Skaza człowieczeństwa. Recenzja „Skazy” Magdaleny Tulli

Wydana w 2006 roku Skaza to czwarta książka Magdaleny Tulli. Przypomnijmy pokrótce, że na twórczość Tulli składa się enigmatyczny poemat Sny i kamienie (1995), osobliwa proza poetycka W czerwieni (1999) oraz proza eksperymentalna Tryby (2003).

Magdalena Tulli stwarza światy za pomocą słów z wielką łatwością i zdolnością, o czym można się przekonać, czytając poprzednie jej utwory. Analogicznie ze Skazą.

Zastanawia jednak, czy Tulli stwarza, czy… przetwarza? Wydaje się bowiem, że przestrzeń jej książek została przeniesiona ze świata rzeczywistego – świata dobrze nam znanego – a później odpowiednio literacko przetworzona, wy-kreowana…

Zacznie się od strojów[1] – tymi słowami „wchodzimy” do świata Skazy. Obserwujemy moment kreacji, moment powołania. Przestrzeń konstytuują stroje – nie ludzie, lecz stroje. Ubranie determinuje wygląd postaci, jej zachowanie i charakter. Nie ma ludzi – są stroje, są marionetki, lalki.

Na początku jesteśmy świadkami budowanej pospiesznie rzeczywistości, ostatnich przycięć i docięć przed wejściem na wizję, przed podniesieniem kurtyny. Dostrzegamy także zmagania narratora quasi-stworzyciela z wynajętymi pracownikami. Co ciekawe, narrator jest w stanie pozornie swobodnie wcielić się w dowolną postać. Zespolenie narratora z postacią nie warunkuje jednak zmiany sposobu narracji – narrator, łącząc się z bohaterem, ukazuje nam skrawek jego potencjalnego wewnętrznego świata: urywek marzeń, ambicji, myśli.

Ale czy narrator panuje w ogóle nad bohaterami, ich zachowaniem, słowami? Czy jest w stanie uporządkować wątki, poprowadzić spójną historię od początku do końca? Bieg spraw ma (…) stałą skłonność do zbaczania z przewidzianego kursu, do poddawania się niepokojącym komplikacjom.[2] Narrator jest bezsilny. Opowieść rządzi się swoimi prawami. Zaczyna się i kończy tam, gdzie zechce. Nie można jednoznacznie powiedzieć, gdzie znajduje się zakończenie jednej historii, a gdzie początek następnej. Przestrzeń nie jest wydestylowaną, oglądaną pod szkłem powiększającym sceną. Przestrzeń i czas nie są linearne – zakrzywiają się, mieszają, przenikają. Tym samym czytelnik jest prowadzony na manowce, błądzi po labiryncie czasoprzestrzennym…

Kim jest narrator? Odwieczne pytanie. Czy stwórcą, demiurgiem, kreatorem? A może wynajętym pracownikiem? Tylko kto (albo co) go wynajął i czy narrator wywiązuje się ze swojego zadania? Wątpliwości dotyczące kondycji narratora można przenieść na grunt naszej rzeczywistości i często stawiane pytania o… Absolut – o Boga.

Cała rzecz mieści się w sobie jak w szklanej kuli, w której jest wszystko, czego potrzeba na każdą przewidzianą okoliczność.[3] Tu i teraz, czyli wszędzie i zawsze. Nie jest istotna ani nazwa miejscowości, ani data rozgrywanych wydarzeń. Nie ma znaczenia także, czy wszystko jest wymysłem autorki, narratora, języka, czy zdarzeniem mającym swoje konkretne miejsce i dokładny czas w świecie rzeczywistym. Innymi słowy, przestrzeń „Skazy” może być lustrzanym odbiciem naszej rzeczywistości, ale równie dobrze – kreacją artystyczną.

Tulli gra z czytelnikiem metaforami. Gra językiem. Gra schematami fabularnymi.

Utwory Magdaleny Tulli są wielkimi parabolami. Można zatrzymać się na warstwie dosłownej, a zatem śledzić poszczególne epizody z życia kilku(nastu) bohaterów wybranych (pozornie) przypadkowo (studenta, służącej, notariusza i jego rodziny czy jeszcze innych). Zdaje się, że są przeciętnymi postaciami – ludźmi, których mijamy na co dzień i nawet nie zwracamy na nich większej uwagi. Mogli żyć zarówno sto, dwieście lat temu, jak i wczoraj, dzisiaj czy jutro – zmieniają się tylko nieznacznie role społeczne i stroje. Wszyscy bohaterowi posiadają schematyczny, niezmienny i stereotypowy zestaw cech charakteru, takiż zasób słownictwa, skłonności, ambicji oraz… wygląd determinowany przez ubiór i pozycję społeczną. Dodatkowo przestrzeń wokół postaci uzupełniona zostaje ustalonymi wcześniej przez quasi-demiurga dekoracjami (chociaż można się zastanawiać, czy to postacie nie są osobliwymi „dekoracjami” przestrzeni…).

Najciekawsze jednak okażą się nasze podróże w głąb, wewnątrz świata wykreowanego na kartach książek Tulli. Im dalej podążymy, tym więcej znajdziemy i dowiemy się, choćby o bohaterach. Postacie, zapełniające przestrzeń wykreowaną przez Tulli, są… przerażające. Strach przed tym, co nieznane, budzi w nich najgłębiej skrywane: niechęć, nikczemność i podłość. W obliczu pozornego zagrożenia reagują natychmiast – siłą pozbywają się „intruzów” ładu społecznego, spychają ich na margines, usuwają, „zamiatają pod dywan”. Pod dobroduszną i jowialną powierzchnią kryją się niezmierzone pokłady okrucieństwa. I to wcale nie fikcja. Dobrze wiesz, że to prawda.

Dla jednych „Skaza” stanie się dziełem autotematycznym – pisanie o pisaniu, zmaganie się z wielością pomysłów, z niesfornymi bohaterami, z językiem, z dekoracjami, ze schematami fabularnymi; z historią ludzkości, która „wpycha się” do opowieści; z historią, która wystarcza za wszystkie schematy fabularne…

Niezmiernie ciekawe i cenne okażą się interpretacje poszukujące relacji między „swojskością” a „innością”. Skaza Magdaleny Tulli wpisuje się bowiem w Derridiańską koncepcję dekonstrukcji, a w szczególności w problem Inności – jak rozmawiać z Innym, jak mówić o Innym, aby go nie zawłaszczyć, ale jednocześnie nie uznać za wroga.

Dla nas, Europejczyków, najczytelniejsze okażą się aluzje i nawiązania do prześladowań, na przykład Żydów. Nie oznacza to jednak, że analogicznych wydarzeń nie było w innych regionach świata.

Bezsprzecznie wszyscy czytelnicy, z każdego zakątka świata, wnosząc swoje doświadczenie, odczytają nieco inaczej pewne wątki Skazy. Wszystko to za sprawą polifoniczności utworu Tulli. Swoista wielogłosowość prowadzi do nagromadzenia i nawarstwienia tematów: kreacja artystyczna, autotematyzm, schematy fabularne, historia, prześladowanie i inne. Dla niektórych może okazać się to artystyczną „wpadką”, nadużyciem, dla pozostałych interesującym przykładem postmodernistycznej prozy.

Jak interpretować tytuł? Słowo „skaza” jest niewątpliwie symbolem – każdy czytelnik-interpretator będzie multiplikować znaczenia. Stanie się tak dlatego, że każdy czytelnik-interpretator popatrzy przez pryzmat własnych przemyśleń, refleksji i doświadczeń, a proza Tulli stwarza miejsce dla różnorodnych odczytań, zamykając drogę kanonicznej interpretacji.

Przyjrzyjmy się kilku znaczeniom słowa „skaza”. Skazą jest każde odchylenie (się) od normy, każda deformacja przestrzeni, człowieka, przyzwyczajeń. Równowagę przestrzeni mogą zachwiać zarówno przybysze, Inni, jak i tutejsi, „obywatele”. Ci pierwsi wprowadzają nowy porządek, nowy ład – dla mieszkańców staną się skazą, rysą na ukształtowanym i dotychczas dobrze im znanym świecie. „Nowi” są „czymś” nieznanym, a nieznane zwykle jest kojarzone z niebezpiecznym, niepewnym, zagrażającym. „Swojscy”, tutejsi także przyczyniają się do powstania skazy – niszczą przestrzeń swoim bezmyślnym zachowaniem, rutyną, zamknięciem.

Skaza to też skazanie i skażenie. Skaza to wada. Skaza to znak odróżniający jednostkę od zbiorowości. Skaza to element wyróżniający. Skaza to część Innego. Skaza piętnuje. Skaza wyklucza. Skaza przyczynia się do potępienia. Skaza jest… pretekstem.

Jak się zdaje, Skaza Magdaleny Tulli to cenny utwór na tle literatury polskiej XXI wieku. Zmusza bowiem do permanentnej rewizji naszych przyzwyczajeń i przekonań. Wytrąca nas z automatyzmu. Kieruje uwagę na problem Inności, wszak i my kiedyś, gdzieś i dla kogoś możemy być Innym…

——————
[1] Magdalena Tulli, Skaza, W.A.B., Warszawa 2006, s. 5.
[2] Tamże, s. 176.
[3] Tamże, s. 22.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

4 thoughts on “Skaza człowieczeństwa. Recenzja „Skazy” Magdaleny Tulli

  1. Wcześniej czytałam Twoją recenzję „Trybów”, a teraz „Skazy” – i dochodzę do wniosku, że warto zapoznać się z twórczością Magdaleny Tulli. Wstyd przyznać, ale nie czytałam żadnej książki tej pisarki. Chyba wiele straciłam…
    Pozdrawiam. :)

  2. „Narrator jest bezsilny”.

    Fragmentaryczność narracji, wytrącenie jej z toru i rozbicie na kawałki czasem wydaje mi się odpowiedzią na komplikowanie rzeczywistości. Wyrazem bezsilności wobec złożoności świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s