludzi, chociaż można by powiedzieć, że to jeszcze dzieci (ale kiedy kończy się dzieciństwo, a zaczyna odpowiedzialność „dorosłego”?). Żądni krwi, niepohamowani, pełni okrucieństwa, wyzbyci człowieczeństwa młodzi chłopcy planują „na zimno” zbrodnię. Należy podkreślić, że inicjatorem zbrodni jest jeden z chłopców. „Szef” staje się swoistym guru, jedynym najmądrzejszym, nieomylnym, wiedzącym (prawie) wszystko. Z łatwością podporządkował sobie kilku kolegów, nota bene oznaczonych numerem, nie imieniem (Noboru jest numerem trzecim). „Szef” zauważa, że społeczeństwo, w którym żyją i funkcjonują, nie tylko pełne jest fałszu i obłudy, ale nawet trzynastolatkom umożliwia bezkarne dokonanie brutalnej zbrodni (wręcz wkłada dzieciom narzędzia w ręce), ponieważ odpowiedzialność karna zaczyna się wtedy, gdy zbrodniarz ma co najmniej czternaście lat… Drastyczne, przejmujące, szokujące. I pomyśleć, że powstało na początku lat 60. XX stulecia…

Akcja drugiego utworu, czyli Ballady o miłości, rozgrywa się na Uta-jima, czyli Wyspie Pieśni. Osiemnastoletni rybak Shinji Kubo, który ledwo ukończył szkołę i ma na utrzymaniu matkę Tomi (poławiaczkę pereł) oraz dwunastoletniego brata Hiroshiego, zakochuje się w tajemniczej dziewczynie o imieniu Hatsue. Ojciec Shinjiego i Hiroshiego zginął w nalocie bombowym w ostatnim roku wojny. Odtąd matka samodzielnie zajmowała się domem, ciężko pracując. Wielkim wybawieniem było dla niej, gdy Shinji wreszcie zaczął zarabiać na rodzinę. Shinji, oprócz matki, ma wokół siebie dwie życzliwe osoby, na które zawsze może polegać: kolegę z łodzi, na której pracuje, Ryujiego, oraz właściciela łodzi „Taihei-maru” Jukichiego Oyamę. Kim zaś jest Hatsue? Jej ojciec, bogacz Terukichi Miyata, miał cztery córki i syna. Trzy córki wzięły ślub, zaś Hatsue oddał ojciec rodzinie poławiaczek pereł z innej wyspy. Po śmierci syna „wujowi Teru” zaczęła doskwierać samotność, toteż Hatsue z powrotem przyjechała do domu. Miyata postanowił poszukać dla niej godnego męża. Tymczasem jednak Hatsue i Shinji zakochują się w sobie, a o rękę dziewczyny stara się także dziewiętnastoletni Yasuo Kawamoto, przewodniczący Związku Młodzieży Męskiej, syn jednej z najbardziej liczących się we wsi rodzin. Jakby mało było tego, Chiyoko, zakompleksiona córka latarnika, studiująca na Uniwersytecie Tokijskim, darzy silnym uczuciem Shinjiego. Jak z patowej sytuacji wybrną młodzi kochankowie – Shinji i Hatsue?

Yukio Mishima pogłębia wymowę swojej pozornie lekkiej powieści, między innymi włączając w tok narracji legendę o księciu Deki. Bez trudu zauważymy wpływ tyleż Tristana i Izoldy albo niektórych dramatów Szekspira, ile… baśni, bowiem zarówno w Balladzie o miłości, jak i w wielu baśniach pojawia się motyw dobrej i złej córki albo dobrego i złego syna oraz niebezpiecznej podróży, która ma sprawdzić charakter człowieka. Mishima przenosi podobne schematy fabularne, ale osobliwie je reinterpretuje, unikając przy tym sztampowości, banalności i trywialności. Tworzy świat niezwykle subtelny i kruchy.

Co ciekawe, właśnie w Balladzie o miłości dość dobrze można zaobserwować swoistą fascynację ciałem, fascynację przejawianą przez Mishimę. Nagość, cielesność, fizyczność łączą się z jednej strony z rześkością, swobodą, Arkadią, Edenem, a z drugiej strony ze starością, przemijaniem. Yukio Mishimę jednak zdecydowanie bardziej interesuje witalność, młodość i rodzący się w młodych ludziach zachwyt cielesnością.

Piękne, subtelne i zmysłowe opisy w Balladzie o miłości świetnie kontrastują z późniejszą prozą japońskiego pisarza i niejako zapowiadają przyszłe eksperymenty w obrębie narracji. W Na uwięzi dochodzi już do konfrontacji delikatnie odmalowanego uczucia z brutalną i okrutną rzeczywistością. Yukio Mishima potrafi wspaniale prowadzić narrację, dbając zarówno o warstwę fabularną, jak i stylistyczną. Warto udać się wraz z nim w nadmorskie miejscowości, by odczuć delikatny zefirek, aby przeżyć sztorm na morzu, poczuć promienie słońca na twarzy, a później skryć się w opuszczonych wieżach albo jaskiniach. Innymi słowy, Yukio Mishima zaprowadzi nas nie tylko w krainę pięknych i wzniosłych uczuć, ale i poprowadzi mroczną i niebezpieczną drogą ludzkich namiętność, egoistycznych pragnień i okrucieństwa.

——————
* Yukio Mishima, Na uwięzi. Ballada o miłości, przeł. Ariadna Demkowska-Bohdziewicz, PIW, Warszawa 1972, s. 38.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

10 thoughts on “Ambiwalentny świat. Recenzja „Na uwięzi. Ballady o miłości” Yukio Mishimy

  1. Kusisz tym Mishimą i kusisz;) w końcu przyjdzie mi sięgnąć na półkowy stosik i zająć się jego twórczością.

    Pozdrawiam w ten niebywale upalny dzień!:)

  2. Czy masz może tę książkę na własność? Zdaje sobie sprawę, że to pytanie może brzmieć dosyć dziwnie, ale chciałbym poprosić o małą przysługę. Dokładniej mówiąc, o sprawdzenie niuansu.

  3. Jestem świeżo po lekturze tego zbioru i dołączam do zachwytu nad warsztatem Yukio Mishimy. „Ballada o miłości” posiada chyba najbardziej adekwatny tytuł, jaki można było nadać temu utworowi. Nigdy nie spotkałem się z tak zgrabnie, pięknie i delikatnie odmalowanym miłosnym uczuciem. To znakomita przeciwwaga do dość mrocznego i ciężkiego od treści dzieła, jakim jest wg mnie „Na uwięzi”.

    P.S.
    Goszcząc na Twoim blogu, jestem naprawdę szczęśliwy, że tyle znakomitej literatury japońskiej jeszcze przede mną. Poznawanie jej, także za sprawą Twoich wyczerpujących i niezmiernie ciekawych recenzji to prawdziwa przyjemność.

    1. Dziękuję za to dopowiedzenie!

      Cała przyjemność po mojej stronie. Cieszę się niezmiernie, jeśli ktoś dzięki owarinaiyume odkrywa nowe dla siebie literackie światy. Życzę owocnych podróży po literaturze i pisania jak najwięcej wnikliwych tekstów!

  4. Bardzo ciekawa, zgrabnie napisana recenzja :)
    Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że książka ta przetłumaczona została przez Ariadnę Demkowską-Bohdziewicz z tłumaczenia angielskiego, a nie z japońskiego oryginału.
    Tytuły tych utworów są w oryginale trochę inne. „Na uwięzi” to tak naprawdę 午後の曳航 (gogo no eikō) czyli „Holowanie w południe” („Południowe holowanie”) – jak statki wypływające z portu wyprowadzane są przez holownik. „Ballada o miłości” z kolei to 潮騷 (shiosai) czyli „Odgłos (grzmienie) fal”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s