W objęciach nocy. Recenzja „Nadepnęłam na węża” Hiromi Kawakami

Wydawnictwo Karakter prezentuje polskiemu czytelnikowi trzy opowiadania współczesnej japońskiej pisarki Hiromi Kawakami. Autorka urodziła się w 1958 roku w Tokio, z wykształcenia jest… biologiem i tę fascynację z łatwością można dostrzec w utworach, które weszły w skład „zbiorku” Nadepnęłam na węża. Od razu zaznaczmy – światy stworzone przez Kawakami są fikcjonalne, zanurzone w mitologii, chociaż można je również odczytywać jako (paraboliczne) przypowieści.

Pierwszy utwór, Nadepnęłam na węża, przenosi nas w świat z pogranicza jawy i snu. Można zaryzykować twierdzenie, że opowiadanie jest głęboko osadzone w (japońskiej) mitologii, w której świat dziwów, demonów przybierających kształt zwierząt korespondował z kruchą rzeczywistością ludzi. Narratorka nadepnęła na węża. Wąż przybrał postać człowieka i… zamieszkał z bohaterką. Dlaczego wąż tak postąpił, co chciał osiągnąć? Jak na bohaterkę wpłynęło przebywanie z gadem? Czy innym ludziom zdarzają się podobne wypadki?

Utwór zatytułowany Znikają porusza kilka istotnych problemów. Jednym z nich jest niedostrzeganie drugiego człowieka, instrumentalne traktowanie, niezważanie na cudze pragnienia, intencje. Ważnym zagadnieniem są rodzinne tradycje – ich pielęgnowanie, przestrzeganie, przekształcanie czy wreszcie negowanie, niszczenie, odrzucanie. Surrealistyczne i groteskowe opowiadanie przypomina częściowo Kafkowską Przemianę. Bohaterka Znikają jako jedyna dostrzega brata, który pewnego dnia po prostu zniknął ze świata materialnego (czy raczej zniknął ze świata widzianego oczami ludzi). Jakby nie dość tego, zbliża się jego ślub i rodzina musi w jakiś sposób wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. To jednak nie koniec niezwykłych zdarzeń, gdyż narzeczona…

Ostatni utwór, Zapiski z pewnej niezwykłej nocy, to niesamowite, niebanalne i zdumiewające zanurzenie zarówno w kosmogonię, w (japońską) kulturę i mitologię, w oniryczną krainę nocy, jak i w biologiczno-fizyczny świat. Na każdym z tych poziomów możemy odczytywać tajemnicze „zapiski” (czyli zbiory osobliwych „miniatur”). „Zapiski” dotyczą narodzin, wzrostu, dojrzewania, skomplikowanych relacji między stworzeniami (w tym symbolicznej walki), śmierci, rozpadu. Porywające, zachwycające, uwodzące. Budowa utworu podporządkowana została poetyce snu – irracjonalnej, przewrotnej, pełnej niedopowiedzeń. Z Chaosu wyłaniają się komórki, komórki formułują stworzenia, stworzenia zaś determinują powstanie i wygląd świata. Dzieło przywodzi na myśl niektóre krótkie utwory prozatorskie polskiej pisarki Nataszy Goerke oraz… podróż do Krainy Czarów Alicji.

Kawakami w trzech utworach, wchodzących w skład polskiego wydania Nadepnęłam na węża, wybiera narrację pierwszoosobową, w dodatku narratorem w dwóch pierwszych opowiadaniach jest kobieta, przy ostatnim utworze można pokusić się o stwierdzenie, że narratorem równie dobrze może być mężczyzna, jak i kobieta. Narrator przygląda się związkom międzyludzkim oraz relacjom na linii człowiek – świat przyrody. Bardzo często narrator-bohater wchodzi w interakcję ze zwierzętami oraz z innymi ludźmi bez własnej woli, przez przypadek, ale bywa i tak, że bohater jest niesiony nurtem, prądem zdarzeń czy cudzych wyborów.

Hiromi Kawakami tworzy fascynujące mikroobrazy. Porządek czasoprzestrzenny zostaje zdekonstruowany i podporządkowany – jak się zdaje – nieograniczonej i nieskrępowanej fantazji autorki. Punktem wyjścia jest konkretne wydarzenie, na przykład nadepnięcie na węża czy zdematerializowanie się brata. W utworach dominuje czas teraźniejszy (jedna z cech japońskiej twórczości, zbliżająca do charakterystycznej dla haiku dominacji „teraz”). Tradycyjnie pojętego zakończenia właściwie nie ma, co przecież typowe dla azjatyckiej literatury. Wszystko pozostaje otwarte. Czy to był sen, czy rzeczywistość? Ile jawy we śnie, a ile snu na jawie? W gruncie rzeczy jednak światy tworzone przez Hiromi Kawakami przerażają, wzbudzają lęk, bowiem penetrują zakamarki nocy, pierwotności, dzikiej i nieujarzmionej przestrzeni przyrody.

Utwory Hiromi Kawakami jawią się jako groteskowe i surrealistyczne, pełne magicznego oddziaływania natury na świat człowieka współczesnego. Nawiązują do (japońskiej) mitologii, ale przenoszą jednocześnie czytelnika w świat fraktali, komórek, anihilacji i odrodzenia, umożliwiając tym samym wielostopniową analizę i interpretację. Wprawiające w konsternację, efemeryczne i… zachwycające.

——————
Hiromi Kawakami, Nadepnęłam na węża, przeł. Barbara Słomka, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2010.

Tekst zamieszczony wcześniej na BiblioNETka.pl
Autor: Luiza Stachura

Advertisements

22 thoughts on “W objęciach nocy. Recenzja „Nadepnęłam na węża” Hiromi Kawakami

  1. Zaglądam, bo znowu nowy wpis – zaskoczona Twoim tempem czytania i pisania (zazdroszczę) – nie znam i tej twórczości, ale znalazłam dla siebie bardzo ciekawe spostrzeżenie: W utworach dominuje czas teraźniejszy (jedna z cech japońskiej twórczości, zbliżająca do charakterystycznej dla haiku dominacji „teraz”).
    Luiza, czy Ty piszesz pracę magisterską z literatury azjatyckiej? :-) U Ciebie jest prawdziwa kopalnia wiedzy na ten temat.

    1. Dziękuję xD
      Część książek czytałam wcześniej – teraz dopiero napisałam ich recenzje, bo mam wreszcie czas ; ) Moja praca magisterska dotyczy jednak literatury polskiej, bo „Słojów zadrzewnych” Tymoteusza Karpowicza.

  2. Ja pracę pisałam z Rilkego i jego doświadczeń dzieciństwa przełożonych na wiersze – że tak się do rozmowy włączę;) i tak myślę sobie, iż pomyliłam filologie;P

    Kawakami leży na półce, czekając i na przeczytanie, i na recenzję. Myślę, iż doczeka się tak w lipcu.

    Co do zakończeń w japońskiej prozie, właśnie owa otwartość mnie urzeka. Wcześniej, zanim zajęłam się literaturą japońską, niejednokrotnie irytowało mnie, że bohaterowie kończą historię (zwłaszcza, gdy pojawia się happy end) w miejscu, gdzie w rzeczywistości ta historia się zaczyna dopiero. Pisarze japońscy opowieść swoją wyjmują jakoby z większego kontekstu, z większej całości – jakby pokazywali zdjęcie z albumu, i nie wmawiają, że to już wszystko. Ciekawy zabieg.

    1. O, Rilke. Litero, filologię polską studiowałaś czy może… germanistykę?
      Problem z filologią japońską polega na tym, że w samej Japonii ciężko znaleźć pracę kobiecie (nie mówiąc już o kobiecie spoza Japonii). Wiem, że się to powoli zmienia, ale i tak nie jest łatwo. W Polsce zaś… różnie z tym bywa.

      Dodam tyle, że tłumaczka opowiadań Kawakami pracuje teraz nad powieścią japońskiej pisarki.

      Otwarte zakończenie to jeden z tych elementów, które zachowały się w azjatyckiej literaturze do dziś. W literaturze europejskiej (a szczególnie polskiej) było z tym, niestety, różnie (ot, polski romantyzm, żeby daleko nie szukać).

  3. Germanistykę. Ale nie przepadam za literaturą niemiecką (z małymi wyjątkami), stąd moje żarty, iż filologię pomyliłam;) Z niemieckojęzycznych literatur wolę austriacka, gdybym już wybierać musiała. Nawet kultura austriacka i historia milsze się wydają memu oku.

  4. Hehe;) z moim wyborem germanistyki to dość pokrętnie było, bo, paradoksalnie, zawsze bardziej lubiłam angielski, do ostatniej chwili przed składaniem papierów (i nadal go wolę). Co do fascynacji, mnie w ogóle fascynuje język, każdy, znaczenie słów i treść, jaką przekazują, wszelkie konstrukcje języka, a przede wszystkim, nieprzekładalność jednego języka na drugi. Język mnie pasjonuje i wiedzą o tym najbliżsi znajomi, cierpiąc niejednokrotnie z powodu owej fascynacji;P

  5. Tak sobie zajrzałam tutaj po drodze z jakiegoś bloga.. Bardzo mi się podoba… tyle tu japońskiej literatury którą wielbię. Kawakami przede mną, ale za mną już z tej serii Fruwająca dusza Yoko Tawada. Przepiękna książka.Pozdrawiam serdecznie i będę sobie zaglądać :)

  6. Ostatni z dzisiejszych komentarzy(przypuszczam, że mój „nalot na blog” to objaw radości z wczorajszego odkrycia bloga): Zakochałem się w nowelach zawartych w „Nadepnęłam na węża”. Nie rozstaję się z tomikiem. Gdzie jestem ja – tam są nowele. Tuboliski i murkotki, kiwi, Pięciobarwna, nogale, fraktale…

    1. Ależ pisz, pisz xD Im więcej, tym lepiej!

      Nie dziwię się, że świat Kawakami tak Cię oczarował.
      A czytałeś może coś Nataszy Goerke?
      Mnie uwiódł szczególnie ostatni utwór z tego tomu.

  7. Ach! „Fractale. Sklepy prześcieradłowe”… Niestety, nie czytałem. Wcześniej słyszałem i czytałem o poetce. Poluję na poprawione wydanie „Fractale…” (2004). Myślę, że polubię, bo… lubię fraktale i słowoświaty Schulza ; ). Autorka „Smaku zemsty”, w jednym z wywiadów wspomniała o Schulzu. Lubi schulzoprozę (zapewne czytałaś ten wywiad).
    „Mnie uwiódł szczególnie ostatni utwór z tego tomu” – mnie chyba też.

  8. Dzielę się:
    Przeczytałem „Manazuru”.
    „Nadepnęłam na węża” uwielbiam w całości.
    „Manazuru” uwielbiam (dziś) nie w całości. Urzekają mnie fragmenty.
    W czasie lektury tej powieści powracało do mnie wspomnienie „Zatoki Łuku” Kawabaty. Może Kawabatę dostrzegam niemal w każdej książce?
    Chyba wolę krótsze formy Kawakami.
    Szkoda, że polski wydawca postanowił wykonać skok: „Nadepnęłam…” – 1996, „Manazuru” – 2006. Papa.

    1. Ooo, dziękuję!

      Ja już mam tę książkę xD Będę niedługo ją czytać (w tym tygodniu, jak sądzę xD)

      Kawabatę pewnie dostrzegasz, bo to klasa sama w sobie i klasyka japońskiej literatury, w dodatku niedościgniony wzór, mistrz. Nic dziwnego, że ilekroć czyta się japońską literaturę współczesną, szczególnie tę eteryczną, to Kawabata przychodzi na myśl.

      Zaintrygowałeś mnie.

      Hm, nie wiem, czy to od wydawcy zależy, czy od tłumacza, czy od pisarki. Tak, dziwić może, że Karakter wpierw wydał książkę z 1996, a następnie pominął całą dekadę w „pisarskim rozwoju” Kawakami… Hm.

      Pozdrawiam serdecznie!^^

  9. „Hm, nie wiem, czy to od wydawcy zależy, czy od tłumacza, czy od pisarki.” – no tak. Ja też nie wiem :)
    Nie zapomnij podzielić się swymi wrażeniami z lektury ;).
    :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s