„Najlepsze rzeczy (…) to te, które się zdarzają w nocy i znikają o poranku”.* Recenzja „Malarza świata ułudy” Kazuo Ishiguro

Kazuo Ishiguro, jeden z najciekawszych współczesnych pisarzy, urodził się w Japonii, dokładnie w Nagasaki, w 1954 roku. Sześć lat później (1960) wyjechał wraz z rodzicami na stałe do Anglii. Mieszka obecnie w Londynie. Zdaje się, że najbardziej znaną książką Ishiguro są Okruchy dnia, które doczekały się ekranizacji (1993) z Anthonym Hopkinsem, Emmą Thompson oraz Christopherem Reeve’em w rolach głównych. Za Okruchy dnia Kazuo Ishiguro otrzymał w 1989 roku Nagrodę Brookera. Przyjrzyjmy się jednak wcześniejszej książce pisarza. Malarz świata ułudy przyniósł bowiem Ishiguro inne cenne wyróżnienie – Nagrodę Withbread (1986).

Na początek kilka ważnych faktów z historii Japonii. Ich przywołanie ułatwi recepcję książki Ishiguro. II połowa XIX wieku to restauracja władzy cesarskiej – obalono shōgunat, Japonia wybrała modernizację na wzór zachodni. Mniej więcej w tym czasie pierwsza z wojen chińsko-japońskich zakończyła się zwycięstwem Japonii. Początek XX wieku przynosi wygraną Japonii w wojnie z Rosją, a także przyłączenie Korei do Kraju Kwitnącej Wiśni. Japonia stopniowo umacnia swoją pozycję na Dalekim Wschodzie. 1931 rok to przejęcie władzy w Mandżurii (stworzenie marionetkowego państwa Mandżukuo), a niedługo później druga wojna chińsko-japońska. Na przełomie 1937 i 1938 roku miała miejsce masakra chińskiej ludności w mieście Nankin – Cesarska Armia Japońska dokonała ludobójstwa. 1940 rok to pakt Japonii z III Rzeszą oraz Włochami (oś Berlin – Rzym – Tokio). W 1945 roku na Hiroshimę oraz Nagasaki zrzucono bomby atomowe. Japonia skapitulowała, a Amerykanie rozpoczęli okupację Kraju Kwitnącej Wiśni i zostali tam (jako okupanci) aż do początku lat 50. XX wieku.

Akcja powieści Malarz świata ułudy rozgrywa się pozornie tylko od 1948 do 1950 roku. W rzeczywistości bowiem sięgamy także po wczesne wspomnienia z dzieciństwa głównego bohatera (i zarazem narratora) – Masujiego Ono. W momencie, gdy wkraczamy w świat opowieści, Masuji Ono jest na emeryturze. Kiedyś był uznanym i cenionym malarzem, był człowiekiem o niemałych wpływach, cieszył się estymą, poważaniem. Warto zaznaczyć, iż Ono cechuje się naiwnością typową dla artystów i dzieci – ufa niemal bezgranicznie i jest przekonany o dobrych intencjach ludzi, którzy go otaczają. Przed wojną za namową znajomego dokonał znaczącego zwrotu w swoim malarstwie – zrezygnował z uwieczniania „świata ułudy” na rzecz walki w imię przywrócenia cesarstwa… Po II wojnie światowej ze zdumieniem dostrzegł, iż młodsze pokolenie zalicza go do generacji zdrajców. Nawet dwie jego córki dają mu niemal na każdym kroku znaki, iż tak jest w istocie. Sięga zatem Ono pamięcią do swej przeszłości. Wyprawa w zamierzchłe czasy momentami jest bolesna, dotkliwa, trudna, ale przynosi i odrobinę satysfakcji, uczucie spełnienia… Masuji Ono oprowadza nas po swoim świecie, przystając co chwilę i ze wzruszeniem, ale i niemałym żalem spoglądając na to, co pozostało z czasów jego młodości.

Japonia sprzed wojny to Japonia rozbudowanych ceremoniałów, silnych hierarchii, podziałów, ale i Japonia bogacących się biznesmenów i coraz bardziej spauperyzowanych zwykłych mieszkańców. Japonia z papieru i… wiśni. Iluzoryczna, ulotna, efemeryczna, subtelna, pełna gejsz, frywolnej zabawy przy śpiewie i muzyce, kraina rozrywki. Kraj mistrzów, nauczycieli i wiernych, lojalnych uczniów. Japonia po wojnie to świat młodych ludzi, którzy są zmuszeni dokonać rozrachunku z przeszłością, z wyborami i dokonaniami swoich rodziców. Część z nich nie przeżyła wojny. Część z nich straciła niemal wszystko przez wojnę. Dokąd zatem mogą wrócić? Na nowo trzeba odbudować, a raczej przebudować tyleż Japonię, ile światopogląd. To, co mówili im przedstawiciele pokolenia Masujiego Ono, okazało się ułudą, mrzonką, iluzją. Zwrot w stronę cesarstwa (i krwawą walkę w imię cesarza) trzeba zamienić na zwrot w stronę Ameryki (i pokojowe nastawienie wobec świata). Już nie cesarz, ale Ameryka będzie wyznaczać przyszłe posunięcia, decyzje. Ameryka stanowi swoisty wzór…

Tytułowym malarzem „świata ułudy” jest tyleż Masuji Ono, ile jego mistrz – Seiji Moriyama. Moriyama do końca wierny został swoim poglądom – malarz powinien próbować uchwycić „świat ułudy”, czyli efemeryczne momenty, jak unikalne, niepowtarzalne piękno gejszy spinającej włosy, światło lampionów czy noce spędzone w domach rozkoszy, domach rozrywki – przy muzyce, śpiewie, alkoholu, tańcu i kobietach, które szepczą do ucha złudne słowa. Ważne bowiem, by dostrzec piękno świata i w nie uwierzyć… Jeśli przyjmiemy, że tytułowym malarzem jest Ono, wówczas „światem ułudy” będzie przeszłość malarza-narratora. Przeszłość, której nie może się wyprzeć. Przeszłość, czyli czas, kiedy wierzył w swoje ideały, wierzył szczerze, wierzył niemal bezgranicznie. Ale się pomylił…

Ishiguro nie tworzy linearnej opowieści o emerytowanym malarzu. Pozwala mówić Masujiemu Ono samodzielnie, powoli, a zatem materią powieści stają się wspomnienia, dygresje, wtrącenia. Pełno w utworze retrospekcji, powrotów, zastanawiania się nad przeszłością. Ono zwiedza krainę swej młodości, by odkryć, ilu ludzi już nie ma, ilu ludzi zmieniło się i nie chce go znać, ilu ludzi odeszło, a ilu nowych przybyło. Japonia zmienia się na oczach Ono – widać to doskonale choćby na przykładzie jego niesfornego wnuka, Ichiro. Wiele tradycyjnych ceremoniałów zastąpionych zostaje przez nowoczesne rozwiązania przyniesione wprost z Zachodu. Kraina z papieru powoli przemienia się w kraj ze stali. Najważniejszy jednak jest rozrachunek z przeszłością, namysł Masujiego Ono nad własnym życiem i wyborami. Zmierzenie się z przeszłością staje się swoistym (samo)osądem. Czym zawinił? Czy był rzeczywiście zdrajcą? W co wierzył?

Kazuo Ishiguro zabiera czytelników w czas przewartościowań, (auto)refleksji Japończyków, zamierania starego świata i narodzin nowego, w czasoprzestrzeń na styku przeszłości i przyszłości. Na granicy między tym, co stare, a tym, co nowe, opuszczamy powieściowy świat. Nie ma definitywnego końca – permanentna odbudowa trwa. Nawet jeśli kiedyś kończy się odbudowa budynków, to odbudowa i przebudowa światopoglądów trwać będzie zawsze…

W Malarzu świata ułudy Kazuo Ishiguro porusza niebywale istotne problemy – począwszy od rozrachunku z przeszłością Japończyków, z czasem wojny oraz krwawej, niezwykle brutalnej i bezwzględnej walki w imię cesarza, skończywszy na uniwersalnym zagadnieniu, czy sztuka powinna być zaangażowana w działania polityczne, czy artyści powinni być uwikłani w dyskurs współczesności. Może artyści powinni przemawiać własnym, odrębnym, indywidualnym głosem, idąc często pod prąd oczekiwań tłumów? Kim jest artysta i jakie jest jego powołanie? Jakie zadania stoją przed sztuką? Czym jest dzieło sztuki?…

——————
* Kazuo Ishiguro, Malarz świata ułudy, przeł. Maria Skroczyńska-Miklaszewska, Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2010, s. 218.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

5 thoughts on “„Najlepsze rzeczy (…) to te, które się zdarzają w nocy i znikają o poranku”.* Recenzja „Malarza świata ułudy” Kazuo Ishiguro

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s