„Podziurawione pokolenie”. Recenzja „Cukiereczków” Mian Mian

Mian Mian urodziła się w Szanghaju w 1970 roku, a zatem kilka lat przed końcem chińskiej rewolucji kulturalnej. Jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych chińskich pisarek – w Chinach jej pierwsza powieść Cukiereczki trafiła na listę zakazanych utworów. Mian Mian debiutowała jednak jako autorka opowiadań (La la la z 1997 roku, natomiast w 2002 roku światło dzienne ujrzały kolejne jej opowiadania). Utwór Cukiereczki wydała w 2000 roku, zaś polski przekład ukazał się siedem lat później nakładem wydawnictwa W.A.B. Mian Mian nie zajmuje się jedynie pisaniem, jest również didżejką, ponadto zagrała w filmie, do którego napisała scenariusz i którego była jedną z producentek. W 2009 roku wydawnictwo W.A.B. zaprezentowało polskiemu czytelnikowi kolejną powieść Mian Mian – Panda sex z 2004 roku.


O czym są Cukiereczki? Można by rzec, że o młodych ludziach, którzy swoją adolescencję przeżywali w czasie (chińskich) przemian gospodarczo-społecznych. W Chinach wówczas (czyli w połowie lat 70. XX stulecia) kończyła się rewolucja kulturalna, toteż liczne osoby „zrehabilitowano”, Państwo Środka zaczęli masowo odwiedzać obcokrajowcy zachłanni dwuznacznych kontaktów z Azjatami, zmieniały się miasta, zmieniali się ludzi – wielu odeszło bez śladu (żeby nie powiedzieć, iż zniknęło, rozpłynęło się we mgle ludzkiej niepamięci), wielu nowych i głodnych wrażeń albo/i spragnionych pieniędzy przybywało do większych miast – wieczna, niekończąca się rotacja. Młodzi ludzie zaś pozostawieni sami sobie szukali sensu życia. Główna bohaterka Cukiereczków pochodzi z inteligenckiej rodziny. Jedna z jej szkolnych koleżanek, Lingzi (dziewczyna, z którą siedziała w jednej ławce) popełniła samobójstwo. Czy to było wydarzenie, które wpłynęło na zmianę zachowania i priorytetów w życiu centralnej bohaterki powieści? Odpowiedz nie jest jasna, jednoznaczna i klarowna. Sądzę, że każdy czytelnik odbierze to i zinterpretuje w odmienny sposób. Dziewczyna (główna bohaterka) rzuciła bowiem szkołę, zrezygnowała ze studiów i postanowiła wyjechać. Ojciec nie sprzeciwiał się, nie zatrzymywał, wręcz przeciwnie – zawsze skłonny był pomóc córce. Matka natomiast zdawała się nie przejmować tym, co stanie się z jej dzieckiem. Kogo spotka na swojej drodze młoda nieświadoma niczego dziewczyna? Oczywiście, mężczyznę – mężczyznę, w którym się zakocha. Czym jednak jest miłość? Co to znaczy kochać kogoś? Jak odróżnić miłość od zauroczenia, uzależnienia, fascynacji czy usilnego pragnienia akceptacji, przemożnego pragnienia posiadania kogoś, kto jest od nas zależny?

Główna bohaterka wydaje się być rozkapryszoną dziewczyn(k)ą. Ma spokojny dom, rodziców, perspektywy, ale szuka wrażeń. Nie tyle szuka siebie, swojego „ja”, ile z niezrozumiałych bliżej przyczyn (bunt dla buntu?) postanawia „zasmakować” życia. Trudno jednakże „zasmakować” pełni życia, gdy nie pracuje się na własne utrzymanie, a wciąż dostaje się pieniądze – czy to od chłopaka, czy od ojca. Bohaterka często nazywa siebie żałosną, małą dziewczynką – i ma rację. Jest żałosna. O wiele więcej sympatii (o ile to odpowiednie słowo i uczucie) wzbudzają ludzie, których dziewczyna poznaje. Zagubieni, porzuceni, pozbawieni czyjegokolwiek oparcia i wrzuceni w wir życia. Jedną z takich osób jest choćby chłopak dziewczyny – Saining. Co istotne, akcja powieści nie rozgrywa się jedynie w Szanghaju – bohaterowie (w tym i Saining – a może przede wszystkim on?) wyjeżdżają, przyjeżdżają, permanentnie przemieszczają się, nie mogąc czy nie potrafiąc zatrzymać się w jednym miejscu, miejscu, które nazwaliby domem. Niemożność zakorzenienia się, niemożność stworzenia domu, emocjonalna pustka, samotność – to jedne z kilku cech charakteryzujących bohaterów powieści Mian Mian.

Młodzi ludzie pragną za wszelką cenę znaleźć sens życia, pożądają wyzwolenia i wolności, szukają akceptacji, ale kończą na włóczeniu się po klubach, narkotykach, prostytucji, alkoholizmie. Wśród muzycznych inspiracji skłaniających młodzież do życia na granicy można wymienić szereg chińskich muzyków (celowo nie podaję nazwisk, gdyż wymagałoby to licznych przypisów), The Doors, Kurta Cobaina czy nieprzywołaną wprost na kartach powieści PJ Harvey – oni stanowią nieuświadomione wzory i niejako wyznaczają drogę ku zatraceniu się, żeby nie powiedzieć: ku zniszczeniu. A po destrukcji powinno nastąpić odrodzenie i wyzwolenie. Czy nastąpi? Balansowanie na granicy życia i śmierci staje się celem samym w sobie. Młodzi ludzie dochodzą do wniosku, że sensu próżno szukać. Nadrzędnymi tematami powieści Mian Mian są jednak nie permanentne poszukiwania sensu życia czy swoistej nirwany, ale miłość i zazdrość, zaufanie i przyjaźń, zdrada i kłamstwo, ale przede wszystkim samotność, dogłębna, dojmująca samotność oraz niemożność (nieumiejętność?) zrozumienia tyleż drugiego człowieka, ile samego siebie.

Autorka mnoży wątki, dodaje kolejnych bohaterów i tym samym (czy raczej: dzięki temu) porusza wiele tematów, które w Chinach (chociaż mogłabym zaryzykować twierdzenie, że w innych państwach jest podobnie, o ile nie identycznie) są tematami tabu. Spośród nich wymienić trzeba prostytucję, homoseksualizm, narkomanię, AIDS, choroby weneryczne, choroby psychiczne, odwyki i ciągle powracanie do ćpania, bycie na haju i zwał czy wreszcie próby samobójcze. Na ile Mian Mian jest autentyczna w tym, o czym pisze, na ile jej opisy i relacje są przekonujące? Wszystko zależy od czytelnika. Dla mnie w niektórych momentach jej proza zdawała się być mało wiarygodna, czasami złudna, a niekiedy dydaktyczna czy nachalna. Natomiast największa siła, jak się zdaje, tkwi w opowieściach różnych młodych ludzi, których poznaje główna bohaterka. Pojedyncze historie o ludzkich dramatach opowiedziane beznamiętnym głosem stają się swoistymi (autonomicznymi) mikroobrazami i z powodzeniem mogłyby funkcjonować samodzielnie, jako odrębne miniatury, a nie część powieści. Kto wie, czy wówczas nie oddziaływałyby silniej na czytelnika…

Mian Mian wprowadza kilku narratorów, ale zawsze jest to narracja pierwszoosobowa. Zazwyczaj narratorem jest główna bohaterka. Celowo nie piszę, iż Mian Mian jest centralną postacią w powieści. Powstaje bowiem pytanie, na ile Mian Mian-autorka jest także Mian Mian-bohaterką? Odpowiedz na to pytanie należy do czytelników. Jedni dostrzegą w dziewczynie opowiadającej historie zawarte w Cukiereczkach autorkę, inni pokuszą się o stwierdzenie, że Mian Mian na swój sposób gra z czytelnikiem, zmuszając go do błądzenia, zadawania pytań na temat tożsamości głównej bohaterki. Nie podejrzewam jednak Mian Mian o świadomą (wyrafinowaną) grę z czytelnikiem. Co ciekawe, autorka eksperymentuje z różnymi formami literackimi w obrębie Cukiereczków. Niekiedy sięga po poezję (inspirowaną twórczością Allena Ginsberga), piosenkę, prozę poetycką, czasami prowadzi quasi-eseistyczne rozważania albo zmierza ku czemuś, co można by było nazwać próbą uchwycenia strumienia świadomości. Tytułowe „cukiereczki” można interpretować na kilku poziomach, jednak autorka informuje na wstępie czytelników, że „cukiereczki” to przetworzone przez Mian Mian (wewnątrz jej duszy? ciała? w jej pisarstwie, które siłą rzeczy jest formą ekshibicjonizmu?) lęk i brud, a ów lęk i ów brud otaczają pisarkę z każdej strony.

Ponury, gorzki i pesymistyczny obraz młodego pokolenia, pokolenia dorastającego w latach 80. i 90. XX stulecia, prezentuje chińska pisarka. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że przestrzeń wyłaniająca się powieści Mian Mian oraz bohaterowie pojawiający się w Cukiereczkach są niemal identyczne we wszystkich krajów przechodzących mniej bądź bardziej radykalne zmiany społeczno-gospodarcze, wszak problem narkomanii czy prostytucji dotyka każdego państwa. Mian Mian opisuje świat partykularnych interesów, w którym ciało jest tylko jednym ze środków do osiągnięcia celu. Celem tym zaś jest… No właśnie, co?

——————
Mian Mian, Cukiereczki, przeł. Katarzyna Kulpa, W.A.B., Warszawa 2007.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “„Podziurawione pokolenie”. Recenzja „Cukiereczków” Mian Mian

  1. Kurt Cobain – uwielbiam. :]

    „Cukiereczków” nie znam, tzn. znam z recenzji, ale nie z lektury własnej – pewnie któregoś dnia nadrobię, wypatrzyłam już w Miejskiej Bibliotece. Aktualnie czytam właśnie powieść „Panda Sex”, ponoć spokojniejszą od „Cukiereczków”, już nie o narkotykach, ćpaniu, piciu i zatracaniu się w tym, ale o poszukiwaniu tożsamości i miejsca młodego człowieka w świecie, miejsca artysty w świecie, w społeczeństwie, o poszukiwaniu i próbie zdefiniowania miłości, relacji między ludźmi. Poniekąd ciąg dalszy „Cukiereczków”, nawiązujący do nich.

    1. Właśnie mało Kurta Cobaina – bo Mian Mian skupia się bardziej na początkach rock’n’rolla w Chinach, a dopiero w dalszej perspektywie na np. grunge czy hardrockowej muzyce.

      „Pandy sex” nie czytałam, ale kiedyś na pewno sięgnę (jak będę tylko miała okazję) i… czekam z niecierpliwością na Twoją recenzję tejże książki xD

      Chciałabym bardzo, żeby w Polsce wydano opowiadania Mian Mian – jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób radzi sobie z krótkimi formami prozatorskimi.

  2. Małe formy prozatorskie – niewielu je lubi, a szkoda. Są jak haiku, mało słów, morze treści, strasznie je lubię. Czytałaś może opowiadania Raymonda Carvera? Uwielbiam go! Fantastycznie pisze o miłości – ale miłość z kart jego książek nie jest ani słodka, ani piękna, ani tym bardziej „na zawsze, na wieki”. Jest nadto prawdziwa. Jeśli nie znasz, a lubisz short story, polecam. :)

    Po opowiadania Mian Mian również chętnie bym sięgnęła.

    A o Cobainie to ja tak ogólnie, niekoniecznie w kwestii „Cukiereczków”. ;)

    1. Otóż to – krótkie formy prozatorskie są jak haiku xD

      Nie czytałam niczego tego pisarza, ale na pewno sięgnę.

      Ja się domyślam, że o Cobainie napisałaś tak ogólnie, ale wolałam na wszelki wypadek napisać, że w „Cukiereczkach” to nie on jest pierwszą (czy jedną z pierwszych) inspiracją.

  3. Ja bardzo lubie krotkie formy prozatorskie, czasem trudniej napisac krotki tekst niz dluzszy.
    Myslisz, ze Mian Mian mozna nazwac glosem pokolenia? Na pewno przedstawia pewna grupe spoleczenstwa, ktora korzysta jak moze z uzyskanej wolnosci, gubiac sie w tym, bo nie ma dobrych wzorcow. Czesc takich pogubionych mlodych ludzi to dzieci dygnitarzy, choc sporo ich jest bardzo, bardzo zamoznych, a ci niekiedy wyjezdzaja na uczelnie do USA czy Londynu i tu korzystaja z zycia w pelni wolni od czujnego oka rodzicow czy spoleczenstwa chinskiego. Obok tej mlodziezy sa jednak takze mlodzi ludzi, ktorzy ciezko pracuja, kobiety wyjezdzajace do odleglych prowincji do pracy w fabrykach i mlodzi mezczyzni pracujacy w kiepsko platnych zawodach (np. na budowie) albo na wyzszych szczeblach, np. w nieruchomosciach.
    Nie czytalam „Cukiereczkow”, czytalam nieco podobna ksiazke pt. „Shanghai Baby”, ale najlepsza nie byla.

    1. Oj tak – krótki tekst jest trudniej napisać.

      Hm, nie powiedziałabym, że akurat Mian Mian jest „głosem pokolenia”, ale to moje własne odczucia. Sądzę, że tu mogliby się wypowiedzieć jej rówieśnicy z Chin (czyli dziś ludzie koło… czterdziestki) ; )

      „Shanghai Baby” nie czytałam^^’

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s