„Pozwalam się inspirować podszeptom automatycznym”.* Recenzja „Rozpirzonego bębna” Bohumila Hrabala

Écriture automatique, co można przetłumaczyć jako „pisanie automatyczne”, „zapis automatyczny”, to wbrew pozorom nie jest żaden wynalazek surrealistów. Podobne „triki” stosują spirytualiści czy ezoterycy. Wróćmy jednak do techniki pisarskiej, którą bezsprzecznie stało się écriture automatique. Za jej pomysłodawcę uznaje się André Bretona, francuskiego pisarza, chociaż można zaryzykować twierdzenie, że prekursorskie wobec écriture automatique metody „tworzenia” zaproponowali… dadaiści. „Zapis automatyczny” to nic innego jak próba uchwycenia (nie)kontrolowanego „strumienia myśli”. Analogicznie choćby w fenomenalnym utworze Jamesa Joyce’a, Ulisess – na uwagę szczególnie zasługuje „strumień świadomości” Molly.

Wybór opowiadań Bohumila Hrabala, jednego z największych czeskich pisarzy XX wieku, tytuł przejął od jednego z utworów. Na przestrzeni czterdziestu lat pisarstwo Hrabala zmieniało się i to dość radykalnie – taki jest klucz wyboru, o czym przekonuje nas tłumacz opowiadań. Przyjrzyjmy się bliżej.

Koniec lat czterdziestych i lata pięćdziesiąte prezentują się jako czas tworzenia pod wpływem Bretonowskiego écriture automatique. Zapis toku myśli, myśli, którymi rządzą asocjacje, konotacje, spostrzeżenia, wtrącenia, dygresje. Myśli nieuporządkowane. Myśli… automatyczne. W języku zauważymy mnóstwo kolokwializmów, wulgaryzmów, konstrukcji przypominających raczej anakoluty, niż poprawne gramatycznie wypowiedzenia. Wszystko to wytrąca czytelnika z… równowagi. I, wbrew pozorom, dostrzegamy, iż Masłowska nie wprowadziła do literatury niczego nowego. Wysoki poziom zwulgaryzowania języka we wczesnych (bo z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku) utworach jednych czytelników może skutecznie odrzucić, a dla niektórych stać się dowodem na permanentną czujność i nieufność pisarzy wobec języka codziennego i zmian, którym mowa codzienna podlega.

Potok myśli płynie nienaruszony i niewzruszony. Utwór Cierpienia starego Wertera składa się właściwie z jednego, niezwykle długiego wypowiedzenia. Gdyby nie tematyka (erotyczno-wojenno-samobójcza, która staje się osobliwą parodią tematyki utworu Goethego), można by porównać na przykład do dwuzdaniowych Bram raju (1960) Jerzego Andrzejewskiego. Pozostałe opowiadania, które weszły w skład wyboru, nie powtarzają i nie przetwarzają metody przypominającej „strumień świadomości”. Co ciekawe, obok form prozatorskich polski tłumacz zaprezentował jeden liryczny utwór Hrabala – osobliwy, erotyczny… poemat? wiersz? o tytule Adagio lamentoso.

Z czasem opowiadania nabierają „ogłady” językowo-tematycznej. Nie ma zatem już utworów o niemalże samych ekscesach erotycznych, seksualnych, spisywanych soczystym i, co tu ukrywać, wulgarnym językiem. To, co moglibyśmy nazwać wyuzdanym (po)tokiem myśli, ustępuje powoli miejsca gorzkim refleksjom o samotności, pustce, niezrozumieniu.

Zmianie ulega także sposób narracji i sam narrator. We wczesnych opowiadaniach nie pojawia się nazwisko autora jako narratora, co zdarza się już w opowiadaniu finałowym i chyba najlepszym z całego wyboru – Czarodziejski flet. Narrator wczesnych „miniatur” rubasznie, jowialnie rozmawia sam ze sobą, nie ukrywając pikantnych czy kontrowersyjnych szczegółów ze zdarzeń, które przytrafiły się jemu bądź znajomym i znajomym znajomych. Mimo to czasami, jak się zdaje, sporo koloryzuje, przemieniając się w „swojskiego” mitomana. Narrator późniejszych opowiadań jest wyważony – wie, kiedy powiedzieć więcej, a kiedy należy zamilknąć. Wie, kiedy zmienić tok opowieści, bo to raczej opowieść niż tok myśli. (Nie)kontrolowany strumień myśli przemienia się w świadomie (wy)kreowaną przestrzeń refleksji.

Bez trudu polski czytelnik dostrzeże aluzje do wielu dzieł literatury światowej czy do… oper (choćby wcześniej wspomniane: Cierpienia starego Wertera oraz Czarodziejski flet). Nawiązania do innych utworów pośrednio korespondują z techniką pisarską, czyli écriture automatique (wszak w naszym swobodnym nurcie myśli pojawiają się wielokrotnie cytaty, cudze sformułowania).

Hrabalowskie opowiadania z Rozpirzonego bębna przenoszą nas w świat absurdów, surrealistycznych stanów psychicznych, percepcji rzeczywistości na pograniczu jawy i snu. Wszystko jest możliwe. Wszystko jest niemożliwe. Groteskowo, tragicznie, komicznie, ale… jedynie przez chwilę zabawnie. Z opowiadań wyziera gorzka ironia. Życie jednak boli. Znamienna zatem staje się niewiara w siłę wyższą, w Absolut, w Boga – nikt i nic nie jest w stanie ukoić bólu życia…

——————
* Bohumil Hrabal, Rozpirzony bęben. Opowieści wybrane, przeł. Józef Waczków, Czytelnik, Warszawa 2005, s. 110.

Autor: Luiza Stachura

Spis opowiadań:

1. Dzień świętojański
2. Cierpienia starego Wertera
3. Protokół, czyli przyczynek do renesansu spisany wspólnie z moim stryjem Józefem
4. Trasa numer23a
5. Sympozjon
6. Romantycy
7. Rozpirzony bęben
8. Śnięte popołudnie
9. Miłość
10. Adagio lamentoso
11. Czarodziejski flet

Reklamy

2 thoughts on “„Pozwalam się inspirować podszeptom automatycznym”.* Recenzja „Rozpirzonego bębna” Bohumila Hrabala

  1. „Zapis automatyczny” to nic innego jak próba uchwycenia (nie)kontrolowanego „strumienia myśli”…
    …a ja nie mogłam przebrnąć przez „Ulissesa”, i nie deprecjonuję tym wyznaniem wartości książki, ale do mnie osobiście ten przykład eksperymentu nie przemawia. próbowałam czytać kilkakrotnie, bo to ikona literatury spod znaku ‚zapisu strumienia świadomości’, ale nie byłam w stanie dotrzeć do końca.
    Co do Hrabala — uwielbiam. Tej książki nie czytałam, ale kusi mnie ze względu na dobór i układ opowiadań ilustrujący dojrzewanie pisarza, zmieniający się warsztat pisarski Hrabala, przeobrażenia zachodzące w jego technice pisarskiej, języku, sposobie narracji i konstrukcji świata przedstawionego. To może być bardzo ciekawe doświadczenie.

    1. To mnie właśnie “Ulisses” zachwycił xD
      Oczywiście, polecam wybór opowiadań Hrabala, tym bardziej, że go lubisz.
      Dość ryzykownym pomysłem jest zamieszczanie w układzie chronologicznym krótkich utworów prozatorskich pisarzy takich jak Hrabal – po pierwszych opowiadaniach można albo czytać dalej, albo po prostu stwierdzić, że to nie dla mnie. Ryzykowne, ale interesujące. Daje ogląd na twórczość Hrabala.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s